poniedziałek, 17 lutego 2014

Acht (cz.2)

Niedźwiedzie, papugi, żółwie, rybki, Marco i Mario, czyli zoo w pełnej okazałości! Z tą dwójką były większe problemy niż z dzieciakami. Te po prostu chodziły i oglądały, a dwaj na pozór dorośli nie mogli się oprzeć, żeby przypadkiem nie dotknąć zebry czy lamy.
- Marco co ty robisz? - podniosła głos Dominika, która prowadziła za rękę Nico.
- Noooo.... gadam z kolegami  - powiedział wskazując na lamę i zebrę.
- Ty jednak jesteś głupi! Dalej idziemy stąd! - pociągnęła go za rękę w stronę Pauliny i reszty.
- Co teraz robimy? Już wszystko widzieliśmy. - stwierdził Mario
- Może pojedziemy do mnie? - zaproponował Reus
- Taaak do wujka ! - zaczęły krzyczeć dzieci
- No to chyba nie mamy wyboru, co nie ? - Paulina zwróciła się do Dominiki
- No raczej - tak na serio chciały zobaczyć dom chłopaków i teraz nadarzyła się taka okazja.
Po 15 minutach znaleźli się już w willi Marco Reusa. Od razu udali się na dwór, bo szkoda było nie korzystać z takiej pogody. Paulina z Mario usiedli na jednej sofie, Marco z Dominiką wybrali miejsce przy basenie, a dzieciaki grały sobie w piłkę na "małym boisku".
- Może popływamy? - spytał Marco
- Ale ja nie mam stroju. - zaśmiała się Dominika
- Co za problem? - dołączył się Mario
- Nooo.....  - chciały zacząć protestować, jednak niestety na rękach chłopaków wylądowały w wodzie.
- Debile! Przygłupy! Jak mogliście! Nienawidzę was! Jesteście chorzy!- krzyczały w ich stronę
- Oj cicho! - powiedzieli i złapli je w pasie.
-Puścić nas i to już! -oburzyła się Dominika
-Puścimy Was jeśli tylko pójdziecie dzisiaj z nami ! -Mario wyszczerzył się z tym swoim ceaniackim uśmieszkiem, na co od razu przytaknął jego najlepszy przyjaciel.
-No dobra niech wam będzie! -stwierdziły wymieniając porozumiewawcze spojrzenia.
-Ale o której i gdzie?  -spytała Błaszczykowska którą Marco właśnie staiwał na trawie.
-Przyjedziemy po Was tak ok 20;30.
-Ok, ale w takim razie trzeba się zbierać - stwierdziła  dziwnie radosna Paulina.
- A nie chcecie siè przebrać - zreflektował się właściciel domu.
- Nie jest dobrze zaraz wyschniemy - odpowiedziała starsza z dziewczyn
-Dzieci wracamy do domu! Dalej tutaj! -krzyczała młoda panna Piszczek. Młode towarzystwo bez żadnego "ale" wykonało polecanie i już po chwili stali przy noga cioci (i wujka). Tak też ruszyli w droge powrotną.  W połowie drogi pożegnali Marco , który odporwadzał Nico, a dalej szli już tylko w piątkę. W takim składzie pokazali się w domu Błaszczykowskich, gdzie zostawili Sarę i Oliwkę , zapewniając że jeszcze je kiedyś wezmą na taki wspólny "wypad".
-To do zobaczenia za  .... jakiś czas. -powiedział Maro obdarowując dziewczyny całusen w policzek.....

_______________
Tak właśbie miał się zakończyć rozdział nr 8 . Za wszelkie błędy przepraszam, ale pisałam na telefonie i to dlatego.  Hmm.. czy mi sie podoba ? WCALE ! OKROPIEŃSTWO PP PROSTU. przepraszam też że dawno nie dodawałam ale jakos nie mogłam zebrać się do kupy :/. Postaram się coś niedługo dodać ... ale nie obiecuję mam za dużo na głowie od prawie już miesiaca ! -.-  Tak wiem to tez dlugoscia nie zachwyca ale to mialo byc tylko takie dokonczenie którego nie zdążyłam wtedy napisać. Postaram sie rozwinac akcje w kolejnym rozdziale :* mam nadzieje ze mi sie uda aaa i kolejny najpierw powinien pojawić się na moim drugim blogu :)
Pzdr :*

środa, 12 lutego 2014

Acht (cz.1)



