PROSZĘ JEŚLI TU JESTEŚ PRZECZYTAJ NOTKĘ POD POSTEM!
-----------------------------------------------------------
-Mówiłem, że prędzej czy później cię pocałuje - wyszeptał jej do ucha Mario....
-Mówiłem, że prędzej czy później cię pocałuje - wyszeptał jej do ucha Mario....
-Jesteś debilem wiesz? - powiedziała dźgając go w brzuch.
-Ale mnie kochasz?
-Mhm...- wymruczała i pocałowała go delikatnie.
-Będziesz moją dziewczyną? -zapytał z nadzieją w oczach
-O niczym innym nie marzę - zaśmiała się i znowu zatopiła w ustach piłkarza.
-Kocham cię Paulino Piszczek.
-Kocham cię Mario Götze. Idziemy spać?
-Możemy - zaśmiał się pod nosem
-No co się śmiejesz?-zapytała dziwnie się na niego patrząc
-Nic nic jestem szczęśliwy. Co zamierzasz zrobić z chłopakami?
-Hmm... obiadek? -odparła po chwili zastanowienia
-Przekupisz ich jedzeniem?
-Jakoś trzeba.
-No dobrze, ale teraz trzeba iść spać. -przytulił ją do siebie i pocałował w czoło
-Dobranoc.
-Do...Branoc -powiedziała ziewając.
-Ale mnie kochasz?
-Mhm...- wymruczała i pocałowała go delikatnie.
-Będziesz moją dziewczyną? -zapytał z nadzieją w oczach
-O niczym innym nie marzę - zaśmiała się i znowu zatopiła w ustach piłkarza.
-Kocham cię Paulino Piszczek.
-Kocham cię Mario Götze. Idziemy spać?
-Możemy - zaśmiał się pod nosem
-No co się śmiejesz?-zapytała dziwnie się na niego patrząc
-Nic nic jestem szczęśliwy. Co zamierzasz zrobić z chłopakami?
-Hmm... obiadek? -odparła po chwili zastanowienia
-Przekupisz ich jedzeniem?
-Jakoś trzeba.
-No dobrze, ale teraz trzeba iść spać. -przytulił ją do siebie i pocałował w czoło
-Dobranoc.
-Do...Branoc -powiedziała ziewając.
* Kolejnego dnia * Dominika*
Spało mi się bardzo dobrze, ale co się dziwić, jeśli trwało to ...11 godzin? Było trochę przed 10, czyli najwyższa pora by wstać. Chłopaki mają trening na 11, więc mam jakieś pół godziny, żeby się przygotować. Szybko udałam się do łazienki, przemyłam twarz zimną wodą i wróciłam z powrotem do pokoju. Wybrałam luźniejsze , ale odpowiednie do pogody ubranie. Nienawidzę takiej pogody. Jest początek września i jednego dnia gorąco, a drugiego zimno. W takim zestawie powinno być idealnie. W kuchni szybko pochłonęłam płatki z mlekiem i w spokoju mogłam czekać na Marco. Ten dokładnie o 10:31 zawitał w nasze skromne progi.
-Cześć kochanie! Gotowa? -zapytał, zaraz po tym jak skończył mnie całować
-Tak, możemy już iść. -zabrałam tylko telefon i ruszyliśmy na Idune.
-Cześć kochanie! Gotowa? -zapytał, zaraz po tym jak skończył mnie całować
-Tak, możemy już iść. -zabrałam tylko telefon i ruszyliśmy na Idune.
* * *
Na stadionie byli już wszyscy poza moim braciszkiem, Mario i Pauliną, więc po przywitaniu z resztą w spokoju udałam się na murawę. Tam, tak jak mogłam się spodziewać spotkałam Jurgena i resztę trenerów.
-Witaj Dominiko
-Dzień dobry trenerze.
-Może chciałabyś poćwiczyć z chłopakami?
-Z miłą chęcią, ale nie dzisiaj , poczekam aż Paulina wyzdrowieje i wtedy zagramy razem.
-Rozumiem, może jednak zgodzisz się mi pomóc w treningu?
-Panu zawsze.
-Bardzo się cieszę.
-Oo Witaj Paulino! Kiedy ściągają ci gips?-zapytał kiedy moja przyjaciółka pojawiła się obok mnie.
