niedziela, 5 października 2014

Dreizehn

PROSZĘ JEŚLI TU JESTEŚ PRZECZYTAJ NOTKĘ POD POSTEM!
 
-----------------------------------------------------------
-Mówiłem,  że prędzej czy później cię pocałuje - wyszeptał jej do ucha Mario....
-Jesteś debilem wiesz? - powiedziała dźgając go w brzuch.
-Ale mnie kochasz?
-Mhm...- wymruczała i pocałowała go delikatnie.
-Będziesz moją dziewczyną? -zapytał z nadzieją w oczach
-O niczym innym nie marzę - zaśmiała się i znowu zatopiła w ustach piłkarza.
-Kocham cię Paulino Piszczek.
-Kocham cię Mario Götze. Idziemy spać?
-Możemy - zaśmiał się pod nosem
-No co się śmiejesz?-zapytała dziwnie się na niego patrząc
-Nic nic jestem szczęśliwy. Co zamierzasz zrobić z chłopakami? 
-Hmm... obiadek?  -odparła po chwili zastanowienia
-Przekupisz ich jedzeniem?
-Jakoś trzeba.
-No dobrze, ale teraz trzeba iść spać. -przytulił ją do siebie i pocałował w czoło
-Dobranoc.
-Do...Branoc -powiedziała ziewając.
* Kolejnego dnia * Dominika*
Spało mi się bardzo dobrze, ale co się dziwić, jeśli  trwało to ...11 godzin?  Było trochę przed 10, czyli najwyższa pora by wstać.  Chłopaki mają trening na 11, więc mam jakieś pół godziny, żeby się przygotować.  Szybko udałam się do łazienki,  przemyłam twarz zimną wodą i wróciłam z powrotem do pokoju. Wybrałam luźniejsze , ale odpowiednie do pogody ubranie. Nienawidzę takiej pogody. Jest początek września i jednego dnia gorąco, a drugiego zimno. W takim zestawie powinno być idealnie. W kuchni szybko pochłonęłam płatki z mlekiem i w spokoju mogłam czekać na Marco. Ten dokładnie o 10:31 zawitał w nasze skromne progi.
-Cześć kochanie! Gotowa? -zapytał, zaraz po tym jak skończył mnie całować
-Tak, możemy już iść.  -zabrałam tylko telefon i ruszyliśmy na Idune. 
* * *
Na stadionie byli już wszyscy poza moim braciszkiem, Mario i Pauliną, więc po przywitaniu z resztą w spokoju udałam się na murawę. Tam, tak jak mogłam się spodziewać spotkałam Jurgena i resztę trenerów.
-Witaj Dominiko
-Dzień dobry trenerze.
-Może chciałabyś poćwiczyć z chłopakami?
-Z miłą chęcią, ale nie dzisiaj , poczekam aż Paulina wyzdrowieje i wtedy zagramy razem.
-Rozumiem, może jednak zgodzisz się mi pomóc w treningu?
-Panu zawsze.
-Bardzo się cieszę.
-Oo Witaj Paulino! Kiedy ściągają ci gips?-zapytał kiedy moja przyjaciółka pojawiła się obok mnie.
-Z tego co wiem to pojutrze. Później jakiś tydzień oszczędzania się i będzie dobrze.
-Cieszę się -uśmiechnął się i poszedł po chłopaków.
*Paulina*
Znowu obudziłam się pierwsza. Była dopiero 9, więc spokojnie mogłam poleżeć pół godzinki. Pojutrze ściągają mi gips. Tak na prawdę nie musiałam go mieć,  bo jak się okazało to nie było złamanie, a moje prześwietlenie pomyliło się z kogoś innego. Tak też wyszło, że nie potrzebnie noszę ten cały gips. Leżałam tak sobie i myślałam co będę dzisiaj robić, kiedy uświadomiłam sobie,  że znowu muszę obudzić Mario. Niestety.  Dzisiaj postanowiłam, że nie będę się nad nim litować, mimo że jest już moim chłopakiem.  Śpiewać może nie umiem, ale krzyczeć owszem. Nachyliłam się tuż nad jego uchem i wkładając w to całą moją siłę krzyknęłam :"MARIO TRENING!!!" Aż dziwne bo bez żadnego 'ale' zerwał się z łóżka i pobiegł do łazienki. Po chwili jednak wrócił z nieciekawą (?) miną .
-Czy ty musisz być tak wredna?
-Mhm -zaśmiałam się pod nosem
-Jeju co ja z tobą mam.
-Na pewno masz ciekawie. -powiedziałam kiedy znalazł się tuż przede mną
-Mhmm to na pewnoo- cmoknął mnie w nos - Ubieraj się i jedziemy na trening
-Tylko zmienię spodnie - zaśmiałam się
-To dalej. Mamy 5 min. -I tak też szybko się ogarneliśmy, zjedliśmy śniadanie i udaliśmy do samochodu.
-Mamy jeszcze 40 minut. Jedziemy na kawę ?-zapytał Mario
-Możemy .
-No to dalej do samochodu! -zarządził i sam usiadł za kierownicą. Jaki miałam wybór?  Żaden. Pojechaliśmy na kawę, niestety musieliśmy ją wziąć na wynos, żeby przypadkiem się nie spóźnić. Cały czas rozmawialiśmy, drażniliśmy się nawzajem lub śpiewaliśmy piosenki. Oj talentu to my nie mamy. Przynajmniej czas szybko nam zleciał i nim się obejrzałam byliśmy na stadionie. Znowu trening na stadionie. Oj to jest dziwne.
-Zmykam na trybuny, a ty do szatni!
-Nie krzycz - pocałował mnie tak żebym już się nie odezwała, ale ja gadać mogę bez przerwy.
-Będę - wytknęłam mu język - Idź już.
Trzeba się było "rozstać", ale i tak zaraz się zobaczymy. Bez zastanowienia udałam się na murawę. Tam spotkałam trenera i Dominikę. Ten pierwszy jak mnie tylko zobaczył spytał jak noga i tak dalej, ale zaraz musiał iść po chłopaków. Ja to wykorzystałam i zaciągnęłam Domi na trybuny.
-No hej! -powiedziałam i ją przytuliłam
-Hejo! I jak tam? -spytała i poruszyła wymownie brwiami
-No wiesz.... tak jakby... jestem z Mario!- odpowiedziałam, z bananem na  twarzy, bo wiedziałam o co jej chodzi
-Aaa! Wiedziałam! -przytuliła mnie, na co tylko się zaśmiałam
-Ja mam Mario ty masz Marco... czego chcieć więcej? 
-W sumieee to niczego.... chyba że ...
-Jedziemy na mecz Barcy? -zapytałam ni stąd ni zowąd
-W sumie to za tydzień grają w Dortmundzie.. . Jest sens lecieć do Hiszpanii?
-No chyba nie .. ale tak za miesiąc możemy się wybrać .
-Nie ma sprawy! Taki weekend bez chłopaków. - wiedziałam, że jej się ten pomysł spodoba
-No to ustalone. -tak się zagadałyśmy,  że nie zauważyłam, że trening się zaczął
-Wiesz, że oni ciągle są źli? -spytała Dominika
-Wiem, przeżyje jakoś... muszę.-zaśmiałam się bardziej do siebie.
-Chodźmy, miałam pomóc Jurgenowi w treningu.
-No dobra. - tak też resztę treningu przesiedziałam na murawie, patrząc się jak oni wszyscy się męczą.  Porobiłam im trochę zdjęć, pośmiałam się i tak jakoś zleciało.
***
Czekałam z Dominiką na naszych chłopaków przed szatnią.  Im się jednak nie spieszyło,  zresztą jak zawsze. Po 20 minutach (!) w końcu się pojawili. Niestety w towarzystwie naszych braci.  Od razu zostałam okrążona przez trójkę piłkarzy.
-Masz nam coś do powiedzenia? -spytał Marco
-Że bardzo was kocham,  a jak coś mi zrobicie to wrzucę zdjęcia z dzisiejszego treningu na Facebooka i wszyscy zobaczą jak bardzo lubicie bawić się wodą.-uśmiechnęłam się cwanie
-No dobra. Wybaczamy -stwierdzili wspólnie
-I dobrze. Zapraszam Was na "obiad". Ja robię. O 17  u nas w domu.
-Będziemy!  To się zbieramy! PA! -bracia pożegnali nas całusem w policzek i udali się do domów.
-Ty ! -wskazałam palcem na Mario - idziesz z nami.
-Miałem taki zamiar.
-To co? Ruszamy! - Dominika złapała Marco za rękę, podobnie jak ja Mario i udaliśmy się do naszego mieszkania. Tam razem stworzyliśmy, coś co miało być obiadem. Nie no żartuje. Przygotowaliśmy gulasz wiejski z ziemniakami lub pure , na przystawkę zrobiliśmy zupę krem z brokułów, a na deser po prostu babeczki z  bitą śmietaną i borówkami.  Później poszliśmy się przebrać i zrobić inne podobne do tego rzeczy. Tak nam to zleciało, że nim się obejrzeliśmy w drzwiach  stali Błaszczykowscy i Piszczkowie, oczywiście z Sarą i Oliwką.
-Cześć siadajcie!  -powitałam ich i razem z Dominiką usiadłyśmy razem z nimi.  Reus i Götze mieli przynieść jedzenie. Bo chyba to umieją? Na szczęście tak.  Podczas posiłku było bardzo miło.  Zresztą jak zawsze. Po prostu tak rodzinnie. Kiedy "Bracia" dowiedzieli się, że Mario jest moim chłopakiem, oczywiście porozmawiali z nim tak samo jak z Marco.  Co się dziwić... opiekuńczy są.
* Kolejnego dnia * Dominika*
Wczoraj Marco obiecał, że zabierze mnie do Aquaparku. Przyznam szczerze,  że nie mam ochoty na żadne pływanie, ale z nim zawsze i wszędzie.  Umówiliśmy się, że przyjdzie  po  mnie o  13. W sumie pasowało mi to. Przynajmniej trochę czasu spędzę w domu.
-Hej!  -do salonu weszła Paulina.
-Siemka! Co dzisiaj robisz?
- Hmm jeszcze nie wiem. A ty? - zapytała jedząc ... eee .. śliwkę?
-Idę z Marco do Aquaparku.  I skąd ty masz śliwkę!?
-No jak to leżą tam -wskazała palcem na pusty stolik.
-Ej! Podziel się! -rzuciłam się na nią i zabrałam jej pół śliwki.
-Było powiedzieć a nie się rzucać!
-I tak byś mi nie dała. - popatrzyłam się   na nią z miną "No błagam cię!"
-No w sumie masz rację.
-Jak zawsze.
-Może, może.
-Zrób coś do jedzenia.....proooosze. .-zrobiłam maślane oczka.
-To ja tu jestem kaleką! - wskazała ręką na gips.
-Wierzę w ciebie .
-No dobra, ale ty robisz kolejnym razem.
-Okeeej.  - i tak załatwiłam sobie śniadanie, a mianowicie jak się później okazało kanapki. Lepsze to niż nic.
-O której wychodzisz? -zapytała Piszczek, kiedy tylko skończyła jeść trzecią kanapkę.
-Hmm ... Marco będzie o 11, jest po 10 więc, trzeba by było się zacząć zbierać.
-To szoruj na górę!  -zaśmiała się i poszła razem ze mną. Tam wybrałyśmy odpowiednie ubrania i dla niej i dla mnie.
W końcu znając życie Marco pojawi się razem z Mario. Oni już tak mają. Tak to spędziliśmy resztę czasu  na rozmowie i jak zawsze śmiałyśmy  się ze wszystkiego  W końcu tak jest najfajniej.
Kiedy zeszliśmy na temat piłkarzy, zadzwonił dzwonek. Szybko pobiegłam otworzyć drzwi i tak jak się spodziewałam ujrzałam parę Gotzeus, we własnej osobie.
- Cześć kochanie - cmoknęłam Reusa w usta
- Witaj .
 - Cześć Domi - przytulił mnie Mario.
- Cześć. Paulina jest u siebie.
- Dzięki! - powiedział i ruszył w głąb domu.
- Idziemy?- zapytał mój ukochany
- Tak, tak. - uśmiechnęłam się , złapałam za torbę i krzyknęłam - PAULINA MY WYCHODZIMY!
- OKEEEJ! - otrzymałam odpowiedź, więc spokojnie ruszyliśmy w stronę Aquaparku.
 
