Niedźwiedzie, papugi, żółwie, rybki, Marco i Mario, czyli zoo w pełnej okazałości! Z tą dwójką były większe problemy niż z dzieciakami. Te po prostu chodziły i oglądały, a dwaj na pozór dorośli nie mogli się oprzeć, żeby przypadkiem nie dotknąć zebry czy lamy.
- Marco co ty robisz? - podniosła głos Dominika, która prowadziła za rękę Nico.
- Noooo.... gadam z kolegami - powiedział wskazując na lamę i zebrę.
- Ty jednak jesteś głupi! Dalej idziemy stąd! - pociągnęła go za rękę w stronę Pauliny i reszty.
- Co teraz robimy? Już wszystko widzieliśmy. - stwierdził Mario
- Może pojedziemy do mnie? - zaproponował Reus
- Taaak do wujka ! - zaczęły krzyczeć dzieci
- No to chyba nie mamy wyboru, co nie ? - Paulina zwróciła się do Dominiki
- No raczej - tak na serio chciały zobaczyć dom chłopaków i teraz nadarzyła się taka okazja.
Po 15 minutach znaleźli się już w willi Marco Reusa. Od razu udali się na dwór, bo szkoda było nie korzystać z takiej pogody. Paulina z Mario usiedli na jednej sofie, Marco z Dominiką wybrali miejsce przy basenie, a dzieciaki grały sobie w piłkę na "małym boisku".
- Może popływamy? - spytał Marco
- Ale ja nie mam stroju. - zaśmiała się Dominika
- Co za problem? - dołączył się Mario
- Nooo..... - chciały zacząć protestować, jednak niestety na rękach chłopaków wylądowały w wodzie.
- Debile! Przygłupy! Jak mogliście! Nienawidzę was! Jesteście chorzy!- krzyczały w ich stronę
- Oj cicho! - powiedzieli i złapli je w pasie.
-Puścić nas i to już! -oburzyła się Dominika
-Puścimy Was jeśli tylko pójdziecie dzisiaj z nami ! -Mario wyszczerzył się z tym swoim ceaniackim uśmieszkiem, na co od razu przytaknął jego najlepszy przyjaciel.
-No dobra niech wam będzie! -stwierdziły wymieniając porozumiewawcze spojrzenia.
-Ale o której i gdzie? -spytała Błaszczykowska którą Marco właśnie staiwał na trawie.
-Przyjedziemy po Was tak ok 20;30.
-Ok, ale w takim razie trzeba się zbierać - stwierdziła dziwnie radosna Paulina.
- A nie chcecie siè przebrać - zreflektował się właściciel domu.
- Nie jest dobrze zaraz wyschniemy - odpowiedziała starsza z dziewczyn
-Dzieci wracamy do domu! Dalej tutaj! -krzyczała młoda panna Piszczek. Młode towarzystwo bez żadnego "ale" wykonało polecanie i już po chwili stali przy noga cioci (i wujka). Tak też ruszyli w droge powrotną. W połowie drogi pożegnali Marco , który odporwadzał Nico, a dalej szli już tylko w piątkę. W takim składzie pokazali się w domu Błaszczykowskich, gdzie zostawili Sarę i Oliwkę , zapewniając że jeszcze je kiedyś wezmą na taki wspólny "wypad".
-To do zobaczenia za .... jakiś czas. -powiedział Maro obdarowując dziewczyny całusen w policzek.....
_______________
Tak właśbie miał się zakończyć rozdział nr 8 . Za wszelkie błędy przepraszam, ale pisałam na telefonie i to dlatego. Hmm.. czy mi sie podoba ? WCALE ! OKROPIEŃSTWO PP PROSTU. przepraszam też że dawno nie dodawałam ale jakos nie mogłam zebrać się do kupy :/. Postaram się coś niedługo dodać ... ale nie obiecuję mam za dużo na głowie od prawie już miesiaca ! -.- Tak wiem to tez dlugoscia nie zachwyca ale to mialo byc tylko takie dokonczenie którego nie zdążyłam wtedy napisać. Postaram sie rozwinac akcje w kolejnym rozdziale :* mam nadzieje ze mi sie uda aaa i kolejny najpierw powinien pojawić się na moim drugim blogu :)
Pzdr :*