niedziela, 26 stycznia 2014

Sechs

*Kolejnego dnia*
Dziewczyny obudziły się dość wcześnie, bo była dopiero 9:30. Pierwsza wstała Paulina, przygotował śniadanie, przebrała się (i full capa) i czekała na swoją przyjaciółkę. Ta zeszła po 10 minutach ubrana i uczesana. Razem "zasiadły" do stołu. Taa... Paulina jak zawsze siedziała po turecku, a Dominika się z niej śmiała.
- Jak się spało?- spytała Pami
- Bardzo dobrze, a tobie ?
- Nie najgorzej - uśmiechnęła się i dodała - To który?
- Co który?
- Wiesz o co mi chodzi! - musiała się o to spytać, bo wczoraj od razu zasnęły i nie zdążyły pogadać.
- No dobra ... i tak wiesz że Marco
-TAK! Wiedziałam- triumfalnie prawie krzyknęła.
- Odezwała się ! Wiem że ty z Mario tez coś tego - poruszyła znacząco brwiami
- Nie! No co ty!
- Nie kłam!
- Nie kłamie!
- TAK!? To kto go wczoraj przytulał?
- Ja go tylko pocieszałam!
- I dostałaś buziaka! - wytknęła jej język
- Ty też!
- Oj tam ja i tak wiem swoje!
- Wiem, że wiesz
- No a ja wiem że ty wiesz że ja wiem
- A wiesz, że my możemy tak cały dzień?
- Owszem - i zaczęły się śmiać - To co dzisiaj robimy?
- Nie wiem. Może pójdziemy się przejść i nawiedzimy chłopaków?
- Ok . Mi pasi.
- To co idziemy?
- Czekaj jeszcze telefon!  - Dominikę olśniło
- I aparat!
- To biegnij i przy okazji weź moje rzeczy.
- Ok - szybko pobiegła na piętro i zabrała wszystko co potrzebne.
- Dobra mam. Idziemy.
- No to dalej.
I ruszyły na miasto!. Chodziły uliczkami Dortmundu, robiły zdjęcia, śmiały się i wygłupiały. Po nie całej godzinie jednak postanowiły wybrać się na stadion. Była 11:16, więc powinni mieć jeszcze trening. Szybko udały się na Signal Iduana Park. Tam zdziwiły się , bo okazało się, że mają otwart trening na stadionie. Postanowiły skorzystać z okazji i poszły popatrzeć jak ćwiczą. Ci właśnie zaczynali grać "mecz". Co ułatwiło im tylko sprawę. Obie były w swoim żywiole. Paulina pstrykała pełno zdjęć, a Dominika szczegółowo przyglądała się ćwiczącym. Z zamyślenia wyrwał ją dopiero głos przyjaciółki
- Robimy zdjęcie? - spytała machając jej swoim smartfonem przed oczami.
- No dobra, dawaj! - pstryknęły kilka, wybrały najlepsze i za chwilę gościło ono na facebooku, instagramie itd. Oczywiście od razu pojawiło się pełno komentarzy, ale dla nich to się nie liczyło. Dalej oglądały poczynania braci i ich kolegów. Trwało to tak jeszcze z godzinę, dopóki Klopp nie obwieścił zakończenia treningu.  Chłopaki mimo, że byli zmęczeni , podeszli do fanów i zaczęli rozdawać autografy. Do ich trybuny podeszli Marco, Mario, Mats i Kuba.
- Sprawdzimy czy nas pamiętają?- zapytała Domi
- Dobra chodźmy! - zabrały swoje "manatki" i zeszły na boisko. Piłkarze byli oblegani, ale one sprytnie się przedarły i już chwilę później stały przy Marco. Ten bezwiednie  stał i po prostu się podpisywał co jakiś czas pytając się o coś, albo odpowiadając na pytania:
- Dla kogo?
- Dla Pauliny i Dominiki - odpowiedziały podając mu kartkę . Ten uśmiechnął się słysząc imiona dziewczyn które poznał wczoraj, ale nie podniósł wzroku tylko rzekł krótki: "Bitte!" i poszedł dalej.
 Dziewczyny tylko się zaśmiały i krzyknęły za nim : " Bardzo fajnie że nas pamiętasz!" . Ten szybko się odwrócił i zaniemówił
- Co .. co wy tu robicie?
- Eee.. przyszliśmy Was odwiedzić? - odpowiedziała Domi
- To dawać tu do mnie ! -powiedział szczerząc się
- Na serioo?
- Nie na żarty. Włazić! - tak jak powiedział zrobiły. Przeskoczyły przez barierkę i stały koło Reusa . Ten machnął ochroniarzom że wszystko ok i pociągnął dziewczyny do Mario i Kuby:
- Patrzcie kogo znalazłem - miał niezłego zaciesza .
- Heeeeej! - wydarł się Gotze i rzucił się na dziewczyny. Kuba po prostu do nich podszedł pocałował w policzek i powiedział "Cześć siostry"
- Idziemy na kawę ?- spytał Marco
- Ok tylko szybko.
Po 15 minutach wszyscy razem wsiedli do samochodu i ruszyli do kawiarni.....