-Z tego co wiem to pojutrze. Później jakiś tydzień oszczędzania się i będzie dobrze.
-Cieszę się -uśmiechnął się i poszedł po chłopaków.
-Witaj Dominiko
-Dzień dobry trenerze.
-Może chciałabyś poćwiczyć z chłopakami?
-Z miłą chęcią, ale nie dzisiaj , poczekam aż Paulina wyzdrowieje i wtedy zagramy razem.
-Rozumiem, może jednak zgodzisz się mi pomóc w treningu?
-Panu zawsze.
-Bardzo się cieszę.
-Oo Witaj Paulino! Kiedy ściągają ci gips?-zapytał kiedy moja przyjaciółka pojawiła się obok mnie.
-Z tego co wiem to pojutrze. Później jakiś tydzień oszczędzania się i będzie dobrze.
-Cieszę się -uśmiechnął się i poszedł po chłopaków.
*Paulina*
Znowu obudziłam się pierwsza. Była dopiero 9, więc spokojnie mogłam poleżeć pół godzinki. Pojutrze ściągają mi gips. Tak na prawdę nie musiałam go mieć, bo jak się okazało to nie było złamanie, a moje prześwietlenie pomyliło się z kogoś innego. Tak też wyszło, że nie potrzebnie noszę ten cały gips. Leżałam tak sobie i myślałam co będę dzisiaj robić, kiedy uświadomiłam sobie, że znowu muszę obudzić Mario. Niestety. Dzisiaj postanowiłam, że nie będę się nad nim litować, mimo że jest już moim chłopakiem. Śpiewać może nie umiem, ale krzyczeć owszem. Nachyliłam się tuż nad jego uchem i wkładając w to całą moją siłę krzyknęłam :"MARIO TRENING!!!" Aż dziwne bo bez żadnego 'ale' zerwał się z łóżka i pobiegł do łazienki. Po chwili jednak wrócił z nieciekawą (?) miną .
-Czy ty musisz być tak wredna?
-Mhm -zaśmiałam się pod nosem
-Jeju co ja z tobą mam.
-Na pewno masz ciekawie. -powiedziałam kiedy znalazł się tuż przede mną
-Mhmm to na pewnoo- cmoknął mnie w nos - Ubieraj się i jedziemy na trening
-Tylko zmienię spodnie - zaśmiałam się
-To dalej. Mamy 5 min. -I tak też szybko się ogarneliśmy, zjedliśmy śniadanie i udaliśmy do samochodu.
-Mamy jeszcze 40 minut. Jedziemy na kawę ?-zapytał Mario
-Możemy .
-No to dalej do samochodu! -zarządził i sam usiadł za kierownicą. Jaki miałam wybór? Żaden. Pojechaliśmy na kawę, niestety musieliśmy ją wziąć na wynos, żeby przypadkiem się nie spóźnić. Cały czas rozmawialiśmy, drażniliśmy się nawzajem lub śpiewaliśmy piosenki. Oj talentu to my nie mamy. Przynajmniej czas szybko nam zleciał i nim się obejrzałam byliśmy na stadionie. Znowu trening na stadionie. Oj to jest dziwne.
-Zmykam na trybuny, a ty do szatni!
-Nie krzycz - pocałował mnie tak żebym już się nie odezwała, ale ja gadać mogę bez przerwy.
-Będę - wytknęłam mu język - Idź już.
Trzeba się było "rozstać", ale i tak zaraz się zobaczymy. Bez zastanowienia udałam się na murawę. Tam spotkałam trenera i Dominikę. Ten pierwszy jak mnie tylko zobaczył spytał jak noga i tak dalej, ale zaraz musiał iść po chłopaków. Ja to wykorzystałam i zaciągnęłam Domi na trybuny.
-No hej! -powiedziałam i ją przytuliłam
-Hejo! I jak tam? -spytała i poruszyła wymownie brwiami
-No wiesz.... tak jakby... jestem z Mario!- odpowiedziałam, z bananem na twarzy, bo wiedziałam o co jej chodzi
-Aaa! Wiedziałam! -przytuliła mnie, na co tylko się zaśmiałam
-Ja mam Mario ty masz Marco... czego chcieć więcej?
-W sumieee to niczego.... chyba że ...