*Paulina*

Dominika poszła otworzyć, a ja zaczęłam przeglądać Facebooka. Tak jestem uzależniona od telefonu, ale cii... Siedząc tak, usłyszałam nagle:
- Już byś dała sobie spokój z tym telefonem - kto jak nie mój głupek mógł, mi przerwać tak ważną czynność
- A może by tak : Hej, pięknie wyglądasz kochanie ? - zapytałam i po chwili odkrzyknęłam Dominice, która oznajmiła, że wychodzi.
- Nawet więcej. Witaj kochanie!  - powiedział, pocałował mnie czule i przytulił.
- No załóżmy, że o to mi chodziło.
- Mhm. Mam nadzieję.
- Mario....mogę ci zadać pytanie. - spytałam, próbując się nie zaśmiać
- Oczywiście. O co chodzi?
- Czy wiesz co znaczy napis na twojej koszulce? - zapytałam patrząc na jego dzisiejszy strój.
- No emm... nie za bardzo. Dostałem tę koszulkę od Lewego, jakieś pół roku temu.
-Yhm...i nie przetłumaczył ci?
- No nie. A co to znaczy? - zapytał, a ja nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. - No ej!
- No to ... znaczy hahah... - z przerwami na śmiech przetłumaczyłam mu napis.
- Zabije go.
- Oj nie przesadzaj. Słodkie to. Hahaha
- Dobra. Bo ja tu nie jestem przypadkowo. Jest sprawa
- No mów.  - poganiałam go
- Bo moja mama zaprasza mnie na obiad. Taki rodzinny i chciałbym, abyś poszła ze mną.
- Mario, alee... alee my jesteśmy razem od wczoraj !?
- Proszę. Paulinaa. Błagam. Nie mogę przyjść sam. Pójdziesz jako moja przyjaciółka, nie dziewczyna.
- No dobra niech ci będzie. Ale trzy warunki.
- Zgadzam się na wszystko.
- To dobrze.  Pierwszy przebierasz się. Drugi pomagasz mi wybrać ciuchy. Trzeci spędzasz ze mną wieczór na oglądaniu filmów.
- Mi pasuję - powiedział zadowolony i po raz kolejny już mnie pocałował...

CDN.

______________________________________
Dobra zabijcie mnie czy co tam chcecie, ale dodaje. Przepraszam za tak długa przerwę, ale serio nie widząc odzewu z waszej strony trudno jest mi się zabrać do pisania. W wakacje mi to ni wychodziło, a w szkole tak jakoś łatwiej. No dobra. Widzę że codziennie ktoś odwiedza mojego bloga bo jest po około 25 odwiedzin, czasami 15/10 i bardzo się z tego powodu cieszę. Jednak błagam was zostawcie po sobie jakiś ślad!. To dla mnie mega ważne. Nie usunęłam tego bloga tylko ze względu na pewną osobę, a pisanie tylko dla niej i dla mnie nie ma najmniejszego sensu!  Nie gadam więcej po to nie ma sensu. AAA no i jeśli będzie odzew to postaram się dodać nowy rozdział jeszcze w tym tygodniu :D Pozdrawiam!


 

piątek, 20 czerwca 2014

Zwölf

W pewnym momencie poczułam jednak...

..jak unoszę się nad ziemią.
-Mario porąbało cię do końca?-spytałam widząc osobę, która mnie niesie w kierunku samochodu?
-Cicho! Ja cię ratuje!- słysząc te słowa zauważyłam, że ze stadionu wybiegją wściekli Marco, Kuba i Łukasz. Oj mam przerąbane. Jednak teraz siedziałam już bezpiecznie w samochodzie bruneta.
-Dziekuję. - pocałowałam go w policzek i ruszyliśmy. Śmiać mi się chciało widząc miny chłopaków, kiedy zorientowali się, że odjechałam razem z Mario.
-To gdzie jedziemy? -zapytał mnie mój szofer
- Galeria? Potrzebuje jakieś ciuchy jak mam spać u ciebie, a... wiesz do domu nie mam po co wracać, jeśli chcesz mnie jeszcze dzisiaj zobaczyć - uśmiechnęłam się i wróciłam do ogladania Dortmundu.

*** Dominika***

I tak też zostałam sama z "wkuroznymi" chłopakami.  W sumie to się im nie dziwie też nie byłabym zadowolona z takiego obrotu spraw. Ale Paulina to Paulina.
-To co robimy? - zapytałam kiedy skończyli dyskutować
-Jedziemy do was i czekamy na Pauline. -odpowiedział Reus, przytulając mnie przy okazji.
-No, niech wam będzie. -stwierdziłam, choć domyślałam się, że moja przyjaciółka się dzisiaj w domu nie pojawi. Prędzej znaleźli by ją u Mario. Ale uświadamiać im tego nie będę.
-To ruszamy!-odezwał się mój braciszek.

***

Tak też znaleźliśmy się w naszym mieszkaniu. Chłopaki od razu się rozgościli, a ja postanowiłam się przebrać. Wybrałam luźne dresy i białą bokserkę. Powinno mi być wygodnie jeśli popołudnie mam spędzić w towarzystwie Marco, Łukasza i Kuby.
-To co robimy?-spytałam po raz kolejny dzisiejszego dnia.
-Hmm... film? -odparł Reus.
- Reus geniuszu a co innego chcesz robić, jak pada deszcz? - walnełam go w glowe. No tak zapomniałam dodać, że zaczęło lać.
-Na przykład to.? -powiedział i mnie pocałował. Słodkie to było nie powiem.
-Ej nie przy nas!- krzyknął Piszczek
-Ej to gej! -zaśmiałam się
-Czy ty i Paulina musicie zawsze tak samo odpowiadać? - spytał zrezygnowany Błaszczykowski
-No.. emmm...tak?
-Co ja z wami mam. Trzy światy po prostu.
-Sory, taki mamy klimat. - i na tym skończyła się nasza jakże fascynująca konwersacja.

*Paulina*

Dość szybko znaleźliśmy się w Galerii. Bez problemu znalazłam idealne ubranie dla siebie.  Kupiłam...a raczej Mario kupił, bo nawet nie pozwolił mi wyciągnąć karty...madoxy, luźną bluzke, bokserkę i bluzę. Oczywiście jak Mario zobaczył co wybrałam, dorzucił jeszcze jedną parę spodni ( takich jak moje) i bez problemu mogliśmy wracać do domu. W samochodzie Götze gadał jak najęty
-Cały czas nie rozumiem po co ci ta bluza. Przecież ja mam takich pełno! Mógłbym ci pożyczyć swoją!-marudził
-Ale zrozum że ja lubie takie bluzy. I to w dodatku za duże na mnie.
-Dobra, dobra, ale dzisiaj chodzisz w mojej!-zarządził
-No ok.-zaśmiałam się pod nosem. Droga do domu Mario minęła bardzo szybko. Nawet nie zauważyłam, kiedy znaleźliśmy się pod posesją
-Wysiadka!- oznajmił Mario otwierając mi drzwi
-Okeeeej...- przeciągnęłam, bo tak na prawdę nie chciało mi się nigdzie iść. Jeszcze te kule....
-Chodź tu kaleko -powiedział i wzial mnie na ręce.
-Wiesz że to słodkie, że mnie tak nosisz? -zapytałam
-Mhm.. bo ja jestem słodki. - oblizał swoje usta językiem.
-Fuj! Jesteś okropny!- walnełam go w ramię i zaczęłam się śmiać.
-To czemu się śmiejesz? - posadził mnie na kanapie, a sam udal się do kuchni po kolacje. Tak było już późno... niestety....

*Dominika*

Zostałam sama z Marco... Kuba i Łuki stwierdzili, że nie ma co czekać, bo Paulina i tak się nie pojawi i udali się do swoich domów.
- Marco idź już. -stwierdziłam,  gdy zauważyłam iż dochodzi 21.
-Ale ja nie chce...
-Marco no proszę... jutro się przecież zobaczymy...
-Wyganiasz mnie?-wstał z kanapy
-Owszem -zaśmiałam się i spojrzałam mu głęboko w te jego piękne oczy.
-Mhm. No dobra... ale jutro się widzimy tak? -zapytał
-Tak. Na 100%. Nie zostawię Pauliny samej.
- Ha ha ha .
-Oj no przyjde się popatrzeć jak sie obijacie na treningu.
-To nie prawda-tupnął nogą, na znak swojego oburzenia
-Oj Marco, Marco... takie bajki to ja, a nie mi. A teraz idź już - pocałowałam go i lekko wypchnęłam za drzwi.
-Do jutra! -krzyknął jeszcze i już go nie było. Zaśmiał się tylko i wyciagnęłam swojego smarfona.

" Poszli już, jeśli chcesz możesz wracać, ale jak mniemam spędzisz ten czas u Mario :*"

Wysłałam SMS-a Paulinie, na którego od razu dostałam odpowiedź. No tak, ona żyje z telefonem w ręku.

"Dobrze myślisz ^^  :* Zobaczymy się rano na treningu  :3  A jak tam z Marco?"

"Bardzo dobrze właśnie wyszedł :)"

"Wyszedł? ^^ hahaha"

"No tak... haha no tak zabrzmiało to troszkę dwuznacznie, ale wiesz o co mi chodzi! "

" Hahaha wiem :3 Ale ty wiesz, że musialam xD"

"Jesteśmy dziwne :8 A ty zamiast tu ze mną /smsować/  za Marianka się tam bierz"

" Jesteśmy :)) Gece grubas bierze prysznic :("

"Bez ciebie? Hahaha"

"Jak widać :/  Taka okazja zmarnowana hahaha "

"Myhy haha :) nie wie co traci xD"

"Dobra dobra, bo wraca ... do jutra. Branoc. Kolollolwych :* ;*"

"Tylko grzecznie mi tam ... haha ... papapap :* Branoc :)"

Tak też zakończyła się ta nasza krótka rozmowa.  My tak moglibyśmy strasznie długo, ale obowiązki wzywają. Jako że miałam wolną chatę, postanowiłam troche odpocząć.  Było trochę przed 22, więc postawiłam na długą kąpiel.  Od razu po niej poszłam spać.

*Paulina*

Po zjedzonej kolacji Mario postanowił wziąć prysznic. Ja w tym czasie popisałam sobie z Dominiką i pooglądalam Top Chefa ( Amerykańską wersję). Był to jeden  moich ulubionych programów.  Dzieki niemu dowiedziałam się, że jest ktoś taki jak Richard czy Marcel których nie lubię, albo Spike Mendelsohn czy Stephani, ktorych uwielbiam! Troszkę byłam uzależniona od tego programu, ale tylko troszeczkę.
-Idziesz do łazienki?  -zapytal ni stąd ni zowąd Mario.
-No pewnie. -uśmiechnęłam się  i ruszyłam w stronę łazienki. Tam wzięłam szybki prysznic (czego swoją drogą nienawidziłam... zdecydowanie wolę wannę! ), przebrałam się w wcześniej kupioną bokserkę, dresy które zabrałam Mario i bluzę , również Mario. Tak też udałam się do sypialni. Na łóżku leżał już Götze. Wiedziałam że nie mam po co się kłócić, bo i tak będzie spać ze mną.
-Przesuń się!-popchnęłam go lekko
-Nie. -leżał tak dalej i się uśmiechał.
-Proszę no!
-Niee -pokiwał przecząco głową -przytul się
-Jeju no! Za jakie grzechy ? - spojrzałam się błagalnie do góry
-Ja tam nie wiem co ty wcześniej robiłaś -poruszył dziwnie brwiami
-Nie to o czy myślisz
-Skąd wiesz o czy myślę?
-Z kątowni - powiedzialam po polsku
-Hmm?
-Nie ważne. .. -machnąłam ręką
-Ważne. ..
-Nie!
-Tak!
-Nie... - w tym moemncie zostałam pociągnięta za rękę i wylądowałam na torsie piłkarza
-Tak...-spojrzał mi prosto w oczy. Czemu one musza być tak hipnotyzujące !? Paulina ogarnij się.

* Narrator*

Jej ciało nie reagowało jednak na polecenia mózgu.  Prowadziło je serce, które w głębi duszy tego pragnęło. Ich usta były coraz bliżej.  Coraz bliżej było to co nie uniknione. Kiedy dotknęli wzajemnie swoich warg coś wybuchło. Świat zaczął wirować. Wszystko stało się piękniejsze. .. lepsze...ciekawsze... idealne.
-Mówiłem,  że prędzej czy później cię pocałuje - wyszeptał jej do ucha Mario..
.