______________
Tak trochę ucięłam ale zaczyna się mecz . Trzeba oglądać . VeB!. Jejciu Błaszczu SZYBKIEGO POWROTU DO ZDROWIA! Jesteś silny My to wiemy! Kochamy cię! <3333



<33333
Pozdrawiam i proszę o więcej komentarzy bo 1 pod ostatnim postem nie motywuje mnie do pisania!

niedziela, 19 stycznia 2014

Funf

Dziewczyny szły dalej, "niby" pogrążając się w muzyce. Właśnie, kiedy miały zamiar skręcić w uliczkę prowadzącą do wyjścia z parku usłyszeli jak ktoś krzyczy:
- Czekajcie! - Jednak one pozostały niewzruszone i szły dalej, tak jak prosili ich bracia
- Proooszę Was zatrzymajcie się! - ktoś wręcz błagał, ale one nie dość, że były uparte to jeszcze przyspieszyły kroku. W pewnym momencie usłyszały coraz to bliższe kroki. Musieli biec. Dziewczyny wyczuły , że zaraz je zatrzymają, więc odwróciły się i stanęły twarz z piłkarzami. Wymieniły porozumiewawcze spojrzenia z Piszczkiem i Błaszczem, po czym od razu wybuchli  śmiechem. Dziewczyny rzuciły się na szyje braci, a Marco i Mario stali tak z niedowierzaniem.
Pierwszy odezwał się Reus:
- Eeee....to wy się znacie? - W odpowiedzi usłyszał tylko śmiech. Jednak, gdy się tylko ogarnęli z całkowitą  powagą zaczął Kuba:
- Panowie... poznajcie to jest...-  wskazał dłonią na Domi, która dokończyła za niego :
- Dominika
- Moja siostra - dodał jeszcze
- A to jest - tym razem Łuki wskazał na drugą z dziewczyn
- Paulina - podobnie dokończyła za brata
- To akurat moja siostra - zaśmiał się
- TO WY MACIE RODZEŃSTWO !? - Gotzeus zapytało równo
- No tak się złożyło - śmiali się
- Przepraszam, ale czemu ja się dopiero dowiaduję drogi Panie Błaszczykowski, że w swojej rodzinie ma Pan taką ładną kobietę? -"oburzył" się Reus patrząc na Dominikę, której twarz momentalnie pokryła się rumieńcem.
- Tak jakoś wyszło i Reus proszę cię skończ- walnął go
- A właśnie - olśniło drugiego z nich - Gotze jestem ... Mario Gotze - powiedział, całując rękę Pauliny. Ta chciała zachować powagę, ale jednak nie wytrzymała i zaczęła się śmiać
- Nie rozumiem - stwierdził zdezorientowany Marco
- Po pierwsze hahaaha ja was znam. Kocham piłkę nożną ... zresztą tak jak Domi, a po drugie wy na serio musicie takich udawać?
- Eee ... no nie  - i tak samo zaczęli  się śmiać
- To co spacer? - spytała Dominika łamanym niemieckim.
- Z takimi pięknymi kobietami zawsze... - uśmiechnął się zawadiacko Reus.
- Siostry, nie obrazicie się, jak zostawimy Was z tymi debilami? My musimy niestety iść... obiecaliśmy Ewie i Agacie. - zapytał się Łukasz
- Nie, nie spoko... Damy radę- odparła Paulina, patrząc na Dominikę, która gromiła ją wzrokiem
- To dobrze.
- A wy! - Błaszczu wskazał na "braci" - Macie się nimi opiekować!
- Tak jest1 - zasalutowali, po czym wszyscy się zaśmiali
- To do zobaczenia  - chłopaki pocałowali każdą z dziewczyn w policzek i odeszli.
Tak oto czwórką ruszyli dalej między alejkami parku.
- Opowiecie nam coś o sobie? - zapytał Gotze patrząc się na Paulinę
- Niech Pami zacznie - wykręcała się Dominika
- Dobra niech ci będzie. A więc tak... Nazywam się Paulina Piszczek . Urodziłam się 2 marca 1995 roku. Interesuję się fotografia i piłką nożną, ale to nie zmienia faktu, że bardzo lubię gotować. Uwielbiam grać w "nogę". Ooo i mówię płynnie po polsku, angielsku i niemiecku . - śmiech.
- Którego z piłkarzy najbardziej lubisz? - spytał dociekliwy Mario
- To moja słodka tajemnica
- I tak się dowiem.- zaśmiał się cwaniacko - To teraz Dominika
- Paulina pomożesz?
- Tobie? Oczywiście - puściła jej buziaka w powietrzu
Razem wspólnymi siłami opowiedziały:
- Nazywam się Dominika Błaszczykowska . Urodziłam się 18 grudnia 1995 roku. Kocham piłkę nożną i w przyszłości chciałabym być trenerem. To chyba tyle...
- Piłkarz? -tym razem spytał Marco
- Tajemnica...
- Ok. My chyba nie musimy nic o sobie opowiadać?- Mario zadał błyskotliwe pytanie
- Nie, raczej nie - uśmiechnęły się
- Jest jeszcze jedno ważne pytanie.... ee... Macie kogoś?
- Nie - odpowiedziała szybko Paulina - Ale za to wiem, że ty tak - spojrzała na Gozte
- No... ja nie.... już.... nie.. - powiedział smutny.
- Ej przepraszam , nie chciałam. Nie martw się - powiedziała i go przytuliła.
- Już jest dobrze Cleo nie była tą jedyną . - W tym samym czasi :
- A ty masz kogoś? - spytał się Marco patrząc na Dominikę
- Nie.... nie ... - powiedziała powstrzymując łzy.
- Przepraszam nie chciałem - powiedział i objął ją po przyjacielsku.
- Dzięki za wyrozumiałość.
- To co może idziemy na lody!? - chciała rozluźnić  atmosferę Pami.
- Ok. Tu niedaleko jest lodziarnia.
- To ruszajmy!
Tak więc udali się na pyszny deser lodowy. W międzyczasie dużo rozmawiali, śmiali się i tak szybko zleciał im czas, że nie zauważyli, że jest już ciemno.
- My już się będziemy zbierać.- rzuciła Domi
-To chodźcie odprowadzimy was i bez żadnego "ale"
- No ok niech Wam będzie.
 Zwinęli się szybko i ruszyli w stronę mieszkania dziewczyn. Droga trwać powinna max 15 min. Jednak nie w tym przypadku. Nie licząc tego, że cały czas się śmiali, to w pewnym momencie Marco rzucił:
- Robimy wyścigi !
- Okeej! - dziewczyny nie wiedział na co się zgodziły . Piłkarze wzięli je na barana i zaczęli się ścigać. Mimo to jednak było to przyjemne. A dojście do domu zajęło im 25 min. Świetnie się bawili i miło spędzili ten czas. Pod mieszkaniem Paulina zapytała:
- Może wejdziecie?
- Bardzo chętnie, ale innym razem.- uśmiechnęli się
- Ok . To do zobaczenia? - spytała Domi
- Na pewno do zobaczenia- stwierdził Marco
- Pa! - powiedzieli i pocałowali je w policzki, Reus Dominikę a Gotze Paulinę.