-Jedziemy na mecz Barcy? -zapytałam ni stąd ni zowąd
-W sumie to za tydzień grają w Dortmundzie.. . Jest sens lecieć do Hiszpanii?
-No chyba nie .. ale tak za miesiąc możemy się wybrać .
-Nie ma sprawy! Taki weekend bez chłopaków. - wiedziałam, że jej się ten pomysł spodoba
-No to ustalone. -tak się zagadałyśmy, że nie zauważyłam, że trening się zaczął
-Wiesz, że oni ciągle są źli? -spytała Dominika
-Wiem, przeżyje jakoś... muszę.-zaśmiałam się bardziej do siebie.
-Chodźmy, miałam pomóc Jurgenowi w treningu.
-No dobra. - tak też resztę treningu przesiedziałam na murawie, patrząc się jak oni wszyscy się męczą. Porobiłam im trochę zdjęć, pośmiałam się i tak jakoś zleciało.
Znowu obudziłam się pierwsza. Była dopiero 9, więc spokojnie mogłam poleżeć pół godzinki. Pojutrze ściągają mi gips. Tak na prawdę nie musiałam go mieć, bo jak się okazało to nie było złamanie, a moje prześwietlenie pomyliło się z kogoś innego. Tak też wyszło, że nie potrzebnie noszę ten cały gips. Leżałam tak sobie i myślałam co będę dzisiaj robić, kiedy uświadomiłam sobie, że znowu muszę obudzić Mario. Niestety. Dzisiaj postanowiłam, że nie będę się nad nim litować, mimo że jest już moim chłopakiem. Śpiewać może nie umiem, ale krzyczeć owszem. Nachyliłam się tuż nad jego uchem i wkładając w to całą moją siłę krzyknęłam :"MARIO TRENING!!!" Aż dziwne bo bez żadnego 'ale' zerwał się z łóżka i pobiegł do łazienki. Po chwili jednak wrócił z nieciekawą (?) miną .
-Czy ty musisz być tak wredna?
-Mhm -zaśmiałam się pod nosem
-Jeju co ja z tobą mam.
-Na pewno masz ciekawie. -powiedziałam kiedy znalazł się tuż przede mną
-Mhmm to na pewnoo- cmoknął mnie w nos - Ubieraj się i jedziemy na trening
-Tylko zmienię spodnie - zaśmiałam się
-To dalej. Mamy 5 min. -I tak też szybko się ogarneliśmy, zjedliśmy śniadanie i udaliśmy do samochodu.
-Mamy jeszcze 40 minut. Jedziemy na kawę ?-zapytał Mario
-Możemy .
-No to dalej do samochodu! -zarządził i sam usiadł za kierownicą. Jaki miałam wybór? Żaden. Pojechaliśmy na kawę, niestety musieliśmy ją wziąć na wynos, żeby przypadkiem się nie spóźnić. Cały czas rozmawialiśmy, drażniliśmy się nawzajem lub śpiewaliśmy piosenki. Oj talentu to my nie mamy. Przynajmniej czas szybko nam zleciał i nim się obejrzałam byliśmy na stadionie. Znowu trening na stadionie. Oj to jest dziwne.
-Zmykam na trybuny, a ty do szatni!
-Nie krzycz - pocałował mnie tak żebym już się nie odezwała, ale ja gadać mogę bez przerwy.
-Będę - wytknęłam mu język - Idź już.
Trzeba się było "rozstać", ale i tak zaraz się zobaczymy. Bez zastanowienia udałam się na murawę. Tam spotkałam trenera i Dominikę. Ten pierwszy jak mnie tylko zobaczył spytał jak noga i tak dalej, ale zaraz musiał iść po chłopaków. Ja to wykorzystałam i zaciągnęłam Domi na trybuny.
-No hej! -powiedziałam i ją przytuliłam
-Hejo! I jak tam? -spytała i poruszyła wymownie brwiami
-No wiesz.... tak jakby... jestem z Mario!- odpowiedziałam, z bananem na twarzy, bo wiedziałam o co jej chodzi
-Aaa! Wiedziałam! -przytuliła mnie, na co tylko się zaśmiałam
-Ja mam Mario ty masz Marco... czego chcieć więcej?
-W sumieee to niczego.... chyba że ...