_________________

Taki tam kolejnu rozdział mało wnoszący i troszke krótki(tak wiem, ale to powinno byc w poprzednim :)). Nie powinnam.go dodawać bo mialo byc 9 komentarzy. Prosze o choć 6 pod kolejny. Postem. Blog ma 8 obserwujacych a nikt prócz Natalii nie komentuje (edit .przepraszam nie zauważyłam ze Fanka Borussii skomentowala ) Wielkie dzieki za to!. Proszę was o to, bo to serio motywuje

Pozdrawiam :*

czwartek, 19 czerwca 2014

Elf

*Kolejnego dnia
*Paulina*

Obudziłam się w nie swojej sypialni. Wywnioskowałam, że jest to mieszkanie Mario.Jak? Po prostu leżał wtulony we mnie, obejmując mnie od tyłu. Nie powiem, że mi się to nie podobało, wręcz przeciwnie. Jako, że brunet słodko spał postanowiłam, że sama spróbuję jeszcze zasnąć. Jednak w moim przypadku to chyba niemożliwe. Nigdy nie umiałam zasnąć nad ranem...jak się już obudziłam, to tak już musiało zostać do wieczora. Tak więc po prostu sobie leżałam i napawałam się ciszą. Było idealnie...

*Dominika*

Ja naprawdę to zrobiłam? Spędzilam noc z Marco? Przecież to nieralne. NIENORMALNE. Ale ja i Paulina chyba zawsze takie byłyśmy. Cóż... jednak to ja tu teraz leżę obok przystojnego blondyna. Czy żałuję? Ani trochę. Tak... to była jedna z najlepszych nocy mojego życia. A może najlepsza? Może jak do tej pory. Mam nadzieje, że będzie jeszcze nie jedna taka. I mam nadzieje, że będzie ona spędzona z Reusem. Tak! Mogę to powiedzieć! Jestem dziewczyną Marco Reusa! Najprzystojniejszego, najlepszego, najbardziej kochanego piłkarza, jakiego kiedykolwiek poznałam!
-O czym tak myślisz? -z zamyślenia wyrwał mnie głos Marco.
- O tobie - uśmiechnęłam się i lekko musnęłam jego słodkie usta
- Mhmmm.... i co wymyślilaś? -zapytał łapiąc mnie w pasie.
- Że mam  najprzystojniejszego, najlepszego i najbardziej kochanego chłopaka jakiego mogła bym sobie wyobrazić... choć zastanawiam się czy Bartra nie jest przystojniejszy ...-   postanowiłam się z nim podrażnić.
-Zapewniam cię, że nie... -uśmiechnął się cwaniacko
-Też tak uważam.- zaśmiałam się i wstałam.
-Idziesz ze mną na trening? - zapytal mnie mój kochany chłopak. Czy ja już mówiłam jak bardzi go kocham? Jak nie to powtórzę : Uwielbiam go.
-Yhmm jeśli mnie zabierzesz....
-Ciebie zawsze - pocałował mnie w czoło i zniknął za drzwiami jednej z łazienek.
-Tylko wiesz...- zaczęłam
-Hmm? -odezwał się za drzwi
-Przydałaby się Paulina . - odpowiedział mi śmiechem
-Nie martw się Mario ją zabierze.
-W takim razie ide robić śniadanie. Co byś chciał?
-Cokolwiek zrobisz będzie pyszne.
-Okeeeeej -przeciągnęłam i zastanawiałam się co takiego by przygotować, w końcu to Paulina byla od gotowania. Jedyne co mi pozostaje to do niej zadzwonić.

*Paulina*

Było już trochę po 10,więc wypadałoby wstać. W końcu Borussia niedługo ma trening. Musiałam obudzić Gotze, co było nieodłączne z tym że muszę przekręcić się w jego stronę. Gips który mam na nodze wcale mi tego nie ułatwia. Jednak dałam rade. Bo kto jak nie ja? Teraz leżałam twarzą w twarz z brunetem.
-Mario.. Mario...wstawaj - mówiłam, jednak to nie działało. Trzeba więc bylo działać. Nie chciałam go jednak budzić brutalnie. Tak dziwne. Nie pasuje to do mnie. Ale ten gips wszystko utrudnia. Niech zazna moją dobroć. Zbliżyłam swoją twarz do jego i lekko musnęłam jego policzek, szeptając : Mario wstawaj. O dziwno podziałało! Brunet przetarl lekko oczy i szybko przyciągnął mnie do siebie.
-Mmm... co to za powitanie ? -wychrypiał zaspany
- Zaznam moją dobroć. -zaśmiałam się- A tak naprawdę gips mi wszystko utrudnia i do tego twoje ręce uniemożliwiły mi wstanie i wylanie na ciebie szklanki wody.
-Ależ ty milusia - pokręcił głową
-Wiem.  Wiele osób mi to powtarza - powiedzialam "dumnie".- Możemy wstać?
- Tak mi dobrze. -uśmiechnął się i wtulił się we mnie jeszcze bardziej.
-Mi też, ale masz trening, a jeszcze musisz mnie zawieźć do domu.
-Przecież trening jest na 12 i ty idziesz ze mną -stwierdził
-Nie powiem, że nie chce, ale... gips - spojrzałam się na nogę
-Pomogę ci. A i o ciuchy się nie martw, mam w szafie kilka ciuchów dziewczyn. -spojrzałam na niego pytająco -zostawiły je, aby w czasie imprezy miały się w co przebrać, jednak je tu zostawiły.
-Myślę że nie spodoba im się to że je wezmę.
-Nie martw się one już dawno o nich zapomniały, a po za tym nie ma ich w Dortmundzie, a ty weźmiesz tylko bluzke.-przekonał mnie tym
-No dobrze - zaśmiałam się- A teraz wstajemy!
-Nieee...-jęczał Mario
- Wstaniesz jak ci obiecam, że zostanę u ciebie na noc ?
-Kusząca propozycja. Zgadzam się. Ale śpisz ze mną?
-O tym nie było mowy - wytknęłam mu język i "pokuśtykałam" do drzwi
-I tak będziesz -usłyszałam jak Mario mruknął do siebie. - Czekaj! -Krzyknął i już po chwili schodziłam po schodach na jego rękach. Nie chciało mi sie z nim kłócić, więc się na to zgodziłam. Postawił mnie w salonie i wręczył koszulke, która zaraz znalazla się na mnie. Nie wstydziłam się. Szybko się przebrałam i bez większego problemu poszłam do kuchni podtrzymując się o Götzego. Już się chcialam zabrać za robienie śniadania, gdy usłyszałam:
-Nawet się nie waż. Ty tu sobie posiedzisz ...-znalazłam się na krześle-...a ja zrobie śniadanie.
-Ale...
-Nie ma ale!
-Mario! Ja tak nie mogę! Proszę cie daj mi żyć normalnie! -wkurzyłam się
-Ciii...-cmoknął mnie w usta - spokojnie. Złość piękności szkodzi.
-Mi już nie zaszkodzi - chciałam się odgryźć.
-Oj cicho bądź...- jego usta zbliżały się do moich kiedy usłyszałam mój dzwonek. Oczywiście nic innego jak piosenke Shakiry-Dare. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjecie moje i Dominiki. Bez zastanowienia odebrałam i zauważyłam tylko smutną (?) minę Mario.
-Paulina ratuj!
-Co jest ??
-Wiesz jestem u Marco... -przerwałam jej
- Czy wy ten no wiesz?
-Tak, ale to później. Lepiej mi pomóż.
- Uhuhu....Niegrzeczna Dominika tego się nie spodziewalam. Jak mogę ci pomóc?
-Tsaa bo już widze grzeczna Pauline . Niech zgadne jestes u Mario..?
-Telepatia! No dobra do rzeczy co chcesz?
-Wiesz... śniadanie... brak pomysłu.
-Haha - zaśmiałam się tylko
-Błagam pomóż ! Mam 10 min!
- Okej! Sprawdź czy masz chleb, pomidora, szynke i ser?
-Nom znalazło by się.
-To rób kanapki. To przecież umiesz.
-Dzięki! Nie pomyślałam o tym.
-Od tego masz mnie.
-Już sie tak nie dowartościowuj. To ja jestem ta madrzejsza.
-A ja ta dziwniejsza. Dobra . Jam rozumiem widzimy sie na treningu?
-Tak tak. To pa pa buźiak - na tym jak zwykle skończyła się nasza rozmowa. Odwróciłam się i ujrzałam Mario stojącego i trzymającego palca przy buzi.
-A tobie co? -zapytałam
-Ten...no...nóż mnie zaatakował.-powiedział  po chwili zastanowienia.
-Chodź tu kaleko.-zaśmiałam się
-Odezwała się druga kaleka...-powiedział stojąc już koło mnie
-Mhmm...-powiedziałam i złapałam jego dłoń
-Aua...- "syknął z bólu"
-Oj do wesela się zagoi.
-No nie wiem. Pocałujesz?
-Znaj moją dobroć. - zaśmiałam się i pocałowałam jego palca jak małemu dziecku.
-Mm... tu mnie też boli. -wskazał na usta
- Jak dobrze, że za marzenia nie karają, no nie?
-I tak mnie prędzej czy później pocałujesz - powiedział stawiając przede mną talerz z kanapkami -Proszę.
-Wole później - wytknęłam mu język i zaczęłam konsumować
-Dobre?
-Mhm..

*Dominika*

Tak jak zaproponowała Paulina zabrałam się za przygotowanie kanapke. Szybko mi szło, a efekt był bardzo dobry.Wręcz zadziwiający. Wyciągnęłam jeszcze z lodówki sok pomarańczowy i zasiadłam do stołu czekając na Marco. Dość szybko się zjawił, więc bez problemu mogliśmy zjeść.
- Kiedy idziemy na trening? -zapytałam
-Hmm... tak o 11:15 powinniśmy wyjechać. -stwierdził chowając naczynia do zmywarki
-To chodźmy. Bo już dwadzieścia po. -zaśmiałam się i pociągnęłam go w strone wyjścia. Zabrał jeszcze tylko swoją torbę i ruszyliśmy w stronę Iduny.

Na miejscu byliśmy 10 min później. Całą drogę spędziliśmy jednak śpiewając piosenki. Na miejscu spotkaliśmy Piszczka i mojego kochanego braciszka.
-Siema-chłopacy się przywitali
-Cześć -przywitałam się z nimi całusami
-Gdzie zgubiłaś moją siostrę? -zapytał Łuki
- Przyjedzie z Mario. Ja dzisiaj bylam u Marco -zaśmiałam się i złapałam piłkarza za rękę
-Czy ja o czymś nie wiem? - zapytał tym razem Kuba
- Mhm... Kubusiu ... poznaj mojego chłopaka. - powiedziałam poważnie i pocałowałam blondyna.
-Gratulacje stary, ale skrzywdź ją, a inczej pogadamy - pogroził mu- Tobie siostra też gratki - przytulił mnie i wyszeptał -Zawsze wiedziałem,że go kochasz.
-Cicho.- zaśmiałam się i od razu znalazłam się w ramionach Łukasza
-Szczęścia Domi!A i pamietaj Reus zrobisz coś jej, a ja pomoge Kubie w policzeniu się z tobą - poklepał go po twarzy
-Okej zapamiętam - stwierdził Reus.- O patrzcie kogo moje oczy widzą!
-To ty ślepy nie jesteś? -usłyszeliśmy głos Pauliny
-Pff foch f.o.r.e.v.e.r -przeliterował Marco
-Oj nie gniewaj się blondyneczko - zaśmiała się i go przytuliła
-A tobie co się stało? - zapytałam równo z Łukaszem
-Taki tam wypadek na rolkach - wytłumaczyla Paulina
-Mówiłem, że to się kiedyś tak skończy! - przyznał Piszczek
-Oj cicho. A tak przy okazji jesteście spóźnieni na trening - poinformowała Paulina, po czym nagle wszyscy piłkarze znikneli.