_______________________________________________
Takie sobie, bywało gorzej. Zostawiam Was z tym rozdziałem. Mam nadzieję że choć jedną osobę zaskoczyłam ( tak ciebie :>) Proszę komentujcie bo to naprawdę motywuje :)))
Pozdrawiam :*

sobota, 11 stycznia 2014

Vier


Wszyscy stali już przed budynkiem lotniska. To właśnie tu miała przyjechać Ewa. Miała się zjawić dokładnie 2 minuty temu, lecz kto by się tam tego czepiał. Właśnie podjechała. Wszyscy się przywitali i ruszyli w stronę domu Błaszczykowskich. Tam właśnie mieli zjeść coś, a później udać się do nowego mieszkania dziewczyn.
- Cześć Agata! - uśmiechnięta Dominika przytuliła żonę brata.
- Dominika jak ja cię dawno nie widziałam! - chwilę później przytuliła jeszcze Paulinę.
- Ciooocia! - krzyknęły na raz dwie dziewczynki.
- Nasze kochane! - dziewczyny przytuliły je i podążyły razem z nimi do salonu. Tam oczywiście zaczęły się pytania co i nich? Dlaczego mają tą przerwę? I tak dalej i dalej. W międzyczasie zjedli obiad przygotowany przez panią domu i wypili kawkę .
- To co dziewczyny chcecie zobaczyć Wasze nowe mieszkanie?
- No pewnie! - cieszyła się Paulina
- My chyba wolimy znaleźć same, a na razie zamieszkamy w hotelu - powiedziała szybko Domi
- Walnij się w ten głupi łeb i siedź cicho - uciszała ją przyjaciółka
- Ok już nic nie mówię. - zaśmiała się pod nosem. Tak naprawdę ten pomysł bardzo jej się podobał i miała nadzieje, że to właśnie tu odnajdzie siebie i spełni swoje marzenia.
- To nie ma co, chodźcie jedziemy! - Piszczek wstał z kanapy pierwszy i za nim kolejne osoby.
Wsiedli do dwóch samochodów i ruszyli . Dziewczyny nie wiedział za bardzo gdzie jadą.  Zatrzymali się dopiero przy tabliczce z napisem : Sportstrasse (aut.wiem takiej raczej nie ma)
- To tu - oznajmił Kuba wskazując na jeden z bloków.
- Ładnie tu -stwierdziła Dominika
- Wejdźcie może do środka - uśmiechnął się Łukasz.
- Ok idziemy  - Paulina pociągnęła za rękę Domi. Dziewczyny otworzyły drzwi z napisem 10-11. Jak to Piszczek zdołał im przekazać kiedy były już na klatce.Tak to były dwa połączone ze sobą pokoje. Ciekawe bardzo ale im to na pewno przypasowało. Weszły. Pierwsze co to korytarz.
- Dominika aaaa mamy dwa piętra - zacieszała Paulina do której po chwili dołączyła Dominika i zaczęły się śmiać.
- Hahhaha jesteśmy walnięte. - stwierdziła
- Wiem to ... hahhaha idziemy dalej. Patrz jaki zarąbisty hjahahaha ja tak przecież nie mówię salon .- no tak dziewczyna się cieszyła, choć mieszkanie w Poznaniu tez miały niczego sobie- Ciekawe gdzie kuchnia?
- Tu jest - krzyknęła Dominika wychylając się za drzwi.
- Wiesz mi bądź nie, ale już ją kocham
- To dobrze . Ciekawe gdzie są nasze pokoje. Dawaj na górę ! - pospieszała Dominika
Otworzyły  pierwsze lepsze drzwi i Paulina bez zastanowienia zaczęła krzyczeć:
- Mój Mój Mój ! - widząc wnętrze pokoju ( tylko z fioletowo-granatowymi ścianami)
- hahah Ale ty głupia jesteś! - naśmiewała się Dominika
- Cicho siedź i spadaj do siebie - wytknęła jej język
- Ehh  no dobra. Za**bista ta chata,. - i znowu obie zaczęły się śmiać. To było u nich na porządku dziennym. Nie było w tym nic dziwnego. One się tak śmiały gdy w końcu weszli ich bracia.
- I co podoba się? - spytał starszy . Dziewczyny wymieniły spojrzenia i rzuciły się na braci krzycząc : KOCHAMY WAS!  Ci tylko zaczęli się śmiać,  i gdy w końcu się odkleili od rodzeństwa stwierdzili że muszą już iść a walizki mają postawione przed pokojem Dominiki. dziewczyny za bardzo się tym nie przejęły i zaczęły wypakowywać swoje rzeczy. Zeszło im na tym 1,5, ale one były cały czas w pełni sił:
- To co idziemy się przejść? - zapytała Dominika
- No ok tylko się przebiorę. -uśmiechnęła się
- To ja też. Za 5 min na schodach.
- Okeeej - i pobiegły do swoich pokoi.
 10 minut później w korytarzu.
- Miało być 5 minut - nabijały się obie
- hahahaha  no wiadomo - powiedziała Paulina
- To teraz możemy ruszać na miasto - cieszyła się Dominika (tylko bez tych różowych dodatków)
- To idziemy! - Paulina chwyciła jeszcze za torbę z aparatem, zamknęła drzwi i wyszły.
- Eeee Dominika czy ty wiesz gdzie my idziemy?
- Przed siebie. O zobacz tam jest jakiś park.- stwierdziła i właśnie tam się udały. Po prostu sobie spacerowały, tak jak zwykły to robić w Poznaniu. Paulina robiła zdjęcia , a Dominika mówiła jej o taktyce różnych klubów. Tak jak zawsze zresztą. Nie żeby Paulina jej nie słuchała, było wręcz przeciwnie. Szły tak i szły aż w pewnym momencie Domi dostała "esa" a jego treść była dość dziwna
 