-Jedziemy na mecz Barcy? -zapytałam ni stąd ni zowąd
-W sumie to za tydzień grają w Dortmundzie.. . Jest sens lecieć do Hiszpanii?
-No chyba nie .. ale tak za miesiąc możemy się wybrać .
-Nie ma sprawy! Taki weekend bez chłopaków. - wiedziałam, że jej się ten pomysł spodoba
-No to ustalone. -tak się zagadałyśmy, że nie zauważyłam, że trening się zaczął
-Wiesz, że oni ciągle są źli? -spytała Dominika
-Wiem, przeżyje jakoś... muszę.-zaśmiałam się bardziej do siebie.
-Chodźmy, miałam pomóc Jurgenowi w treningu.
-No dobra. - tak też resztę treningu przesiedziałam na murawie, patrząc się jak oni wszyscy się męczą. Porobiłam im trochę zdjęć, pośmiałam się i tak jakoś zleciało.
***
Czekałam z Dominiką na naszych chłopaków przed szatnią. Im się jednak nie spieszyło, zresztą jak zawsze. Po 20 minutach (!) w końcu się pojawili. Niestety w towarzystwie naszych braci. Od razu zostałam okrążona przez trójkę piłkarzy.
-Masz nam coś do powiedzenia? -spytał Marco
-Że bardzo was kocham, a jak coś mi zrobicie to wrzucę zdjęcia z dzisiejszego treningu na Facebooka i wszyscy zobaczą jak bardzo lubicie bawić się wodą.-uśmiechnęłam się cwanie
-No dobra. Wybaczamy -stwierdzili wspólnie
-I dobrze. Zapraszam Was na "obiad". Ja robię. O 17 u nas w domu.
-Będziemy! To się zbieramy! PA! -bracia pożegnali nas całusem w policzek i udali się do domów.
-Ty ! -wskazałam palcem na Mario - idziesz z nami.
-Miałem taki zamiar.
-To co? Ruszamy! - Dominika złapała Marco za rękę, podobnie jak ja Mario i udaliśmy się do naszego mieszkania. Tam razem stworzyliśmy, coś co miało być obiadem. Nie no żartuje. Przygotowaliśmy gulasz wiejski z ziemniakami lub pure , na przystawkę zrobiliśmy zupę krem z brokułów, a na deser po prostu babeczki z bitą śmietaną i borówkami. Później poszliśmy się przebrać i zrobić inne podobne do tego rzeczy. Tak nam to zleciało, że nim się obejrzeliśmy w drzwiach stali Błaszczykowscy i Piszczkowie, oczywiście z Sarą i Oliwką.
-Cześć siadajcie! -powitałam ich i razem z Dominiką usiadłyśmy razem z nimi. Reus i Götze mieli przynieść jedzenie. Bo chyba to umieją? Na szczęście tak. Podczas posiłku było bardzo miło. Zresztą jak zawsze. Po prostu tak rodzinnie. Kiedy "Bracia" dowiedzieli się, że Mario jest moim chłopakiem, oczywiście porozmawiali z nim tak samo jak z Marco. Co się dziwić... opiekuńczy są.
-Masz nam coś do powiedzenia? -spytał Marco
-Że bardzo was kocham, a jak coś mi zrobicie to wrzucę zdjęcia z dzisiejszego treningu na Facebooka i wszyscy zobaczą jak bardzo lubicie bawić się wodą.-uśmiechnęłam się cwanie
-No dobra. Wybaczamy -stwierdzili wspólnie
-I dobrze. Zapraszam Was na "obiad". Ja robię. O 17 u nas w domu.
-Będziemy! To się zbieramy! PA! -bracia pożegnali nas całusem w policzek i udali się do domów.
-Ty ! -wskazałam palcem na Mario - idziesz z nami.
-Miałem taki zamiar.
-To co? Ruszamy! - Dominika złapała Marco za rękę, podobnie jak ja Mario i udaliśmy się do naszego mieszkania. Tam razem stworzyliśmy, coś co miało być obiadem. Nie no żartuje. Przygotowaliśmy gulasz wiejski z ziemniakami lub pure , na przystawkę zrobiliśmy zupę krem z brokułów, a na deser po prostu babeczki z bitą śmietaną i borówkami. Później poszliśmy się przebrać i zrobić inne podobne do tego rzeczy. Tak nam to zleciało, że nim się obejrzeliśmy w drzwiach stali Błaszczykowscy i Piszczkowie, oczywiście z Sarą i Oliwką.