*Paulina*

-To opowiadaj -chcialam wyciągnąć coś z Dominiki, kiedy znalazłyśmy się na ławce.
-Ale co? -udawała, że nie wie o co mi chodzi
-Ty...Marco...jakieś szczegóły?
-No wiesz... było... cudownie
-Awww... Dominika zakochanaa! -przytuliłam ją
-To jaki jest ten twój ....chłopak?
-Tak.Chłopak - uśmiechnęła się-No on jest niesamowity, słodki, taki ogólnie fajny...
-Ideał -zaśmiałam się
-Dokładnie. Patrz zaraz się zacznie. -spojrzałam się na Marco, Mario, Kubę i Piszczka, którzy uparcie tłumaczyli coś Jürgenowi. Postanowiłam, że pomogę, ale...
-Przepraszam trenerze mogłabym coś powiedzieć? -zapytałam kiedy znalazłam się przy nich. Oczywiście w połowie drogi znalazł się przy mnie Mario i mi pomógł. Za chwilę koło nas znalazła się również Dominika.
-Tak. Możesz. -uśmiechnął się do mnie przyjaźnie
-Ja chcialam tylko usprawiedliwić Mario, bo jak pan widzi mam problem z poruszaniem się, a musiałam się jakoś tu dostać, a Mario zaoferował swoją pomocm -wyjaśniłam
-Rozumiem. Mario dołącz do kolegów. A wy -spojrzał się na Reusa, Kubę i Piszczka - 15 kółeczek. -na te słowa tylko się zaśmiałam
-Dziękuję - powiedzial Mario i przytulił się do mnie
-Idż już ćwiczyć. - pogoniłam go
-Nie żyjesz -usłyszałam jeszcze od braci i przyjaciela, jednak nie zwróciłam na to większej uwagi.
-Wiesz że masz przerąbane? -zapytała mnie Dominika
-Wiem. - zaśmiałam i wróciłam do przegladania facebooka.
-Czasami brak mi słów.
-Wiem jestem genialna...
-I skromna -dodała za mnie
-Dokładnie. Robimy zdjęcie?
-Okeeej -tak więc zrobiłyśmy 'selfie' z chłopakami w tle, które po chwili wylądowało na naszych 'Instagramach' i 'facebookach'

Tak się zagadałyśmy, że nawet nie zauważyłyśmy, że trening się skończył. Postanowiłyśmy więc udać się przed stadion. Na miejscu nikogo jeszcze nie było, więc spokojnie kontynuowałyśmy rozmowę. W pewnym momencie jednak poczułam....

________________
Zostawiam was z trochę dłuższym rozdziałem.
Przeprasza za taką nieobecność, ale jakoś nie mam czasu i to jest naprawdę denerwujące bo mam troche pomysłów.

Kolejny rozdział jak będzie 9 komentarzy

Pozdrawiam :*

niedziela, 13 kwietnia 2014

Zehn

....

- To gdzie jedziemy?- zapytała Paulina
- Hmm.... przed siebie?
- Ok mi pasuje.- i tak właśnie ruszyli w bliżej im nie znane - Bawimy się w pytania?
- Nieee.... lepiej po prostu pogadajmy.- powiedziała Paulina która zaczęła jechać tyłem aby patrzeć na Mario.
-To powiesz mi co cię tu sprowadza?
- Hmm... w sumie... to ja chyba sama nie wiem. Ten wyjazd miał pomóc Dominice, a ja jako jej koleżanka pojechałam z nią. Choć w sumie też tęsknota za braćmi  i chęć poznania jednej z moich ulubionych drużyn dała się we znaki.- odpowiedziała, zgodnie z prawdą.
-Wooo gram w jednej z twoich ulubionych drużyn! - ucieszył się - A jakie jeszcze lubisz?
-Cule od zawsze na zawsze, tak jak Dominika ! - powiedziała skacząc na murek, tak samo jak Gotze
- Ehh wolę Real, ale nich ci będzie. Ładna jesteś wybaczę ci to - uśmiechnął się.
- Hahahhaaha... ładna hahhahaa nie gadaj głupot - jak zawsze zaczęła się śmiać
- No przecież prawdę mówię! - przystawał przy swoim
- Skończmy ten temat. Lepiej powie.... -  nie dokończyła, bo wylądowała na ziemi.
- Nic ci nie jest?- zapytał pomagając jej wstać. Jednak nie wyszło, bo strasznie bolała ją lewa noga.
- Ałaaa!- jęknęła z bólu
- Chodź pojedziemy do szpitala - powiedział biorąc ją na ręce
- Mario nie! - chciała zaprotestować, jednak na niewiele się to zdało. Już jechała na rękach sławnego piłkarza do szpitala...na rolkach... interesujące przeżycie nie można powiedzieć, że nie.

Tam jako że przyjechała z jednym z bardziej znanych piłkarzy, od  razy została przyjęta i zbadana. Okazało się, że ma złamaną nogę i niestety przez kolejne 2 miesiące będzie chodzić z gipsem.
Nie było też potrzeby, aby została w szpitalu, więc bez problemu mogła wracać do domu.
-Doktorze? Czy na pewno nie jest konieczne aby została na obserwacji?-pytał zaniepokojonu Mario
-Panie Götze naprawdę nic jej nie będzie. Musi po prostu uważać i mieć dobrą opiekę- mówił uśmiechając się do dziewczyn, która swoją drogą miała już dość Mario, który nagle stał się strszanie opiekuńczy. Choć nie można powiedzieć że jej się to nie podobało.
-W takim razie do widzenia - powiedział i ruszył z Piszczkową w stronę wyjścia ze szpitala. -Boli?- zapytał kiedy stali już na ulicy
- Poboli, poboli i przestanie. Wiesz,że nigdy nie miałam nic złamanego albo skręconego?
-Kiedyś musi być ten pierwszy raz... tylko szkoda że w takich okoliczności.  Oj oberwie mi się od Piszczka.- zaśmiał się nerwowo
-Oj nie martw się. To było wiadome, że w końcu sobie coś zrobie. I dobrze, że byłeś przy mnie. Dziękuje.- powiedziała i przytuliła go, co było dość sporym wyzwaniem patrząc na to, że w dłoniach miała kule.
-Nie masz za co. I ja chciałem cię przeprosić.Gdyby nie ja nie stałabyś tu teraz w skarpetkach i ze złamaną nogą. To był głupi pomysł z tymi rolkami- stwierdził i spuścił lekko głowę.
-Ej Mario! Nie obwiniaj się, ja uwielbiam rolki i to było naprawdę miłe popołudniu którego nigdy nie zapomnę, ze względu na ciebie - powiedziała uderzając go w ramię.
-No nie wiem.Chodź! -powiedział i wziął ją na ręce - Idziemy do domu!- Prawie się przwrócili, bo Mario był cały czas na rolkach, ale dali radę i szybko dotarli do domu. Do domu Mario.
-Mario, ale ja chce do domu! -marudziła Paulina
-Dzisiaj śpisz u mnie i koniec kropka- powiedził sadzając ją na sofie.
-Ale Dominika....
- O nią się nie martw jest z nią Marco- poruszył znacząco brwiami
-Debil
-Wiem, ale za coś musisz mnie lubić-zaśmiał się szukając czegoś w kuchni, która była połaczona z salonem.
-A skąd wiesz?
-Wiem.
-Nie byłabym tego taka pewna.-powiedziała wstając, z nie małym kłopotem
-Nie wstawaj! - powiedział stanowczo podbiegając do niej
-Mario ja musze normalnie żyć!  Złamana noga to nie koniec świata. Gdzie jest toaleta?-zmieniła temat
-Prosto i na lewo - rozłożył bezradnie ręce.
-Ok-rzuciła tylko i poszła w jej kierunku.Tam poprawiła włosy, zmyła makijaż,  którego praktycznie nie było, załatwiła się i wróciła do Mario.
-Rozmawiałem z Marco. Zostaje dzisiaj u Dominki. I nie powiem, że się z tego faktu nie cieszył.- zaśmiał się, stawiając na stole przygotowaną kolację.-Proszę!
-Mario i gotowanie ? -zrobiła dziwną minę- Nie otruję się?
-Oj przestań kanapki chyba umiem zrobić! -"oburzył się"
-No dobra.... - zaśmiała się i zaczęła jeść.
-I jak ? -zapytał po chwili, porawiając sałatę, która właśnie spadała mu z kanapki
-Mniaaam -zaśmiała się, patrząc na piłkarza.
-Co cie tak śmieszy? 
-No boo... booo... -mówiła nie mogąc przestać się śmiać - masz tu coś-pokazała palcem na nos. Ten od razu go dotknął i poczuł masło. No tak... w końcu nie mogło być idealnie! Też zaczął sie śmiać,  przy okazji wybierając swój nosek.
-Hmm... to co robimy? -zapytała, kiedy skończyli jeść i wszystko posprzątali.
-Film?
-Ok, co proponujesz? -spytała rozochocona.
-Nie wiem... może Bond?
-Jak dla mnie ? Idealnie- stwierdził i chciała wstać.
-Chodź pomogę ci!-Mario uśmiechnął się i po raz kolejny dzisiejszego dnia wziął ją na ręce. Tak napraw podobało jej się to, ale nie chciała dać po sobie tego znać.
-Właczysz? -zapytała
-Yhmm... już- odpowiedział kilkając jakieś przyciski na pilocie. Kiedy film się rozpoczął Paulina zwróciła się do Mario
-Marioooo.....
-Hmmm?
-Chodź tu do mnie - wskazała na wolne miejsce na kanapie - nie bedziesz przecież siedział na podłodze. - Ten się tylko uśmiechnął i zajął wcześniej wskazane miejsce. Oglądali tak przez dłuższą chwilę w ciszy, jednak Paulina to Paulina i zrobiło się jej nie wygodnie
-Mario... mogę położyć się na twoich kolanach- spytała kiedy nie mogła już znaleźć wygodnej pozycji . Piłkarz uśmiechnął się i przytaknął, ciesząc się z obrotu spraw. Film skończył się jednak, oni nie mieli zamiaru ruszać się z miejsca.
-Włączyć coś jeszcze ? -zapytał Götze, choć było już przed 12.
-Hmm.... nie posiedźmy tak..- uśmiechnęła się i spojrzała w oczy Mario..........

***

- Ładnie ty u Was - uśmiechnął się Marco, który właśnie oglądał mieszkanie dziewczyn
-Dziękuję - Dominika uśmiechnęła się, przy okazji szukając czegoś do jedzenia.
-Co dostanę, jeśli zgadnę który to twój pokój? -zapytał z nadzieją Reus
-No nie wiemm... buziaka? -odpowiedziała po chwili zastanowienia.
-Ok to chodź-pociągnął ją za rękę, o dziwo w stronę odpowiedniego pomieszczenia!
-To ten !- powiedział pewnie
-Skąd wiedziałeś? -zapytała dalej zdziwiona
-Pasuje do ciebie. Przynajmniej tak mi się wydaje.
-Masz racje. Pasuje - uśmiechneła się. Przy nim była taka jak przy Paulinie. Przestała się krępować, a jej nieśmiałość zniknęła
-To co z moją nagrodą? -Marco strasznie się szczerzył.
-Hmm... no nie wiem Reus - udawała, że się zastanawia.
-Ej nie po nazwisku!
-Ej to gej!-powiedziała triumfalnie
-A czy gej zrobił by to? - zapytał i musnął jej usta. Oddała pocałunek. Dla Marco było to pozowlenie na więcej, a także upewnienie w tym, że ona czuje coś do niego tak jak on!  Ich usta złączone były w długim, namietnym i przepełnionym uczuciem pocałunku.
-Kocham cię Dominiko! - powiedział pewnie - Wiem, że znamy się krótko, ale chciałbym z tobą być. -Dziewczyna zawachała się na chwilę, bo cały czas miała w myślach swojego byłego chłopaka,  który tak bardzo ją zranił. Jednak Marco.. Marcooo to zupełnie ktoś inny. To przy nim czuje motylki w brzuchu... przy nim otwiera się, przy nim jest sobą. ... może mu ufać tak samo jak Paulinie ...
-Kocham cię Marco! Chce z tobą być!- powiedziała tak samo jak on patrząc mu prosto w oczy. Ich dusze skakały ze szczęścia, czego wyrazem były pocałunki i ubrania które powoli znikały z ich ciał......

****
Jego oczy hipnotyzowały ją. Nie wiedziała dlaczego tak na nią działają, ale miały w sobie to coś.
-Dlaczego to ty spędzasz ze mną czas a nid np. Marco?-zapytała ni stąd ni zowąd
-Hmmm.... bo wiesz.... Marco ten... teges .... do Dominiki.... i te sprawy -nie umiał się wyłowić
- Aaa... no Domi chyba też coś. Tylko żeby z tego małych Reuśiątek nis było.-zaśmiała się
-oj tam oj tam .... Marco by się cieszył, on kocha dzieci, zresztą ja też- uśmiechnął się i zaczął bawić się włosami dziwczyny.
-Jak myślisz jak bym wyglądała w blondzie?
- Twoje włosy są śliczne, nie niszcz ich!
-Taki żarcik.  Uwielbiam kolor swoich włosów! Nie mówiąc już o twoich!
-Wiem zajefajne są co nie?
-Nie mówię nie.- poczochrala go.
-No weeeź!-zrobił to samo.
-Pamiętaj że to ja tu jestem poszkodowana i ja mam zmniejszony zakres ruchów! Nie gadam z tobą! - "obraziła się"
-Oj Pami noo....
-....
-Paulinuuuś!
-....
-Paulinko moja kochana!
-....
-Weeeź już się do mnie odezwij!
-....
-Proszę!!- ta tylko wskazała palcem na swój policzek.Ten od razu złożył na nim pocałunek i uśmiechnął się.
-Robimy sweetkę?-zaśmiał się machając telefonem
-No pewnie! -i zaczęli sesje. Sto zdjęć z których Paulina wybrałaby może jedno, spełniające jej wymagania jako "fotografa". Jednak nie liczyła się poprawność wykonania tego zdjecia. Miało być śmiesznie i było. Dziewczyna od razu zmieniła sobie tapete ekranu blokady i wstawiła zdjecie na fb i insta, tak samo jak Mario.Paulina z dopiskiem

"Dortmundzie bójcie się! Mario i Paulina pozdraiwają :*"

Mario natomiast napisał:

" Chillin with Pami! Funny day:> "

Oczywiście od razu pojawiły się pytania kim jest ta dziewczyna itp, jadnak ich to nie obchodziło. Teraz bie marzyli o niczym innym jak o spaniu! Udali się do sypialni, razem , bo Mario znowu musiał zanieść Paulinę, mimo że ta twierdziła, że da sobie rade. Tak też wyszło,  że w ubraniach w których chodzili zasneli na jednym łóżku. .....