Było coś około dziesiątej, kiedy wszyscy zaczęli się budzić. Pierwsi wstali piłkarze. Przygotowali małe śniadanie i czekali, aż nieśpiące już dziewczyny wyjdą z toalety.
- Co tak pięknie pachnie? - spytała wyraźnie zadowolona Dominika
- Śniadanko, sam robiłem !-chwalił się Marco, za co dostał buziaka w policzek
- A ja to co? Też robiłem! - "oburzył się" Mario
- Oj już... tobie też się należy - stwierdziła  wchodząca do kuchni Paulina.
- To dostanę całusa? - spytał z nadzieją w głosie
- Yhm ... - stwierdziła i także cmoknęła go lekko w policzek
- Koniec tych czułości! Jemy i idziemy! - stwierdził uradowany Reus
- Okej! - wszyscy zasiedli do przygotowanych wcześniej dań. Trochę im zeszło, ale w ich przypadku można już było przyjąć, że to na porządku dziennym. Po niecałej godzinie wyszli z apartamentowca i
udali się do domu Piszczków. Zapukali i wbili się do środka bez żadnego ale.
- Cześć braciszku! - krzyknęła Paulina
- EH... to wy - właściciel domu był wyraźnie niezadowolony
- Oh widzę, że się cieszysz-  stwierdziła rozweselona Dominika
- Czego chcecie? - spytał podirytowany
- Gdzie masz żonę i córkę? - spytała
- No ten... Ewa pojechała na zakupy, a Sara bawi się na górze... ale ....Po co wam to ?
- No bo wiesz.... - zaczęła Paulina
- Tak? - spytał zaciekawiony
- Bo my chcieliśmy zabrać Sarę i Oliwkę do zoo. - powiedział Mario
- I jeszcze Nico - dodał Reus który odpisywał na SMS-a , najprawdopodobniej od siostry.
- Dobra niech wam będzie. Tylko macie ich pilnować- powiedział stanowczo.
- Spokojnie nie pierwszy i nie ostatni raz się nimi zajmujemy. - zauważyła Dominika
- Tak, ale wtedy nie było ich. - wskazał ręką na chłopaków
- Oj tam oj tam . - stwierdzili wspólnie .
-Saaaara! Chodź tutaj! - krzyknął Łuki. Już po chwili na schodach pojawiła się dziewczynka
- Co tato? Cześć -powiedziała do reszty
- Chciałabyś pójść z ciocią Pauliną , Dominiką , wujkami Marco i Marco razem z Oliwką i Nico do zoo?
-Taaak! - krzyknęła uradowana
- To dalej idziemy! - powiedziała Paulina i zaczęła nakładać małej buty.
- Ale ja nie chce tych! - stwierdziła patrząc na sandałki
- To jakie? - spytała Pami
- Te! - wskazała na parę stojącą obok
- Okej !  Gotowe ! To ruszamy! Na razie braciszku! Odstawimy ci ją ....em.. kiedyś tam - zaśmiała się i wyszła razem z resztą. Tym razem skierowali się do domu Błaszczykowskich. Daleko to nie mieli.
- Cześć Agata! - przywitali się
- O cześć! Co was tu sprowadza? - spytała
- Chcielibyśmy zabrać Oliwkę razem z Sarą i Nico do zoo. Co ty na to? - spytała Domi
- Oczywiście! Poczekajcie zawołam ją. Oliiiii!!! Chodź tutaj proszę!
- Jestem! Czeeeeść ciocia cześć wujek ! Sara ! Cześć !- przytuliła ( bez czapki) koleżankę
- Chciałabyś pójść z nami i jeszcze z Nico do zoo? - tym razem spytał Mario
- Taak! - krzyknęła i złapała ciocię za rękę
- To my już idziemy - stwierdzili
- Tylko pilnować mi ich tam! - ostrzegła
- Tak, tak wiemy! - powtórzyli.
- Papa mamo!  - przytuliła jeszcze rodzicielkę Oliwka i wyszli z posesji Kuby i Agaty.
- Słuchajcie! Idziemy jeszcze na chwilę do nas. My musimy się przebrać, przecież jest gorąco i nie będziemy tak chodzić! - oznajmiła Paulina
- Ok to ja powiem siostrę żeby tam podrzuciła Nico - poinformował Marco, sięgając do kieszeni po telefon.  W domu dziewczyny szybko zmieniły ubranie , wypili po szklance soku i kiedy podrzucili już  Nico, oczywiście "odbębniając" rodzicielską formułkę , mogli spokojnie ruszać w stronę Dortmundzkiego zoo.

__________________________
Pierwsza część rozdziału nr osiem!
Dzisiaj mecz! VeB! <33
Licze na komentarze i pozdrawiam :*

wtorek, 4 lutego 2014

Sieben

Life is sometimes really funny.