-Cześć siadajcie! -powitałam ich i razem z Dominiką usiadłyśmy razem z nimi. Reus i Götze mieli przynieść jedzenie. Bo chyba to umieją? Na szczęście tak. Podczas posiłku było bardzo miło. Zresztą jak zawsze. Po prostu tak rodzinnie. Kiedy "Bracia" dowiedzieli się, że Mario jest moim chłopakiem, oczywiście porozmawiali z nim tak samo jak z Marco. Co się dziwić... opiekuńczy są.
* Kolejnego dnia * Dominika*
Wczoraj Marco obiecał, że zabierze mnie do Aquaparku. Przyznam szczerze, że nie mam ochoty na żadne pływanie, ale z nim zawsze i wszędzie. Umówiliśmy się, że przyjdzie po mnie o 13. W sumie pasowało mi to. Przynajmniej trochę czasu spędzę w domu.
-Hej! -do salonu weszła Paulina.
-Siemka! Co dzisiaj robisz?
- Hmm jeszcze nie wiem. A ty? - zapytała jedząc ... eee .. śliwkę?
-Idę z Marco do Aquaparku. I skąd ty masz śliwkę!?
-No jak to leżą tam -wskazała palcem na pusty stolik.
-Ej! Podziel się! -rzuciłam się na nią i zabrałam jej pół śliwki.
-Było powiedzieć a nie się rzucać!
-I tak byś mi nie dała. - popatrzyłam się na nią z miną "No błagam cię!"
-No w sumie masz rację.
-Jak zawsze.
-Może, może.
-Zrób coś do jedzenia.....proooosze. .-zrobiłam maślane oczka.
-To ja tu jestem kaleką! - wskazała ręką na gips.
-Wierzę w ciebie .
-No dobra, ale ty robisz kolejnym razem.
-Okeeej. - i tak załatwiłam sobie śniadanie, a mianowicie jak się później okazało kanapki. Lepsze to niż nic.
-O której wychodzisz? -zapytała Piszczek, kiedy tylko skończyła jeść trzecią kanapkę.
-Hmm ... Marco będzie o 11, jest po 10 więc, trzeba by było się zacząć zbierać.
-To szoruj na górę! -zaśmiała się i poszła razem ze mną. Tam wybrałyśmy odpowiednie ubrania i dla niej i dla mnie.
W końcu znając życie Marco pojawi się razem z Mario. Oni już tak mają. Tak to spędziliśmy resztę czasu na rozmowie i jak zawsze śmiałyśmy się ze wszystkiego W końcu tak jest najfajniej.
-Hej! -do salonu weszła Paulina.
-Siemka! Co dzisiaj robisz?
- Hmm jeszcze nie wiem. A ty? - zapytała jedząc ... eee .. śliwkę?
-Idę z Marco do Aquaparku. I skąd ty masz śliwkę!?
-No jak to leżą tam -wskazała palcem na pusty stolik.
-Ej! Podziel się! -rzuciłam się na nią i zabrałam jej pół śliwki.
-Było powiedzieć a nie się rzucać!
-I tak byś mi nie dała. - popatrzyłam się na nią z miną "No błagam cię!"
-No w sumie masz rację.
-Jak zawsze.
-Może, może.
-Zrób coś do jedzenia.....proooosze. .-zrobiłam maślane oczka.
-To ja tu jestem kaleką! - wskazała ręką na gips.
-Wierzę w ciebie .
-No dobra, ale ty robisz kolejnym razem.
-Okeeej. - i tak załatwiłam sobie śniadanie, a mianowicie jak się później okazało kanapki. Lepsze to niż nic.
-O której wychodzisz? -zapytała Piszczek, kiedy tylko skończyła jeść trzecią kanapkę.
-Hmm ... Marco będzie o 11, jest po 10 więc, trzeba by było się zacząć zbierać.
-To szoruj na górę! -zaśmiała się i poszła razem ze mną. Tam wybrałyśmy odpowiednie ubrania i dla niej i dla mnie.
W końcu znając życie Marco pojawi się razem z Mario. Oni już tak mają. Tak to spędziliśmy resztę czasu na rozmowie i jak zawsze śmiałyśmy się ze wszystkiego W końcu tak jest najfajniej.