Cdn..

--------------
Takie to długie jak na mnie 0.o znowu pisze na telefonie i bolą mnie już kciuki :/ więc kończę w tym momencie :3 Mam nadzieje że choć komuś się spodoba... bo jak dla mnie to nie jest źle. ... wzzyetko dzieje się szybko (u Dominiki), no ale taki był zamysł od poczatku :*
Licze naprawdę na Wasze komentarze bo potrzebuje jakiejs motywacji, której ostatnio brak.
Za wszelkie błędy(interpunkcje, ortografie itp no ale sami widziecie ze pisze o takiej porze w niedziele i to na telefonie co mi wcale nie ulatwia :/) przepraszam

aaaaa no i tak Szkoda że nie BVB (FcB również) nie ma już w LM, ale ostatnie mecze pokazują że Borussia cały czas jest w czołówce!  :3 Ehhh ten mecz z Bayernem 0:3 ¤.¤ ♥♡♥♡ Przykro tylko patrzec na Mario w czerwonym, ale i tak jest nidsamowicie! :3

Pozdrawiam :*

piątek, 4 kwietnia 2014

Neun

 Jako że nie były pewne gdzie się wybierają Paulina postawiła na coś luźnego , tak samo jak Dominika. Dosłownie chwilę prze 20:30 Marco i Mario zjawili się pod domem dziewczyn. Każdy z nich przyjechał swoim samochodem, co było dziwne, bo wydawać by się mogło, że czas ten spędzić mają w czwórkę. Dziewczyny szybko wyszły przed dom i przywitały chłopaków całusem w policzek.
-  Hej! Ślicznie wygląsłuchał stwierdził Reus
- Hej! Z was też przyst..... - ugryzła się w język Dominika
- Przystojniaki? - zapytał Marco
- Yhm.... - powiedziała nieśmiało
- Dobra dobra ! Tak jesWcześnirzystojniaki to już wiemy, a teraz lepiej powiedźcie nam co robimy? - w końcu odezwała się Paulina.
- Hmm ..... - Mario udawał że się zastanawiał za co został pogoniony kuksańcem od młodej Piszczek
- A więc?
- Ty idziesz ze mną, a Dominika z Marco.
- Ale czemu?
- Bo tak ustaliliśmy -  tym razem odezwał się drugi z piłkarzy
- A mamy wybór? - spytała Domi
- Eeee nie !! - odpowiedzieli wspólnie
- Dobra to nie ma co jedźmy już. Miłej zabawy Domi - odpowiedziała Paulina i pociągnęła Mario za sobą.


*Mario i Paulina*

- Przestań już mnie ciągnąć. Tu jest mój samochód. - odpowiedział cały czas
-Tak apropo, to co będziemy  robić? -zapytała 
-Najpierw jedziemy do mnie do domu , a później ty wybierzesz.
- Okeeeej -przeciągnęła i wsiadła do samochodu. Szybko ruszyli spod apartamentu dziewczyn. Droga zajęła im tylko chwilę 
więc za dużo zdań nie wymienili. Cisza która panowała w aucie , nie była jednak krępująca. Czas minął szybko i  bez problemu znajdowali się już w domu piłkarza. Trzeba przyznać daleko od domu Reusa to on się nie znajdował

*Marco i Dominika*

-Serio jestem przystojny?-zapytał, bo nie dawało mu to spokoju
-Eee....yyyy.... to znaczy.....tak -zaczerwieniła się
-Jeeej!-wydał z siebie bliżej nieokreślony okrzyk radości i zaczą się szczerzyć. 
-To co robimy?
-Spacer?
-Mi pasuje -uśmiechęła się I ruszyła razem z piłkarzem w stronę pobliskiego parku. Cały czas rozmawiali, co było dziwne jak na Dominikę
-Opowiesz mi coś o sobie ?-zapytał Marco
- Hmm... więc .... mam Na imię Dominika i jestem siostrą TEGO Błaszczykowskiego!-zaśmiała się- Podobnie jak mój brat uwielbiam piłkę nożną i musze się przyznać że chciałabym kiedyś być trenerką. Jestem wielką fanką Barcelony, podobnie jak Borussi.Co by tu jeszcze... aa no to zapewne jak  zauważyłeś Paulina jest moją przyjaciółką  i to tylko przez to że ona mnie namówiła jestem tutaj. Jednak nie żałuję tej decyzji.To chyba tyle.- Marco cały czas jej słuchał. Intrygowała go, chciał wiedzieć o  niej wszystko co tylko się da .-Teraz ty mi coś powiedz.

- Jestem Marco . Na nazwisko mam Reus i kestem graczem Borussi Dortmund. Wcześniej grałe również w Borussi tylko w tej drugiej. Moim przyjacielem jest Mario. A reszte... ? Dowiesz się w swoim czasie - uśmiechnął się tajemniczo i nie czekając na jej odpowiedź złapał ją za rękę i pociągnął w stronę placu zabaw. Tak dokładnie placu zabaw! 
-Czy ty się dobrze czujesz ? -zapytała zdezorientowana dziewczyna
- Ja ? Znakomicie! No chodź ! Fajnie bedzie!
-No... dobra - odpowiedziała i ruszyła wraz z nim w stronę tzw.mrowiska (od aut. chodzi o te takie drabinki ). Razem świetnie się tam bawili. ścigali się, ganiali , wygłypiali....W pewnym jednak momencie do Marco podbiegł mały chłopczyk
-Pse pana! Pse Pana! - krzyczał ciągnąc go za koszulkę
-Tak ? -zapytał uśmiechnięty
- Bo pan mi psypomina tego pilkasa ! Malo Lojsa! - powiedział jakby z nadzieją w oczach. Marco uśmiechnął się tylko patrząc na 3 latka i kucnął koło niego
- Bo to ja - uśmeichnął się do niego- A ty gdzie masz mamusie ?
-Tam stoi - wskazał palcem na stojącą nieopodal dziewczynę
-Yhm... a chciałbyś autograf? - zapytał
-Tiaaaak! -krzyknął
-Domi masz może markera ? - zwrócił się do dziewczyny która stała i z  uśmiechem przyglądała się tej sytuacji.
-eee.. czekaj....eee niee... - odpowiedziała
-Eeee to ...... emmm...może..... a dobra! zapomniałem że zawsze mam jeden w kieszeni!-olśniło go
-Geniusz po prostu - zaśmiała się Dominika
-Oj cii..... proszę tutaj masz autograf - powiedził wręczają chłopczykowi kawałek kartki
-Dziekuje!!!.-uściskał go i ruszył biegiem do mamy
- Nie wiedziałam że ty taki uczynny jesteś- stqierdziła uśmiechnięta Domi.
-Wielu rzeczy jeszcze nie wiesz - powiedził śmiesznie się uśmiechając. 
-I to mi się podoba. Idziemy? 
- Możemy ciemno już - złapał ją za rękę, na co zareagowala rumieńcem i ruszyli w stronę mieszkania przyjaciółek.


*Mario i Paulina*


-Witaj w moich skromnych progach - ukłonił się teatralni
-Ahhh bardzo mi miło -powiedziała "dostojnie"
-Napijesz się czegoś?
-Eee... nie.... to co robimy?
-Mam dwie propozycje - uśmiechnął się
-Hmm?
-Pierwsza to zostajemy tutaj i coś oglądamy, druga propozycja to rolki.
-Zdecydowanie wolę tę drugą - puściła do niego oczko - ale jest problem ja... nie mam rolek!
-To nic ja mam 2 pary, tak wiesz na zapas 
-To na co czekamy?Dawaj te rolki! - Götze szybko pobiegł do jednego z pokoi i wrócił z "Butami na kółkach".Szybko je założyli i wyszliprzed dom

.....


_________________

Sorki za błedy, pisane na telefonie. Dosaje dzisiaj na pocieszenie po przegranej (dla cb ♥♡ :* :* )  sorki za opóźnienia , licze na kometarze moze cos pojawi się szybciej
Pozdrawiam

poniedziałek, 17 lutego 2014

Acht (cz.2)

Niedźwiedzie, papugi, żółwie, rybki, Marco i Mario, czyli zoo w pełnej okazałości! Z tą dwójką były większe problemy niż z dzieciakami. Te po prostu chodziły i oglądały, a dwaj na pozór dorośli nie mogli się oprzeć, żeby przypadkiem nie dotknąć zebry czy lamy.
- Marco co ty robisz? - podniosła głos Dominika, która prowadziła za rękę Nico.
- Noooo.... gadam z kolegami  - powiedział wskazując na lamę i zebrę.
- Ty jednak jesteś głupi! Dalej idziemy stąd! - pociągnęła go za rękę w stronę Pauliny i reszty.
- Co teraz robimy? Już wszystko widzieliśmy. - stwierdził Mario
- Może pojedziemy do mnie? - zaproponował Reus
- Taaak do wujka ! - zaczęły krzyczeć dzieci
- No to chyba nie mamy wyboru, co nie ? - Paulina zwróciła się do Dominiki
- No raczej - tak na serio chciały zobaczyć dom chłopaków i teraz nadarzyła się taka okazja.
Po 15 minutach znaleźli się już w willi Marco Reusa. Od razu udali się na dwór, bo szkoda było nie korzystać z takiej pogody. Paulina z Mario usiedli na jednej sofie, Marco z Dominiką wybrali miejsce przy basenie, a dzieciaki grały sobie w piłkę na "małym boisku".
- Może popływamy? - spytał Marco
- Ale ja nie mam stroju. - zaśmiała się Dominika
- Co za problem? - dołączył się Mario
- Nooo.....  - chciały zacząć protestować, jednak niestety na rękach chłopaków wylądowały w wodzie.
- Debile! Przygłupy! Jak mogliście! Nienawidzę was! Jesteście chorzy!- krzyczały w ich stronę
- Oj cicho! - powiedzieli i złapli je w pasie.
-Puścić nas i to już! -oburzyła się Dominika
-Puścimy Was jeśli tylko pójdziecie dzisiaj z nami ! -Mario wyszczerzył się z tym swoim ceaniackim uśmieszkiem, na co od razu przytaknął jego najlepszy przyjaciel.
-No dobra niech wam będzie! -stwierdziły wymieniając porozumiewawcze spojrzenia.
-Ale o której i gdzie?  -spytała Błaszczykowska którą Marco właśnie staiwał na trawie.
-Przyjedziemy po Was tak ok 20;30.
-Ok, ale w takim razie trzeba się zbierać - stwierdziła  dziwnie radosna Paulina.
- A nie chcecie siè przebrać - zreflektował się właściciel domu.
- Nie jest dobrze zaraz wyschniemy - odpowiedziała starsza z dziewczyn
-Dzieci wracamy do domu! Dalej tutaj! -krzyczała młoda panna Piszczek. Młode towarzystwo bez żadnego "ale" wykonało polecanie i już po chwili stali przy noga cioci (i wujka). Tak też ruszyli w droge powrotną.  W połowie drogi pożegnali Marco , który odporwadzał Nico, a dalej szli już tylko w piątkę. W takim składzie pokazali się w domu Błaszczykowskich, gdzie zostawili Sarę i Oliwkę , zapewniając że jeszcze je kiedyś wezmą na taki wspólny "wypad".
-To do zobaczenia za  .... jakiś czas. -powiedział Maro obdarowując dziewczyny całusen w policzek.....