" Jesteśmy w parku z Marco i Mario. Widzieliśmy was. Oni nie . Pomóżcie. Plan : słuchawki w uszy , nie musicie puszczać muzy po prostu tak idźcie i nas totalnie olewajcie. Bracia <3"

Dominka zaczęła się śmiać , ale pokazała SMS-a Paulinie, ta zrobiła to co ona i zgodnie z planem braci włożyły słuchawki do uszu, ale nie puściły muzyki. I tak też dalej spacerowały tym razem pogrążając się w ciszy.


Kuba i Łukasz

- Dawaj idziemy tam - powiedział Łukasz pokazując na prowadząca w bok ścieżkę.
- Ok - odpowiedziała reszta zgromadzenia i ruszyli w stronę jednej z bocznych alejek.
- Ty patrz jakie ładne - oznajmił podekscytowany Marco wskazując na dwie spacerujące dziewczyny
- Człowieku co ty możesz powiedzieć widząc tylko ich plecy !? - śmiał się Gotze
- To się wie i tyle - skończył Reus - Dawaj zatrzymajmy je! - Kuba i Łukasz tylko się dziwnie uśmiechali, ale chłopakom to nie przeszkadzało
- No ok - powiedzieli i ruszyli w stronę "nieznajomych" ....


_______________
Krótkie, byle jakie no ale jest. Mam nadzieje że kolejny rozdział będzie lepszy i ze pojawi się wcześniej. Ten tak trochę późno bo NAUKA NAUKA NAUKA -.-  Ludzie to jest bez sensu! HAahahha jeszcze tylko poniedziałek i mam nadzieje że z górki :) Oby tak było. Dzisiaj mecz Barcelony ahhh <3 jak fajnie ^^  Choć chciałoby się już zobaczyć mecz Borussi *.*
Pozdrawiam

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Drei

....
- Cześć Piszczu! - uśmiechnięta przytuliła przyjaciela swojego brata.
- Cześć mała! - przywitał się i odwzajemnił uśmiech.
- Co wy tu robicie!? - nie wytrzymała i zadała to nieuniknione pytanie
- No... wiesz....ten...no... Kuba ci powie! - wykręcił się Łukasz, a wszystkie oczy skierowały się na Błaszczykowskiego
- Aktualnie to idziemy na zakupy - uśmiechnął się.
- Ahaaa.... i tak to z ciebie wyciągnę  -dostał kuksańca w bok od Dominiki
- To co ruszamy na podbój sklepów!? - odezwała się milcząca do tej pory Paulina.
- Siostra, a tobie to już nie za dużo? - zapytał stojący obok Piszczu, patrząc się na ilość toreb stojącą koło nóg dziewczyny.
- Nie no co ty! Hahaha to taka podstawa kilka bluzek itp. ale są tu też rzeczy Dominiki. A teraz mam prośbę... zaniósłbyś te torby do swojego autka. - zrobiła maślane oczka
- No jakoś mi się to nie widzi.
- Prooooszę ! - wygrała. Łukasz zebrał wszystkie pakunki i ruszył w stronę parkingu. Usłyszał tylko jeszcze : "Dzięki!" . Zaśmiał się i szedł dalej. W międzyczasie Błaszczykowscy żywo o czymś dyskutowali, a Paulina pisała z Bartrą :

"Hej :*"

"Hej ^^ Co tam u ciebie?"

" A idę sobie na trening. A u was?"