Kiedy zeszliśmy na temat piłkarzy, zadzwonił dzwonek. Szybko pobiegłam otworzyć drzwi i tak jak się spodziewałam ujrzałam parę Gotzeus, we własnej osobie.
- Cześć kochanie - cmoknęłam Reusa w usta
- Witaj .
- Cześć Domi - przytulił mnie Mario.
- Cześć. Paulina jest u siebie.
- Dzięki! - powiedział i ruszył w głąb domu.
- Idziemy?- zapytał mój ukochany
- Tak, tak. - uśmiechnęłam się , złapałam za torbę i krzyknęłam - PAULINA MY WYCHODZIMY!
- OKEEEJ! - otrzymałam odpowiedź, więc spokojnie ruszyliśmy w stronę Aquaparku.
*Paulina*
Dominika poszła otworzyć, a ja zaczęłam przeglądać Facebooka. Tak jestem uzależniona od telefonu, ale cii... Siedząc tak, usłyszałam nagle:
- Już byś dała sobie spokój z tym telefonem - kto jak nie mój głupek mógł, mi przerwać tak ważną czynność
- A może by tak : Hej, pięknie wyglądasz kochanie ? - zapytałam i po chwili odkrzyknęłam Dominice, która oznajmiła, że wychodzi.
- Nawet więcej. Witaj kochanie! - powiedział, pocałował mnie czule i przytulił.
- No załóżmy, że o to mi chodziło.
- Mhm. Mam nadzieję.
- Mario....mogę ci zadać pytanie. - spytałam, próbując się nie zaśmiać
- Oczywiście. O co chodzi?
- Czy wiesz co znaczy napis na twojej koszulce? - zapytałam patrząc na jego dzisiejszy strój.
- No emm... nie za bardzo. Dostałem tę koszulkę od Lewego, jakieś pół roku temu.
-Yhm...i nie przetłumaczył ci?
- No nie. A co to znaczy? - zapytał, a ja nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. - No ej!
- No to ... znaczy hahah... - z przerwami na śmiech przetłumaczyłam mu napis.
- Zabije go.
- Oj nie przesadzaj. Słodkie to. Hahaha
- Dobra. Bo ja tu nie jestem przypadkowo. Jest sprawa
- No mów. - poganiałam go
- Bo moja mama zaprasza mnie na obiad. Taki rodzinny i chciałbym, abyś poszła ze mną.
- Mario, alee... alee my jesteśmy razem od wczoraj !?
- Proszę. Paulinaa. Błagam. Nie mogę przyjść sam. Pójdziesz jako moja przyjaciółka, nie dziewczyna.
- No dobra niech ci będzie. Ale trzy warunki.
- Zgadzam się na wszystko.
- To dobrze. Pierwszy przebierasz się. Drugi pomagasz mi wybrać ciuchy. Trzeci spędzasz ze mną wieczór na oglądaniu filmów.
- Mi pasuję - powiedział zadowolony i po raz kolejny już mnie pocałował...
CDN.
______________________________________
Dobra zabijcie mnie czy co tam chcecie, ale dodaje. Przepraszam za tak długa przerwę, ale serio nie widząc odzewu z waszej strony trudno jest mi się zabrać do pisania. W wakacje mi to ni wychodziło, a w szkole tak jakoś łatwiej. No dobra. Widzę że codziennie ktoś odwiedza mojego bloga bo jest po około 25 odwiedzin, czasami 15/10 i bardzo się z tego powodu cieszę. Jednak błagam was zostawcie po sobie jakiś ślad!. To dla mnie mega ważne. Nie usunęłam tego bloga tylko ze względu na pewną osobę, a pisanie tylko dla niej i dla mnie nie ma najmniejszego sensu! Nie gadam więcej po to nie ma sensu. AAA no i jeśli będzie odzew to postaram się dodać nowy rozdział jeszcze w tym tygodniu :D Pozdrawiam!
Super Blog !
OdpowiedzUsuńWpadłam przypadkiem na tego bloga i jednej nocy nadrobiłam wszystko :3
OdpowiedzUsuńŚwietny blog!
Czekam na nn <3
Zapraszam do siebie: http://zakazany-romans.blogspot.com/