_______________
Tak właśbie miał się zakończyć rozdział nr 8 . Za wszelkie błędy przepraszam, ale pisałam na telefonie i to dlatego.  Hmm.. czy mi sie podoba ? WCALE ! OKROPIEŃSTWO PP PROSTU. przepraszam też że dawno nie dodawałam ale jakos nie mogłam zebrać się do kupy :/. Postaram się coś niedługo dodać ... ale nie obiecuję mam za dużo na głowie od prawie już miesiaca ! -.-  Tak wiem to tez dlugoscia nie zachwyca ale to mialo byc tylko takie dokonczenie którego nie zdążyłam wtedy napisać. Postaram sie rozwinac akcje w kolejnym rozdziale :* mam nadzieje ze mi sie uda aaa i kolejny najpierw powinien pojawić się na moim drugim blogu :)
Pzdr :*

środa, 12 lutego 2014

Acht (cz.1)



Było coś około dziesiątej, kiedy wszyscy zaczęli się budzić. Pierwsi wstali piłkarze. Przygotowali małe śniadanie i czekali, aż nieśpiące już dziewczyny wyjdą z toalety.
- Co tak pięknie pachnie? - spytała wyraźnie zadowolona Dominika
- Śniadanko, sam robiłem !-chwalił się Marco, za co dostał buziaka w policzek
- A ja to co? Też robiłem! - "oburzył się" Mario
- Oj już... tobie też się należy - stwierdziła  wchodząca do kuchni Paulina.
- To dostanę całusa? - spytał z nadzieją w głosie
- Yhm ... - stwierdziła i także cmoknęła go lekko w policzek
- Koniec tych czułości! Jemy i idziemy! - stwierdził uradowany Reus
- Okej! - wszyscy zasiedli do przygotowanych wcześniej dań. Trochę im zeszło, ale w ich przypadku można już było przyjąć, że to na porządku dziennym. Po niecałej godzinie wyszli z apartamentowca i
udali się do domu Piszczków. Zapukali i wbili się do środka bez żadnego ale.
- Cześć braciszku! - krzyknęła Paulina
- EH... to wy - właściciel domu był wyraźnie niezadowolony
- Oh widzę, że się cieszysz-  stwierdziła rozweselona Dominika
- Czego chcecie? - spytał podirytowany
- Gdzie masz żonę i córkę? - spytała
- No ten... Ewa pojechała na zakupy, a Sara bawi się na górze... ale ....Po co wam to ?
- No bo wiesz.... - zaczęła Paulina
- Tak? - spytał zaciekawiony
- Bo my chcieliśmy zabrać Sarę i Oliwkę do zoo. - powiedział Mario
- I jeszcze Nico - dodał Reus który odpisywał na SMS-a , najprawdopodobniej od siostry.
- Dobra niech wam będzie. Tylko macie ich pilnować- powiedział stanowczo.
- Spokojnie nie pierwszy i nie ostatni raz się nimi zajmujemy. - zauważyła Dominika
- Tak, ale wtedy nie było ich. - wskazał ręką na chłopaków
- Oj tam oj tam . - stwierdzili wspólnie .
-Saaaara! Chodź tutaj! - krzyknął Łuki. Już po chwili na schodach pojawiła się dziewczynka
- Co tato? Cześć -powiedziała do reszty
- Chciałabyś pójść z ciocią Pauliną , Dominiką , wujkami Marco i Marco razem z Oliwką i Nico do zoo?
-Taaak! - krzyknęła uradowana
- To dalej idziemy! - powiedziała Paulina i zaczęła nakładać małej buty.
- Ale ja nie chce tych! - stwierdziła patrząc na sandałki
- To jakie? - spytała Pami
- Te! - wskazała na parę stojącą obok
- Okej !  Gotowe ! To ruszamy! Na razie braciszku! Odstawimy ci ją ....em.. kiedyś tam - zaśmiała się i wyszła razem z resztą. Tym razem skierowali się do domu Błaszczykowskich. Daleko to nie mieli.
- Cześć Agata! - przywitali się
- O cześć! Co was tu sprowadza? - spytała
- Chcielibyśmy zabrać Oliwkę razem z Sarą i Nico do zoo. Co ty na to? - spytała Domi
- Oczywiście! Poczekajcie zawołam ją. Oliiiii!!! Chodź tutaj proszę!
- Jestem! Czeeeeść ciocia cześć wujek ! Sara ! Cześć !- przytuliła ( bez czapki) koleżankę
- Chciałabyś pójść z nami i jeszcze z Nico do zoo? - tym razem spytał Mario
- Taak! - krzyknęła i złapała ciocię za rękę
- To my już idziemy - stwierdzili
- Tylko pilnować mi ich tam! - ostrzegła
- Tak, tak wiemy! - powtórzyli.
- Papa mamo!  - przytuliła jeszcze rodzicielkę Oliwka i wyszli z posesji Kuby i Agaty.
- Słuchajcie! Idziemy jeszcze na chwilę do nas. My musimy się przebrać, przecież jest gorąco i nie będziemy tak chodzić! - oznajmiła Paulina
- Ok to ja powiem siostrę żeby tam podrzuciła Nico - poinformował Marco, sięgając do kieszeni po telefon.  W domu dziewczyny szybko zmieniły ubranie , wypili po szklance soku i kiedy podrzucili już  Nico, oczywiście "odbębniając" rodzicielską formułkę , mogli spokojnie ruszać w stronę Dortmundzkiego zoo.

__________________________
Pierwsza część rozdziału nr osiem!
Dzisiaj mecz! VeB! <33
Licze na komentarze i pozdrawiam :*

wtorek, 4 lutego 2014

Sieben

Life is sometimes really funny.

Kawiarnia znajdowała się na jednej z pobliskich ulic, więc nie za długo siedzieli w samochodzie.
Na miejscu zamówili dla każdego Latte i po kawałku ciastka (przp.autorki : Kuby i Łukasza nie było razem z nimi) . Szybko usiedli do stolika i zaczęli rozmawiać:
-To co robiliście same na mieście? - zagadał Mario
- Tak sobie zwiedzałyśmy i robiłyśmy zdjęcia- odpowiedziała Domi
- Yhm... - przytaknął
- Pokażecie mi!? - spytał się Reus
- To się Pami musisz spytać - zaśmiała się Dominika i dodała - to jej skarb.
- Paaaaaamiiiii proooooszęęęęęęęę - zrobił maślane oczka
- Nie, nie ma nawet takiej opcji! - rzekła. Chciała się zacząć śmiać, ale się powstrzymała
- No ale ja taaaak ładnie proooszęęę - nie ustępował
- Nie! - zaśmiała się
- Mario pomóż mi!
- Pauuulinkooo ! - przysunął się bliżej niej wywołany mężczyzna
- Tak ? - odwróciła się w jego stronę i to był właśnie błąd. Zatonęła w jego tęczówka, a on to wykorzystał.
- Czy Marco mógłby przejrzeć zdjęcia z twojego aparatu? - zapytał prawie dotykając jej twarzy
- Ta... tak - powiedziała, i podała chłopakowi aparat
- Dzięki Mario ! - wykrzyknął i wtedy dziewczyna się "ocknęła"
- Zabije cię przy najbliższej okazji! - prawie krzyknęła i rzuciła się na Mario. Ten się tylko śmiał :
- Już spokojnie, przepraszam ! - gdy to powiedział Paulina odsunęła się od niego, założyła ręce na piersi i "fochnęła się". W tym samym czasie Dominika i Marco oglądali zdjęcia , co jakiś czas wybuchając śmiechem. Bardzo dobrze się dogadywali i nie zwracali uwagi na to co się dzieje koło nich. Gotze cały czas mówił coś do drugiej z dziewczyn, ta jednak nie miała zamiaru się ani odezwać, ani na niego spojrzeć. Była uparta, a ten cały czas ją przepraszał. Pami wyciągnęła telefon o napisała SMS-a do Dominiki :

"Chodźmy do domu, muszę o wkurzyć. Pokaż to temu o bok - niech wie o co chodzi ^_^ "

W odpowiedzi dostała krótkie :

"Idziemy, Marco się zgodził i idzie z nami"

Tak więc wstali i wyszli. Mario oczywiście się wkurzył i zaczął iść za nimi. Ci jednak go olewali.
- Ej no przepraszam - zero odzewu. Nie miał wyboru wyprzedził ich klęknął i zaczął swoją "przemowę" :

- Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, Paulinko wybacz mi ja chciałem mu pomóc a teraz się ode mnie odwrócił! Za co swoją drogą niedługo oberwie! Wybaczysz mi.  - reszta wymieniła porozumiewawcze spojrzenia i razem zaczęli się śmiać
- Wstawaj wariacie ! Przecież ja tylko udawałam. Dawaj chodźcie do nas!
- Pamiętaj jak wejdziemy to się nas nie pozbędziecie - ostrzegł Reus
- Zaryzykujemy - stwierdziła Dominika
- To na co czekamy?
- Na nic, idziemy!
Po 10 minutach znaleźli się w domu dziewczyn. Chłopaki wraz z Dominiką "rozłożyli się" - dosłownie i w przenośni w salonie a Paulina poszła zrobić coś do jedzenia. Wybór padł na zwykłe puddingi Yorkshire z cream fresh . Czyli coś na szybko. Uwinęła się ze wszystkim, ułożyła tak jak lubiła na zwykłej desce i dołączyła do przyjaciół.
- To co oglądamy? - zapytała Mario
- Może Taxi 3?- rzuciła pomysł Dominika
- Ok mi pasuje
- Ok  - wszyscy się zgodzili. Reus wszystko włączył i zaczął się ich sens. Czy byli skupieni? W życiu! Cały czas albo się ganiali, łaskotali, albo rzucali pop cornem, który w między czasie zrobili.
Czyli jednym słowem....świrowanie. Ale cóż poradzić, tacy byli i nic na to nie mogli poradzić. Kiedy już się trochę ogarnęli stwierdzili że nie ma sensu, żeby chłopcy wracali do domu, więc zgodnie zostali u "przyjaciółek". Jak to wyglądało w praktyce?
Zacznijmy ... oczywiście wszyscy się przebrali, piłkarze dostali jakieś koszulki, które kiedyś dostały od braci, a dziewczyny w zwykłe krótkie spodenki i czarne bokserki.  Następnie zjedli coś na rodzaj kolacji, bo jak inaczej można nazwać obżeranie się chipsami? Oczywiście Dominika mówiła im że są piłkarzami itp., ale jak stwierdzili : "Spalą to" ., więc nie było się o co kłócić. Później oglądali jeszcze jakąś niemiecką telenowelę. Hehe oglądali.... robili to samo co przy "Taxi 3" . Na końcu stwierdzili że wszyscy śpią na kanapie, co nie było za wygodne, ale jak Marco przytulił Dominikę a Mario Paulinę dało się spać. Oczywiście z całej tej sytuacji największego "zaciesza" mieli piłkarze. Zasnęli z uśmiechem na twarzy, ciesząc się na jutrzejszą wizytę i braci i cały dzień leniuchowania...

________________________
Chyba jeszcze nigdy tak źle, długo, smętnie i wgl mi się nie pisało rozdziału! TO jest totalne dno -.-
Nie wiem czy liczyć na komentarze bo nie ma pod czym ale dobra....
No i ten... dzięki za tyle wyświetleń :)
Tak wiem krótki itp
Pozdrawiam