"Jesteśmy na zakupach. Bracia przyjechali *.*"

" Nie wykupcie całej Malty <3"

" Skąd wiedziałeś!?"

" Znam was :* Dobra pogadamy jutro. Spadam <3 Pa miśki. Pozdrów Domi ^^ "

" Ok . Pozdrowię. Pa :* "

Tak skończyła się ich rozmowa, zresztą tak jak zawsze - krótko zwięźle i na temat. Właśnie kiedy chowała jej ulubiony telefon, do towarzystwa dołączył Łukasz:
- Co tam? Co robimy?
- Ja chce nowe korki -stwierdził Kuba
- Ja też - wtórowała mu siostra
- W takim razie Adidas czy Nike? - podsumowała Paulina
- Nike  - odpowiedzieli chórem
- To ruszamy! - oznajmił Piszczek
Tak kolejne dwie godziny spędzili na wybieraniu butów. Jednak warto było, bo każdy wyszedł z odpowiednimi dla siebie, nawet Paulina skusiła się na parę. Nie obyło się też bez autografów i zdjęć, ale każdy z nich już do tego przywykł. Mieli już wracać, jednak przechodząc koło jednego sklepu Paulina zobaczyła coś co jak stwierdziła "MUSI MIEĆ" . Tak więc weszli też tam. Aparat marzeni, do tego kilka obiektywów i statyw oraz oczywiście kilkanaście innych podstawowych rzeczy np. pokrowiec, karta itp., niby tego mało, ale jednak kasy sporo. Ale czy za to zapłaciła? Nie. Bo jakby jej kochany braciszek mógłby pozwolić, żeby jego siostra nie miała forsy? Wyjął swoją kartę i wszystko opłacił, po czym Paulina nie wiedziała jak mu dziękować.
- To idziemy do domu!?- spytała znudzona i zmęczona już Dominika.
- Ty jak chcesz to sobie idź ja tam jadę z moim kochanym braciszkiem - przytuliła się do Łukasza
Błaszczykowska zrobiła to samo i rzuciła:
- Oj przepraszam ja mam swojego. - wystawiła przyjaciółce język.
Tak też udali się do samochodów i ruszyli w stronę mieszkania dziewczyn.

Po kilku minutach śpiewania polskich i zagranicznych hitów byli już na miejscu. Piszczek, Błaszczykowscy rozpakowywali zakupy, a "Piszczkowa" przygotowywała kolację, do której po chwili wszyscy zasiedli. Nie było to nic wielkiego bo zwykłe kanapki, ale cóż się dziwić nie miała sił ani ochoty na nic więcej.
- Dziewczyny! - zaczął Kuba, kiedy kończyli jeść.
- Hmmm ? - zapytały razem. Nawet Dominika, która stała się od ich przyjazdu niewiarygodnie szczęśliwa
- Mamy dla was propozycję nie do odrzucenia  - ciągnął Łukasz
- ZABIERAMY WAS DO DORTMUNDU! - dokończyli razem, śmiejąc się jak głupki do sera.
- COOOO !?- krzyknęły dziewczyny po chwili ciszy
- ZA-BIE-RZE-MY WAS DO DORT-MUN-DU- dzielił na sylaby Kuba
- TAK! TAK TAK! KOCHAM WAS! - Paulina zaczęła krzyczeć, skakać, aż w końcu rzuciła się "braciszkom" na szyje.
- NIE! - krzyknęła Dominika - JA NIGDZIE NIE JADĘ!
- Jak to nie? Już wszystko załatwione! Jutro rano wylatujemy...-mówił spokojnie Łukasz
- Nie, ja tu mam dom, uczę się.... no znaczy jeszcze nie.... ale.... ale ja nie umiem niemieckiego
- Nauczysz się . Paulina ci pomoże - Kuba był nieugięty
- Ale to nie ma sensu!
- Ma sens i ty tu nie masz nic do gadania . Jedziemy i koniec! - Paulina starała się zakończyć dyskusję
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Nie!
-Tak! Szlag!
- HAHAHHHA.... widzisz było się ze mną nie kłócić ?
- Grrr..... nienawidzę cię za to - wkurzyła się
- Też cię kocham. Jeszcze mi podziękujesz, zobaczysz.
- No to dalej na górę ! Jutro o 6:30 mamy samolot! Pakować się! - dziewczyny były poganiane
- Już idziemy - śmiały się
Tak więc ruszyły na piętro i zaczęły się pakować. Musieli zabrać dużo rzeczy, więc toreb nie było mało. Stroje do ćwiczeń, korki, ubrania, gadżety.... wszystko trzeba było spakować. Nie zajęło to im za dużo czasu bo jedyne dwie godzinki... ale wiedziały, że było warto... przynajmniej jedna z nich.
- Czeba by było (przypis autorki : celowa pisownia ) iść spać - stwierdziła Dominika
- To na co czekamy?
- Nie wiem w takim razie Dobranoc - wymieniły się buziakami w policzek i każda udała się do swojego łóżka.

......

Budzik.... budzik.... budzik... Co z tego, że ulubiona piosenka jak i tak trzeba wstać?  Oznacza on nowy początek? Nowe życie? Nowe możliwości? W tej sytuacji zdecydowanie tak. Szybki prysznic, wygodne ubranie, śniadanko i  CZAS ZACZĄĆ NOWE ...LEPSZE?..... CIEKAWSZE?.... ŻYCIE ....