Kawiarnia znajdowała się na jednej z pobliskich ulic, więc nie za długo siedzieli w samochodzie.
Na miejscu zamówili dla każdego Latte i po kawałku ciastka (przp.autorki : Kuby i Łukasza nie było razem z nimi) . Szybko usiedli do stolika i zaczęli rozmawiać:
-To co robiliście same na mieście? - zagadał Mario
- Tak sobie zwiedzałyśmy i robiłyśmy zdjęcia- odpowiedziała Domi
- Yhm... - przytaknął
- Pokażecie mi!? - spytał się Reus
- To się Pami musisz spytać - zaśmiała się Dominika i dodała - to jej skarb.
- Paaaaaamiiiii proooooszęęęęęęęę - zrobił maślane oczka
- Nie, nie ma nawet takiej opcji! - rzekła. Chciała się zacząć śmiać, ale się powstrzymała
- No ale ja taaaak ładnie proooszęęę - nie ustępował
- Nie! - zaśmiała się
- Mario pomóż mi!
- Pauuulinkooo ! - przysunął się bliżej niej wywołany mężczyzna
- Tak ? - odwróciła się w jego stronę i to był właśnie błąd. Zatonęła w jego tęczówka, a on to wykorzystał.
- Czy Marco mógłby przejrzeć zdjęcia z twojego aparatu? - zapytał prawie dotykając jej twarzy
- Ta... tak - powiedziała, i podała chłopakowi aparat
- Dzięki Mario ! - wykrzyknął i wtedy dziewczyna się "ocknęła"
- Zabije cię przy najbliższej okazji! - prawie krzyknęła i rzuciła się na Mario. Ten się tylko śmiał :
- Już spokojnie, przepraszam ! - gdy to powiedział Paulina odsunęła się od niego, założyła ręce na piersi i "fochnęła się". W tym samym czasie Dominika i Marco oglądali zdjęcia , co jakiś czas wybuchając śmiechem. Bardzo dobrze się dogadywali i nie zwracali uwagi na to co się dzieje koło nich. Gotze cały czas mówił coś do drugiej z dziewczyn, ta jednak nie miała zamiaru się ani odezwać, ani na niego spojrzeć. Była uparta, a ten cały czas ją przepraszał. Pami wyciągnęła telefon o napisała SMS-a do Dominiki :

"Chodźmy do domu, muszę o wkurzyć. Pokaż to temu o bok - niech wie o co chodzi ^_^ "

W odpowiedzi dostała krótkie :

"Idziemy, Marco się zgodził i idzie z nami"

Tak więc wstali i wyszli. Mario oczywiście się wkurzył i zaczął iść za nimi. Ci jednak go olewali.
- Ej no przepraszam - zero odzewu. Nie miał wyboru wyprzedził ich klęknął i zaczął swoją "przemowę" :

- Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, Paulinko wybacz mi ja chciałem mu pomóc a teraz się ode mnie odwrócił! Za co swoją drogą niedługo oberwie! Wybaczysz mi.  - reszta wymieniła porozumiewawcze spojrzenia i razem zaczęli się śmiać
- Wstawaj wariacie ! Przecież ja tylko udawałam. Dawaj chodźcie do nas!
- Pamiętaj jak wejdziemy to się nas nie pozbędziecie - ostrzegł Reus
- Zaryzykujemy - stwierdziła Dominika
- To na co czekamy?
- Na nic, idziemy!
Po 10 minutach znaleźli się w domu dziewczyn. Chłopaki wraz z Dominiką "rozłożyli się" - dosłownie i w przenośni w salonie a Paulina poszła zrobić coś do jedzenia. Wybór padł na zwykłe puddingi Yorkshire z cream fresh . Czyli coś na szybko. Uwinęła się ze wszystkim, ułożyła tak jak lubiła na zwykłej desce i dołączyła do przyjaciół.
- To co oglądamy? - zapytała Mario
- Może Taxi 3?- rzuciła pomysł Dominika
- Ok mi pasuje
- Ok  - wszyscy się zgodzili. Reus wszystko włączył i zaczął się ich sens. Czy byli skupieni? W życiu! Cały czas albo się ganiali, łaskotali, albo rzucali pop cornem, który w między czasie zrobili.
Czyli jednym słowem....świrowanie. Ale cóż poradzić, tacy byli i nic na to nie mogli poradzić. Kiedy już się trochę ogarnęli stwierdzili że nie ma sensu, żeby chłopcy wracali do domu, więc zgodnie zostali u "przyjaciółek". Jak to wyglądało w praktyce?
Zacznijmy ... oczywiście wszyscy się przebrali, piłkarze dostali jakieś koszulki, które kiedyś dostały od braci, a dziewczyny w zwykłe krótkie spodenki i czarne bokserki.  Następnie zjedli coś na rodzaj kolacji, bo jak inaczej można nazwać obżeranie się chipsami? Oczywiście Dominika mówiła im że są piłkarzami itp., ale jak stwierdzili : "Spalą to" ., więc nie było się o co kłócić. Później oglądali jeszcze jakąś niemiecką telenowelę. Hehe oglądali.... robili to samo co przy "Taxi 3" . Na końcu stwierdzili że wszyscy śpią na kanapie, co nie było za wygodne, ale jak Marco przytulił Dominikę a Mario Paulinę dało się spać. Oczywiście z całej tej sytuacji największego "zaciesza" mieli piłkarze. Zasnęli z uśmiechem na twarzy, ciesząc się na jutrzejszą wizytę i braci i cały dzień leniuchowania...

________________________
Chyba jeszcze nigdy tak źle, długo, smętnie i wgl mi się nie pisało rozdziału! TO jest totalne dno -.-
Nie wiem czy liczyć na komentarze bo nie ma pod czym ale dobra....
No i ten... dzięki za tyle wyświetleń :)
Tak wiem krótki itp
Pozdrawiam