niedziela, 26 stycznia 2014

Sechs

*Kolejnego dnia*
Dziewczyny obudziły się dość wcześnie, bo była dopiero 9:30. Pierwsza wstała Paulina, przygotował śniadanie, przebrała się (i full capa) i czekała na swoją przyjaciółkę. Ta zeszła po 10 minutach ubrana i uczesana. Razem "zasiadły" do stołu. Taa... Paulina jak zawsze siedziała po turecku, a Dominika się z niej śmiała.
- Jak się spało?- spytała Pami
- Bardzo dobrze, a tobie ?
- Nie najgorzej - uśmiechnęła się i dodała - To który?
- Co który?
- Wiesz o co mi chodzi! - musiała się o to spytać, bo wczoraj od razu zasnęły i nie zdążyły pogadać.
- No dobra ... i tak wiesz że Marco
-TAK! Wiedziałam- triumfalnie prawie krzyknęła.
- Odezwała się ! Wiem że ty z Mario tez coś tego - poruszyła znacząco brwiami
- Nie! No co ty!
- Nie kłam!
- Nie kłamie!
- TAK!? To kto go wczoraj przytulał?
- Ja go tylko pocieszałam!
- I dostałaś buziaka! - wytknęła jej język
- Ty też!
- Oj tam ja i tak wiem swoje!
- Wiem, że wiesz
- No a ja wiem że ty wiesz że ja wiem
- A wiesz, że my możemy tak cały dzień?
- Owszem - i zaczęły się śmiać - To co dzisiaj robimy?
- Nie wiem. Może pójdziemy się przejść i nawiedzimy chłopaków?
- Ok . Mi pasi.
- To co idziemy?
- Czekaj jeszcze telefon!  - Dominikę olśniło
- I aparat!
- To biegnij i przy okazji weź moje rzeczy.
- Ok - szybko pobiegła na piętro i zabrała wszystko co potrzebne.
- Dobra mam. Idziemy.
- No to dalej.
I ruszyły na miasto!. Chodziły uliczkami Dortmundu, robiły zdjęcia, śmiały się i wygłupiały. Po nie całej godzinie jednak postanowiły wybrać się na stadion. Była 11:16, więc powinni mieć jeszcze trening. Szybko udały się na Signal Iduana Park. Tam zdziwiły się , bo okazało się, że mają otwart trening na stadionie. Postanowiły skorzystać z okazji i poszły popatrzeć jak ćwiczą. Ci właśnie zaczynali grać "mecz". Co ułatwiło im tylko sprawę. Obie były w swoim żywiole. Paulina pstrykała pełno zdjęć, a Dominika szczegółowo przyglądała się ćwiczącym. Z zamyślenia wyrwał ją dopiero głos przyjaciółki
- Robimy zdjęcie? - spytała machając jej swoim smartfonem przed oczami.
- No dobra, dawaj! - pstryknęły kilka, wybrały najlepsze i za chwilę gościło ono na facebooku, instagramie itd. Oczywiście od razu pojawiło się pełno komentarzy, ale dla nich to się nie liczyło. Dalej oglądały poczynania braci i ich kolegów. Trwało to tak jeszcze z godzinę, dopóki Klopp nie obwieścił zakończenia treningu.  Chłopaki mimo, że byli zmęczeni , podeszli do fanów i zaczęli rozdawać autografy. Do ich trybuny podeszli Marco, Mario, Mats i Kuba.
- Sprawdzimy czy nas pamiętają?- zapytała Domi
- Dobra chodźmy! - zabrały swoje "manatki" i zeszły na boisko. Piłkarze byli oblegani, ale one sprytnie się przedarły i już chwilę później stały przy Marco. Ten bezwiednie  stał i po prostu się podpisywał co jakiś czas pytając się o coś, albo odpowiadając na pytania:
- Dla kogo?
- Dla Pauliny i Dominiki - odpowiedziały podając mu kartkę . Ten uśmiechnął się słysząc imiona dziewczyn które poznał wczoraj, ale nie podniósł wzroku tylko rzekł krótki: "Bitte!" i poszedł dalej.
 Dziewczyny tylko się zaśmiały i krzyknęły za nim : " Bardzo fajnie że nas pamiętasz!" . Ten szybko się odwrócił i zaniemówił
- Co .. co wy tu robicie?
- Eee.. przyszliśmy Was odwiedzić? - odpowiedziała Domi
- To dawać tu do mnie ! -powiedział szczerząc się
- Na serioo?
- Nie na żarty. Włazić! - tak jak powiedział zrobiły. Przeskoczyły przez barierkę i stały koło Reusa . Ten machnął ochroniarzom że wszystko ok i pociągnął dziewczyny do Mario i Kuby:
- Patrzcie kogo znalazłem - miał niezłego zaciesza .
- Heeeeej! - wydarł się Gotze i rzucił się na dziewczyny. Kuba po prostu do nich podszedł pocałował w policzek i powiedział "Cześć siostry"
- Idziemy na kawę ?- spytał Marco
- Ok tylko szybko.
Po 15 minutach wszyscy razem wsiedli do samochodu i ruszyli do kawiarni.....


______________
Tak trochę ucięłam ale zaczyna się mecz . Trzeba oglądać . VeB!. Jejciu Błaszczu SZYBKIEGO POWROTU DO ZDROWIA! Jesteś silny My to wiemy! Kochamy cię! <3333



<33333
Pozdrawiam i proszę o więcej komentarzy bo 1 pod ostatnim postem nie motywuje mnie do pisania!

niedziela, 19 stycznia 2014

Funf

Dziewczyny szły dalej, "niby" pogrążając się w muzyce. Właśnie, kiedy miały zamiar skręcić w uliczkę prowadzącą do wyjścia z parku usłyszeli jak ktoś krzyczy:
- Czekajcie! - Jednak one pozostały niewzruszone i szły dalej, tak jak prosili ich bracia
- Proooszę Was zatrzymajcie się! - ktoś wręcz błagał, ale one nie dość, że były uparte to jeszcze przyspieszyły kroku. W pewnym momencie usłyszały coraz to bliższe kroki. Musieli biec. Dziewczyny wyczuły , że zaraz je zatrzymają, więc odwróciły się i stanęły twarz z piłkarzami. Wymieniły porozumiewawcze spojrzenia z Piszczkiem i Błaszczem, po czym od razu wybuchli  śmiechem. Dziewczyny rzuciły się na szyje braci, a Marco i Mario stali tak z niedowierzaniem.
Pierwszy odezwał się Reus:
- Eeee....to wy się znacie? - W odpowiedzi usłyszał tylko śmiech. Jednak, gdy się tylko ogarnęli z całkowitą  powagą zaczął Kuba:
- Panowie... poznajcie to jest...-  wskazał dłonią na Domi, która dokończyła za niego :
- Dominika
- Moja siostra - dodał jeszcze
- A to jest - tym razem Łuki wskazał na drugą z dziewczyn
- Paulina - podobnie dokończyła za brata
- To akurat moja siostra - zaśmiał się
- TO WY MACIE RODZEŃSTWO !? - Gotzeus zapytało równo
- No tak się złożyło - śmiali się
- Przepraszam, ale czemu ja się dopiero dowiaduję drogi Panie Błaszczykowski, że w swojej rodzinie ma Pan taką ładną kobietę? -"oburzył" się Reus patrząc na Dominikę, której twarz momentalnie pokryła się rumieńcem.
- Tak jakoś wyszło i Reus proszę cię skończ- walnął go
- A właśnie - olśniło drugiego z nich - Gotze jestem ... Mario Gotze - powiedział, całując rękę Pauliny. Ta chciała zachować powagę, ale jednak nie wytrzymała i zaczęła się śmiać
- Nie rozumiem - stwierdził zdezorientowany Marco
- Po pierwsze hahaaha ja was znam. Kocham piłkę nożną ... zresztą tak jak Domi, a po drugie wy na serio musicie takich udawać?
- Eee ... no nie  - i tak samo zaczęli  się śmiać
- To co spacer? - spytała Dominika łamanym niemieckim.
- Z takimi pięknymi kobietami zawsze... - uśmiechnął się zawadiacko Reus.
- Siostry, nie obrazicie się, jak zostawimy Was z tymi debilami? My musimy niestety iść... obiecaliśmy Ewie i Agacie. - zapytał się Łukasz
- Nie, nie spoko... Damy radę- odparła Paulina, patrząc na Dominikę, która gromiła ją wzrokiem
- To dobrze.
- A wy! - Błaszczu wskazał na "braci" - Macie się nimi opiekować!
- Tak jest1 - zasalutowali, po czym wszyscy się zaśmiali
- To do zobaczenia  - chłopaki pocałowali każdą z dziewczyn w policzek i odeszli.
Tak oto czwórką ruszyli dalej między alejkami parku.
- Opowiecie nam coś o sobie? - zapytał Gotze patrząc się na Paulinę
- Niech Pami zacznie - wykręcała się Dominika
- Dobra niech ci będzie. A więc tak... Nazywam się Paulina Piszczek . Urodziłam się 2 marca 1995 roku. Interesuję się fotografia i piłką nożną, ale to nie zmienia faktu, że bardzo lubię gotować. Uwielbiam grać w "nogę". Ooo i mówię płynnie po polsku, angielsku i niemiecku . - śmiech.
- Którego z piłkarzy najbardziej lubisz? - spytał dociekliwy Mario
- To moja słodka tajemnica
- I tak się dowiem.- zaśmiał się cwaniacko - To teraz Dominika
- Paulina pomożesz?
- Tobie? Oczywiście - puściła jej buziaka w powietrzu
Razem wspólnymi siłami opowiedziały:
- Nazywam się Dominika Błaszczykowska . Urodziłam się 18 grudnia 1995 roku. Kocham piłkę nożną i w przyszłości chciałabym być trenerem. To chyba tyle...
- Piłkarz? -tym razem spytał Marco
- Tajemnica...
- Ok. My chyba nie musimy nic o sobie opowiadać?- Mario zadał błyskotliwe pytanie
- Nie, raczej nie - uśmiechnęły się
- Jest jeszcze jedno ważne pytanie.... ee... Macie kogoś?
- Nie - odpowiedziała szybko Paulina - Ale za to wiem, że ty tak - spojrzała na Gozte
- No... ja nie.... już.... nie.. - powiedział smutny.
- Ej przepraszam , nie chciałam. Nie martw się - powiedziała i go przytuliła.
- Już jest dobrze Cleo nie była tą jedyną . - W tym samym czasi :
- A ty masz kogoś? - spytał się Marco patrząc na Dominikę
- Nie.... nie ... - powiedziała powstrzymując łzy.
- Przepraszam nie chciałem - powiedział i objął ją po przyjacielsku.
- Dzięki za wyrozumiałość.
- To co może idziemy na lody!? - chciała rozluźnić  atmosferę Pami.
- Ok. Tu niedaleko jest lodziarnia.
- To ruszajmy!
Tak więc udali się na pyszny deser lodowy. W międzyczasie dużo rozmawiali, śmiali się i tak szybko zleciał im czas, że nie zauważyli, że jest już ciemno.
- My już się będziemy zbierać.- rzuciła Domi
-To chodźcie odprowadzimy was i bez żadnego "ale"
- No ok niech Wam będzie.
 Zwinęli się szybko i ruszyli w stronę mieszkania dziewczyn. Droga trwać powinna max 15 min. Jednak nie w tym przypadku. Nie licząc tego, że cały czas się śmiali, to w pewnym momencie Marco rzucił:
- Robimy wyścigi !
- Okeej! - dziewczyny nie wiedział na co się zgodziły . Piłkarze wzięli je na barana i zaczęli się ścigać. Mimo to jednak było to przyjemne. A dojście do domu zajęło im 25 min. Świetnie się bawili i miło spędzili ten czas. Pod mieszkaniem Paulina zapytała:
- Może wejdziecie?
- Bardzo chętnie, ale innym razem.- uśmiechnęli się
- Ok . To do zobaczenia? - spytała Domi
- Na pewno do zobaczenia- stwierdził Marco
- Pa! - powiedzieli i pocałowali je w policzki, Reus Dominikę a Gotze Paulinę.

_______________________________________________
Takie sobie, bywało gorzej. Zostawiam Was z tym rozdziałem. Mam nadzieję że choć jedną osobę zaskoczyłam ( tak ciebie :>) Proszę komentujcie bo to naprawdę motywuje :)))
Pozdrawiam :*