__________________________
Emmm... no to ten. Taki tam sobie rozdziali, który mi się nie podoba... ale cóź nie mam innego pomysłu. Zostawiam was z tym i liczę na komentarze. Wydaje mi się że właśnie dzięki nim i temu, że w tej historii spełniam swoje marzenia pisze mi się to lepiej niż drugiego (tego pierwszego) bloga. Myślę że tak czasami bywa. Nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział bo w tym tygodniu czeka mnie dużo nauki, ale znając życie.... coś się tam napiszę . Dobra późno ?  Ne wcześnie jak na razie....jest jeszcze hehehe Komentujcie, czytajcie....i przypominam o zakładce SPAM I INFORMOWANI :
Pozdrawiam :*

sobota, 4 stycznia 2014

Zwei

Musiała sięgnąć po radykalne środki… ale to za chwilę, teraz musi zagłębić temat.
- Jak się spało?- zapytała Paulina
- Nie najgorzej. A tobie?
- Całkiem dobrze, lecz bardziej mnie interesuje co się tobie śniło – dopytywała.
- A wiesz nic ciekawego. Co dzisiaj robimy? – Dominika chciała zmienić temat.
- Ok  nie chcesz mówić to nie mów, ja i tak się dowiem – uśmiechnęła się cwaniacko – a wracając do pytania dzisiaj hmmm…. Nie wiem a co byś chciała?
-Najlepiej to zaszyć się w łóżku i płać – powiedziała po cichu.
- O nie nie nie ! Teraz idziesz do swojego pokoju, ubierasz się i idziemy na spacer a później się zobaczy.
- No nie wiem nie wiem – chciała się wykręcić
- Ja się ciebie nie pytam o zdanie idziemy i już!- Paulinę zaczynała już denerwować ta sytuacja
Dominika nic nie odpowiedziała ze spuszczoną głową, łzami w oczach i brakiem chęci do życia ruszyła do swojej sypialni. Paulina miała już plan i właśnie zaczęła go realizować. Wyciągnęła swojego smartphona  i zaczęła szukać jednego numeru. Znalazła prosta mówiąca wszystko nazwa  " Braciszek <3"
 " Taaa więcej nie pożyczam temu głupkowi telefonu " - pomyślała. Nie zważając już na to kliknęła zielona słuchawkę. Cztery sygnały i już traciła nadzieję i.... odebrał.
- Tak słucham? - odezwał się głos w słuchawce
- Cześć Łuki mówi twoja kochana siostrzyczka - nabijała się.
- Oooo... co się stało, że do mnie dzwonisz? - zapytał szczerząc się do telefonu - Tylko szybko mów, bo musze uważać na Kloppa.
- Dobra dobra już się streszczam. Ogólnie chodzi o to że, znasz Matiego, no wiesz Dominika i te sprawy?
- No coś tam słyszałem.
- Ok a stoi tam gdzieś Błaszczu?
- No aktualnie tu właśnie tu idzie.- zaśmiał się
- To wołaj go szybko i słuchajcie razem - rozkazała
- Błaszczykowski szybko tutaj - dziewczyna usłyszała w słuchawce -  Już jest mów ! - zwrócił się do niej
- Ok słuchajcie. Tak szybko to sprawa miewa się tak. Wczoraj szliśmy na mecz Lecha i ten cały Mati, ugh jak ja go nienawidzę  ,....
- DO rzeczy! - przerwał jej Kuba
-No i jak już byliśmy pod stadionem to zobaczyliśmy jak się liże z takim jednym plastikiem. Ogólnie to Dominika się zdenerwowała, przywaliła mu z liścia ...
- Coooo !? - znowu jej przerwali tym razem pytając jednocześnie
- No tak też byłam zdziwiona. Wracając.... później to ja mu tam nagadałam. I o dziwo Błaszczykowska hehe chciała iść na mecz. Tak też zrobiliśmy. Ona była jakaś taka przygnębiona więc chciałam jej zrobić coś na pocieszenie. Wybrałam gofry i białą czekoladę. Zaniosłam to jej a ona mnie bardzo ładnie wyprosiła.... dobra mniejsza z tym. I teraz ona jest jakaś taka smutna nieobecna, nie chce nic robić, najlepiej to by cały czas płakała . Pomożecie? - mówiła wszystko szybko
- Jaki debil... - skomentował Piszczek
- Niech ja go tylko dorwę - mówił wkurzony Błaszczu
- Spokojnie - powiedzieli Piszczkowie jednocześnie
- Hmm siostra poczekaj chwilę zaraz odzwonię.- powiedział i się rozłączył. Dziewczyna postanowiła wykorzystać ten czas i się przebrać. --------->
Zajęło jej to niecałe 8 min i była gotowa. Tak nie lubiła się stroić, wolała coś sportowego i wygodnego. Kiedy schodziła do salonu, usłyszała dzwonek telefonu. Szybko go odebrała
- Słuchaj będziemy u Was za kilka godzin - powiedzieli szybko
- Ale jak to? - zdziwiła się, choć w głębi duszy na to liczyła.
- Tak to mamy 2 dni wolnego. Klopp się zgodził. Pod warunkiem że w piątek rano będziemy w Dortmundzie. - wyjaśnił 
- Ok rozumiem. Tylko na razie nie mówcie nic Dominice, niech to będzie niespodzianka
- Dobra my musimy spadać ćwiczyć . Nara siostra ! - i się rozłączył.
Minęło już trochę czasu odkąd Dominika zaszyła się u siebie w pokoju. Piszkowa musiała sprawdzić co się z  nią dzieje. Poszła do jej pokoju i zastała ją siedząca skuloną na kanapie. Nie płakała, po prostu pusto wpatrywała się w ścianę.
- Chodź idziemy na spacer - podeszła do niej i złapała za rękę
- Nie chce mi się - marudziła
- Nie ma . Idziemy i koniec! - zarządziła i udały się do parku.
Chwile później spacerowały sobie wśród drzew. Pogoda była idealna na spacerki.W pewnym momencie Paulina rzuciła: (spacerowały już ponad dwie godziny)
- Idziemy nad Maltę?
- Ok niech ci będzie - uśmiechnęła się lekko
- To ruszamy. - Tak naprawdę to był tylko pretekst żeby spotkać chłopaków bo jakiś czas temu dostała SMS-a że tam właśnie się spotkają. Szły, i szły bo  to spory kawałek drogi, ale to im na pewno dobrze zrobiło. Na miejscu znalazły się po godzinie wolnego spacerku.
- To może najpierw do galerii?
- Ok nie ma sprawy.
Tam chodziły od sklepi do sklepu. wybrały sobie trochę ubrań . Poprzymierzały, pokupowały i ... postanowiły odpocząć. Usiadły przy fontannie. Mimo, że zawsze było tu pełno ludzi one lubiły to miejsce. Często tu przychodziły. Siedziały tak sobie i zajadały "twistery" z McDonald's. Po pięciu minutach Paulina dostała SMS'a

"Gdzie jesteście?"

"Malta, galeria, fontanna, tam gdzie zawsze :) "

" Ok zaraz będziemy :)"

Dominika nic o niczym nie wiedziała. Po prostu siedziała , jadła i rozmyślała nad swoim losem. Do czas aż ktoś zakrył jej oczy.
- Paulina odwala ci? - zapytała wkurzona
- To nie ja ! - mówiła Paulina, która właśnie przytulała braciszka - I czy ja naprawdę mam takie duże łapy? - zapytała oglądając swoje dłonie.
- EE... to kto to jest?- spytała zdezorientowana.
- Zgaduj!- zaśmiała się
- Czekaj czekaj, ten zapach... skądś go znam. Ugh... te ohydne perfumy ma tylko Kuba .
- Ejjj bo się fochnę - "zdenerwował się" jej braciszek - A gdzie " Jak miło cię wizieć ?" " Tak za tobą tęskniłam " - denerwował ją.
- Bardzo się cieszę - pierwszy raz dzisiaj się szczerze uśmiechnęła....

____________________
Jak szaleć to szaleć i oto jest nowy rozdział . Podoba się? Aaa i od razu mówię, ze rozdział raczej nie będą długie ( jak na razie)

Pozdrawiam i liczę na komentarze <3

piątek, 3 stycznia 2014

Eins

- Pospiesz się! - krzyczała Dominika
- Oj no weź przecież ten twój Mati ci nie ucieknie !- nabijała się Paulina
- Czy ty nie rozumiesz że za pięć minut powinniśmy być pod stadionem, a ty tu sobie spokojnie buty zawiązujesz?
- No a jak!?
- Rusz się!
- Nie, co ty sobie wyobrażasz, ze ja będę na tym stadionie godzinę przed meczem siedzieć!?
- Proooosę!!!! - mówiła głosikiem jaki zawsze na mnie działał
- Ok już możemy iść- powiedziała zapinając kurtkę.
- W końcu. Przecież ty kochasz piłkę nożną tak jak ja, a tyle czasu zajmuje ci przygotowanie (i czarne rurki) - narzekała
- Czy ty naprawdę myślisz, że mi na tym meczu nie zależy?
- No... nie - zaśmiały się razem
- Więc wiesz o co mi chodzi! I nie udawaj, że nie! Wiesz że nie popieram twojego związku! On nie jest dla ciebie - mówiła Paulina
- Przestań!  Jak wyglądam? - chciała zmienić temat
- Spoko, tylko pamiętaj że twój kochaś nie lubi piłki nożnej i idzie tam z nami tylko ze względu na ciebie.
- Cicho ! - krzyknęła, gdy już były pod stadionem - o patrz tam jest chyba Mati - cieszyła się
- eee Domi co to za laska koło niego? - zapytała ze zdziwieniem
- yyy nie wiem , czekaj zaraz się okaże  -  im bliżej podchodziły tym większe było ich zdziwienie. Mati tak po prostu stał i lizał się z ich koleżanką z Liceum. To był cios poniżej pasa. Dominika zaczęła ronić łzy, a Paulina powstrzymywała się od powiedzenia "A nie mówiłam?" . Nie wytrzymały tego, najpierw do chłopaka podeszła Dominika i powiedziała cicho :
- "Myślałam że jesteś dla mnie wszystkim, teraz wiem że jesteś nikim" - i dała mu z liścia. Paulina była w szoku, wiedziała że jej koleżanka jest szurnięta, ale nigdy nie spodziewałaby się tego po tej nieśmiałej Dominiczce. Za chwilę sama podeszła do tego debila jak zwykła go nazywać i sama mu trochę nawrzucała. Ten po prostu stał i nie wierzył w to co się stało. Nic nie powiedział.
Jedyne to co zdziwiło Paulinę  to to, że Domi ruszyła w stronę stadionu, nie domu. Szybko pobiegła za nią i ją zatrzymała.
- Eee... to nie będziesz rozpaczać?- zapytała zdziwiona
- Wiesz będę ale to później teraz jest mecz- uśmiechnęła się. To właśnie za to Paulina kochała ją jak własną siostrę
- To na co czekamy? Idziemy! - uśmiechnęła się rozochocona Paula. I tak oto znalazły się w swoim ulubionym miejscu, może poza stadionem Borussi i Barcelony. To właśnie w tym budynku spędzały dużo czasu. Chodziły na mecze, kibicowały, jedna oglądała taktyki i omawiała wszystko, druga robiła zdjęcia i włączała się do dyskusji. Właśnie zaczynał się mecz Lecha z Zawiszą. Nie było najgorzej. Zawodnicy grali tak jak zwykle. 90 min plus 3 min doliczonego czasu i zadowolone schodzą z trybun . Remis remisem ale i to dobre.