sobota, 11 stycznia 2014

Vier


Wszyscy stali już przed budynkiem lotniska. To właśnie tu miała przyjechać Ewa. Miała się zjawić dokładnie 2 minuty temu, lecz kto by się tam tego czepiał. Właśnie podjechała. Wszyscy się przywitali i ruszyli w stronę domu Błaszczykowskich. Tam właśnie mieli zjeść coś, a później udać się do nowego mieszkania dziewczyn.
- Cześć Agata! - uśmiechnięta Dominika przytuliła żonę brata.
- Dominika jak ja cię dawno nie widziałam! - chwilę później przytuliła jeszcze Paulinę.
- Ciooocia! - krzyknęły na raz dwie dziewczynki.
- Nasze kochane! - dziewczyny przytuliły je i podążyły razem z nimi do salonu. Tam oczywiście zaczęły się pytania co i nich? Dlaczego mają tą przerwę? I tak dalej i dalej. W międzyczasie zjedli obiad przygotowany przez panią domu i wypili kawkę .
- To co dziewczyny chcecie zobaczyć Wasze nowe mieszkanie?
- No pewnie! - cieszyła się Paulina
- My chyba wolimy znaleźć same, a na razie zamieszkamy w hotelu - powiedziała szybko Domi
- Walnij się w ten głupi łeb i siedź cicho - uciszała ją przyjaciółka
- Ok już nic nie mówię. - zaśmiała się pod nosem. Tak naprawdę ten pomysł bardzo jej się podobał i miała nadzieje, że to właśnie tu odnajdzie siebie i spełni swoje marzenia.
- To nie ma co, chodźcie jedziemy! - Piszczek wstał z kanapy pierwszy i za nim kolejne osoby.
Wsiedli do dwóch samochodów i ruszyli . Dziewczyny nie wiedział za bardzo gdzie jadą.  Zatrzymali się dopiero przy tabliczce z napisem : Sportstrasse (aut.wiem takiej raczej nie ma)
- To tu - oznajmił Kuba wskazując na jeden z bloków.
- Ładnie tu -stwierdziła Dominika
- Wejdźcie może do środka - uśmiechnął się Łukasz.
- Ok idziemy  - Paulina pociągnęła za rękę Domi. Dziewczyny otworzyły drzwi z napisem 10-11. Jak to Piszczek zdołał im przekazać kiedy były już na klatce.Tak to były dwa połączone ze sobą pokoje. Ciekawe bardzo ale im to na pewno przypasowało. Weszły. Pierwsze co to korytarz.
- Dominika aaaa mamy dwa piętra - zacieszała Paulina do której po chwili dołączyła Dominika i zaczęły się śmiać.
- Hahhaha jesteśmy walnięte. - stwierdziła
- Wiem to ... hahhaha idziemy dalej. Patrz jaki zarąbisty hjahahaha ja tak przecież nie mówię salon .- no tak dziewczyna się cieszyła, choć mieszkanie w Poznaniu tez miały niczego sobie- Ciekawe gdzie kuchnia?
- Tu jest - krzyknęła Dominika wychylając się za drzwi.
- Wiesz mi bądź nie, ale już ją kocham
- To dobrze . Ciekawe gdzie są nasze pokoje. Dawaj na górę ! - pospieszała Dominika
Otworzyły  pierwsze lepsze drzwi i Paulina bez zastanowienia zaczęła krzyczeć:
- Mój Mój Mój ! - widząc wnętrze pokoju ( tylko z fioletowo-granatowymi ścianami)
- hahah Ale ty głupia jesteś! - naśmiewała się Dominika
- Cicho siedź i spadaj do siebie - wytknęła jej język
- Ehh  no dobra. Za**bista ta chata,. - i znowu obie zaczęły się śmiać. To było u nich na porządku dziennym. Nie było w tym nic dziwnego. One się tak śmiały gdy w końcu weszli ich bracia.
- I co podoba się? - spytał starszy . Dziewczyny wymieniły spojrzenia i rzuciły się na braci krzycząc : KOCHAMY WAS!  Ci tylko zaczęli się śmiać,  i gdy w końcu się odkleili od rodzeństwa stwierdzili że muszą już iść a walizki mają postawione przed pokojem Dominiki. dziewczyny za bardzo się tym nie przejęły i zaczęły wypakowywać swoje rzeczy. Zeszło im na tym 1,5, ale one były cały czas w pełni sił:
- To co idziemy się przejść? - zapytała Dominika
- No ok tylko się przebiorę. -uśmiechnęła się
- To ja też. Za 5 min na schodach.
- Okeeej - i pobiegły do swoich pokoi.
 10 minut później w korytarzu.
- Miało być 5 minut - nabijały się obie
- hahahaha  no wiadomo - powiedziała Paulina
- To teraz możemy ruszać na miasto - cieszyła się Dominika (tylko bez tych różowych dodatków)
- To idziemy! - Paulina chwyciła jeszcze za torbę z aparatem, zamknęła drzwi i wyszły.
- Eeee Dominika czy ty wiesz gdzie my idziemy?
- Przed siebie. O zobacz tam jest jakiś park.- stwierdziła i właśnie tam się udały. Po prostu sobie spacerowały, tak jak zwykły to robić w Poznaniu. Paulina robiła zdjęcia , a Dominika mówiła jej o taktyce różnych klubów. Tak jak zawsze zresztą. Nie żeby Paulina jej nie słuchała, było wręcz przeciwnie. Szły tak i szły aż w pewnym momencie Domi dostała "esa" a jego treść była dość dziwna
 
" Jesteśmy w parku z Marco i Mario. Widzieliśmy was. Oni nie . Pomóżcie. Plan : słuchawki w uszy , nie musicie puszczać muzy po prostu tak idźcie i nas totalnie olewajcie. Bracia <3"

Dominka zaczęła się śmiać , ale pokazała SMS-a Paulinie, ta zrobiła to co ona i zgodnie z planem braci włożyły słuchawki do uszu, ale nie puściły muzyki. I tak też dalej spacerowały tym razem pogrążając się w ciszy.


Kuba i Łukasz

- Dawaj idziemy tam - powiedział Łukasz pokazując na prowadząca w bok ścieżkę.
- Ok - odpowiedziała reszta zgromadzenia i ruszyli w stronę jednej z bocznych alejek.
- Ty patrz jakie ładne - oznajmił podekscytowany Marco wskazując na dwie spacerujące dziewczyny
- Człowieku co ty możesz powiedzieć widząc tylko ich plecy !? - śmiał się Gotze
- To się wie i tyle - skończył Reus - Dawaj zatrzymajmy je! - Kuba i Łukasz tylko się dziwnie uśmiechali, ale chłopakom to nie przeszkadzało
- No ok - powiedzieli i ruszyli w stronę "nieznajomych" ....


_______________
Krótkie, byle jakie no ale jest. Mam nadzieje że kolejny rozdział będzie lepszy i ze pojawi się wcześniej. Ten tak trochę późno bo NAUKA NAUKA NAUKA -.-  Ludzie to jest bez sensu! HAahahha jeszcze tylko poniedziałek i mam nadzieje że z górki :) Oby tak było. Dzisiaj mecz Barcelony ahhh <3 jak fajnie ^^  Choć chciałoby się już zobaczyć mecz Borussi *.*
Pozdrawiam

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Drei

....
- Cześć Piszczu! - uśmiechnięta przytuliła przyjaciela swojego brata.
- Cześć mała! - przywitał się i odwzajemnił uśmiech.
- Co wy tu robicie!? - nie wytrzymała i zadała to nieuniknione pytanie
- No... wiesz....ten...no... Kuba ci powie! - wykręcił się Łukasz, a wszystkie oczy skierowały się na Błaszczykowskiego
- Aktualnie to idziemy na zakupy - uśmiechnął się.
- Ahaaa.... i tak to z ciebie wyciągnę  -dostał kuksańca w bok od Dominiki
- To co ruszamy na podbój sklepów!? - odezwała się milcząca do tej pory Paulina.
- Siostra, a tobie to już nie za dużo? - zapytał stojący obok Piszczu, patrząc się na ilość toreb stojącą koło nóg dziewczyny.
- Nie no co ty! Hahaha to taka podstawa kilka bluzek itp. ale są tu też rzeczy Dominiki. A teraz mam prośbę... zaniósłbyś te torby do swojego autka. - zrobiła maślane oczka
- No jakoś mi się to nie widzi.
- Prooooszę ! - wygrała. Łukasz zebrał wszystkie pakunki i ruszył w stronę parkingu. Usłyszał tylko jeszcze : "Dzięki!" . Zaśmiał się i szedł dalej. W międzyczasie Błaszczykowscy żywo o czymś dyskutowali, a Paulina pisała z Bartrą :

"Hej :*"

"Hej ^^ Co tam u ciebie?"

" A idę sobie na trening. A u was?"

"Jesteśmy na zakupach. Bracia przyjechali *.*"

" Nie wykupcie całej Malty <3"

" Skąd wiedziałeś!?"

" Znam was :* Dobra pogadamy jutro. Spadam <3 Pa miśki. Pozdrów Domi ^^ "

" Ok . Pozdrowię. Pa :* "

Tak skończyła się ich rozmowa, zresztą tak jak zawsze - krótko zwięźle i na temat. Właśnie kiedy chowała jej ulubiony telefon, do towarzystwa dołączył Łukasz:
- Co tam? Co robimy?
- Ja chce nowe korki -stwierdził Kuba
- Ja też - wtórowała mu siostra
- W takim razie Adidas czy Nike? - podsumowała Paulina
- Nike  - odpowiedzieli chórem
- To ruszamy! - oznajmił Piszczek
Tak kolejne dwie godziny spędzili na wybieraniu butów. Jednak warto było, bo każdy wyszedł z odpowiednimi dla siebie, nawet Paulina skusiła się na parę. Nie obyło się też bez autografów i zdjęć, ale każdy z nich już do tego przywykł. Mieli już wracać, jednak przechodząc koło jednego sklepu Paulina zobaczyła coś co jak stwierdziła "MUSI MIEĆ" . Tak więc weszli też tam. Aparat marzeni, do tego kilka obiektywów i statyw oraz oczywiście kilkanaście innych podstawowych rzeczy np. pokrowiec, karta itp., niby tego mało, ale jednak kasy sporo. Ale czy za to zapłaciła? Nie. Bo jakby jej kochany braciszek mógłby pozwolić, żeby jego siostra nie miała forsy? Wyjął swoją kartę i wszystko opłacił, po czym Paulina nie wiedziała jak mu dziękować.
- To idziemy do domu!?- spytała znudzona i zmęczona już Dominika.
- Ty jak chcesz to sobie idź ja tam jadę z moim kochanym braciszkiem - przytuliła się do Łukasza
Błaszczykowska zrobiła to samo i rzuciła:
- Oj przepraszam ja mam swojego. - wystawiła przyjaciółce język.
Tak też udali się do samochodów i ruszyli w stronę mieszkania dziewczyn.

Po kilku minutach śpiewania polskich i zagranicznych hitów byli już na miejscu. Piszczek, Błaszczykowscy rozpakowywali zakupy, a "Piszczkowa" przygotowywała kolację, do której po chwili wszyscy zasiedli. Nie było to nic wielkiego bo zwykłe kanapki, ale cóż się dziwić nie miała sił ani ochoty na nic więcej.
- Dziewczyny! - zaczął Kuba, kiedy kończyli jeść.
- Hmmm ? - zapytały razem. Nawet Dominika, która stała się od ich przyjazdu niewiarygodnie szczęśliwa
- Mamy dla was propozycję nie do odrzucenia  - ciągnął Łukasz
- ZABIERAMY WAS DO DORTMUNDU! - dokończyli razem, śmiejąc się jak głupki do sera.
- COOOO !?- krzyknęły dziewczyny po chwili ciszy
- ZA-BIE-RZE-MY WAS DO DORT-MUN-DU- dzielił na sylaby Kuba
- TAK! TAK TAK! KOCHAM WAS! - Paulina zaczęła krzyczeć, skakać, aż w końcu rzuciła się "braciszkom" na szyje.
- NIE! - krzyknęła Dominika - JA NIGDZIE NIE JADĘ!
- Jak to nie? Już wszystko załatwione! Jutro rano wylatujemy...-mówił spokojnie Łukasz
- Nie, ja tu mam dom, uczę się.... no znaczy jeszcze nie.... ale.... ale ja nie umiem niemieckiego
- Nauczysz się . Paulina ci pomoże - Kuba był nieugięty
- Ale to nie ma sensu!
- Ma sens i ty tu nie masz nic do gadania . Jedziemy i koniec! - Paulina starała się zakończyć dyskusję
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Nie!
-Tak! Szlag!
- HAHAHHHA.... widzisz było się ze mną nie kłócić ?
- Grrr..... nienawidzę cię za to - wkurzyła się
- Też cię kocham. Jeszcze mi podziękujesz, zobaczysz.
- No to dalej na górę ! Jutro o 6:30 mamy samolot! Pakować się! - dziewczyny były poganiane
- Już idziemy - śmiały się
Tak więc ruszyły na piętro i zaczęły się pakować. Musieli zabrać dużo rzeczy, więc toreb nie było mało. Stroje do ćwiczeń, korki, ubrania, gadżety.... wszystko trzeba było spakować. Nie zajęło to im za dużo czasu bo jedyne dwie godzinki... ale wiedziały, że było warto... przynajmniej jedna z nich.
- Czeba by było (przypis autorki : celowa pisownia ) iść spać - stwierdziła Dominika
- To na co czekamy?
- Nie wiem w takim razie Dobranoc - wymieniły się buziakami w policzek i każda udała się do swojego łóżka.

......

Budzik.... budzik.... budzik... Co z tego, że ulubiona piosenka jak i tak trzeba wstać?  Oznacza on nowy początek? Nowe życie? Nowe możliwości? W tej sytuacji zdecydowanie tak. Szybki prysznic, wygodne ubranie, śniadanko i  CZAS ZACZĄĆ NOWE ...LEPSZE?..... CIEKAWSZE?.... ŻYCIE ....

__________________________
Emmm... no to ten. Taki tam sobie rozdziali, który mi się nie podoba... ale cóź nie mam innego pomysłu. Zostawiam was z tym i liczę na komentarze. Wydaje mi się że właśnie dzięki nim i temu, że w tej historii spełniam swoje marzenia pisze mi się to lepiej niż drugiego (tego pierwszego) bloga. Myślę że tak czasami bywa. Nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział bo w tym tygodniu czeka mnie dużo nauki, ale znając życie.... coś się tam napiszę . Dobra późno ?  Ne wcześnie jak na razie....jest jeszcze hehehe Komentujcie, czytajcie....i przypominam o zakładce SPAM I INFORMOWANI :
Pozdrawiam :*