- To co teraz do domu?- zapytała przygnębiona Dominika
- Ty do domu ja do sklepu . Za pół godzinki będę. - uśmiechnęła się
- Ok idź.
Dominika ruszyła w stronę ich wspólnego mieszkania, a jej przyjaciółka udała się na zakupy.
Paulina nakupowała składników na jakąś kolację i do tego coś na pocieszenie dla Domi. Uwinęła się w 40 min. Jak tylko weszła do domu zauważyła ciemność.
- HEEEJ już jestem - krzyknęła. Odpowiedziała jej cisza.
- Gdzie jesteś? - znowu krzyknęła . Cisza. Zmartwiła się. Szybko zaczęła biegać po pokojach i szukać . Znalazła ją u niej w pokoju. Leżała na łóżku i płakała. Byłą strasznie wrażliwa. Umiała sobie radzić z problemami, ale niektóre ją przerastały. Tak też było teraz.
- Heeej ciii... nie płacz.... mówiłam ci że on nie był ciebie wart. - pocieszała ją
- Ale.... on,.... - starała się coś powiedzieć
- Ciiiii...... poczekaj tu, ogarnij się, a ja pójdę zrobić coś do jedzenia.  - uśmiechnęła się pokrzepiająco i wyszła do kuchni. Uwielbiała tam spędzać czas, tak samo jak robić zdjęcia. To była jej pasja, tak samo jak piłka nożna. Szybko zrobiła jej ulubione danie. Wiedziała, że to musi poprawić humor. Bo co innego jak nie gofry i kubek białej czekolady? Szybko wzięła to na tacę i ruszyła w stronę pokoju przyjaciółki.
- Proszę to dla ciebie - usiadła i przytuliła się do skulonej tym razem dziewczyny.
- Dziękuję - uśmiechnęła się lekko.
- To co nie smuć się już  - chciała ją rozbawić
- Nie proszę cię naprawdę zostaw mnie samą.
Paulina uszanowała jej decyzję i powoli zmierzała do wyjścia.  Na końcu powiedziała tylko krótkie "Dobranoc" i udała się do kuchni, po coś do picia. Szybko wypróżniła szklankę z soku i postanowiła wziąć prysznic i iść się położyć. Tak jak postanowiła tak wykonała i już chwilę później wędrowała do swojego pokoju. Po drodze zahaczyła o sypialnię przyjaciółki. Gofry zjedzone, czekolada wypita , a ona słodko sobie śpi z uśmiechem na ustach. Paulina podeszła powoli, przykryła kocem i jak tylko chciała odejść ale usłyszała z jej ust cicho powiedziane wręcz szepnięte imię jakiegoś chłopaka. Nie zrozumiałą tylko jakiego. Postanowiła się nie przejmować i szybko przeglądnęła jeszcze facebooka, instagrama i wrzuciła posta na bloga . Teraz mogła spokojnie zasnąć.


Rano wstały obie około godziny 9:00 . Paulina tryskała energią do pracy, a Dominika cały czas była jakaś taka nieobecna. Nie pozostawiła wyboru przyjaciółce, musiała sięgnąć po radykalne środki....


______________________
No nie wiem  czy cały czas jestem taka wredna jak byłam, ale jest pierwszy. Dzięki za komentarze. I jeśli możecie mówcie jak Wam się podoba ^^?
Pozdrawiam :*

Prolog

 
 
Dwie przyjaciółki,dwa jednakowe podejścia do życia. Jedna bardziej wrażliwa, druga zawsze nieogarnięta. W gimnazjum zaczęła się ich historia i cały czas trwa. Razem przeżywają największe problemy, radości, miłości... Takie jest ich życie - ciągle i wszędzie razem. Skończyły liceum, a teraz właśnie trwa ich dwuletnia przerwa od nauki. Nie wiedzą jeszcze czy pójdą na studia. Jak na razie cieszą się życiem . Czy czegoś im brakuje? Mają dom, pieniądze i sławnych braci .... Jednak nigdy nie poczuły czegoś prawdziwego do drugiej osoby.  Jedna z nich aktualnie spotyka się z Mateuszem, druga ciągle jest sama. Co się stało w ich życiu? Czy wszystko się skomplikuje? Czy poznają prawdziwą miłość? Czy związek z Mateuszem przetrwa? Czy poznają kogoś nowego? Czy pójdą w kierunku takim jak ich bracia? Tego dowiecie się czytając to opowiadanie :)


___________________________________

Taki tam króciutki i bardzo się cieszę że komentujecie :)