piątek, 20 czerwca 2014

Zwölf

W pewnym momencie poczułam jednak...

..jak unoszę się nad ziemią.
-Mario porąbało cię do końca?-spytałam widząc osobę, która mnie niesie w kierunku samochodu?
-Cicho! Ja cię ratuje!- słysząc te słowa zauważyłam, że ze stadionu wybiegją wściekli Marco, Kuba i Łukasz. Oj mam przerąbane. Jednak teraz siedziałam już bezpiecznie w samochodzie bruneta.
-Dziekuję. - pocałowałam go w policzek i ruszyliśmy. Śmiać mi się chciało widząc miny chłopaków, kiedy zorientowali się, że odjechałam razem z Mario.
-To gdzie jedziemy? -zapytał mnie mój szofer
- Galeria? Potrzebuje jakieś ciuchy jak mam spać u ciebie, a... wiesz do domu nie mam po co wracać, jeśli chcesz mnie jeszcze dzisiaj zobaczyć - uśmiechnęłam się i wróciłam do ogladania Dortmundu.

*** Dominika***

I tak też zostałam sama z "wkuroznymi" chłopakami.  W sumie to się im nie dziwie też nie byłabym zadowolona z takiego obrotu spraw. Ale Paulina to Paulina.
-To co robimy? - zapytałam kiedy skończyli dyskutować
-Jedziemy do was i czekamy na Pauline. -odpowiedział Reus, przytulając mnie przy okazji.
-No, niech wam będzie. -stwierdziłam, choć domyślałam się, że moja przyjaciółka się dzisiaj w domu nie pojawi. Prędzej znaleźli by ją u Mario. Ale uświadamiać im tego nie będę.
-To ruszamy!-odezwał się mój braciszek.

***

Tak też znaleźliśmy się w naszym mieszkaniu. Chłopaki od razu się rozgościli, a ja postanowiłam się przebrać. Wybrałam luźne dresy i białą bokserkę. Powinno mi być wygodnie jeśli popołudnie mam spędzić w towarzystwie Marco, Łukasza i Kuby.
-To co robimy?-spytałam po raz kolejny dzisiejszego dnia.
-Hmm... film? -odparł Reus.
- Reus geniuszu a co innego chcesz robić, jak pada deszcz? - walnełam go w glowe. No tak zapomniałam dodać, że zaczęło lać.
-Na przykład to.? -powiedział i mnie pocałował. Słodkie to było nie powiem.
-Ej nie przy nas!- krzyknął Piszczek
-Ej to gej! -zaśmiałam się
-Czy ty i Paulina musicie zawsze tak samo odpowiadać? - spytał zrezygnowany Błaszczykowski
-No.. emmm...tak?
-Co ja z wami mam. Trzy światy po prostu.
-Sory, taki mamy klimat. - i na tym skończyła się nasza jakże fascynująca konwersacja.

*Paulina*

Dość szybko znaleźliśmy się w Galerii. Bez problemu znalazłam idealne ubranie dla siebie.  Kupiłam...a raczej Mario kupił, bo nawet nie pozwolił mi wyciągnąć karty...madoxy, luźną bluzke, bokserkę i bluzę. Oczywiście jak Mario zobaczył co wybrałam, dorzucił jeszcze jedną parę spodni ( takich jak moje) i bez problemu mogliśmy wracać do domu. W samochodzie Götze gadał jak najęty
-Cały czas nie rozumiem po co ci ta bluza. Przecież ja mam takich pełno! Mógłbym ci pożyczyć swoją!-marudził
-Ale zrozum że ja lubie takie bluzy. I to w dodatku za duże na mnie.
-Dobra, dobra, ale dzisiaj chodzisz w mojej!-zarządził
-No ok.-zaśmiałam się pod nosem. Droga do domu Mario minęła bardzo szybko. Nawet nie zauważyłam, kiedy znaleźliśmy się pod posesją
-Wysiadka!- oznajmił Mario otwierając mi drzwi
-Okeeeej...- przeciągnęłam, bo tak na prawdę nie chciało mi się nigdzie iść. Jeszcze te kule....
-Chodź tu kaleko -powiedział i wzial mnie na ręce.
-Wiesz że to słodkie, że mnie tak nosisz? -zapytałam
-Mhm.. bo ja jestem słodki. - oblizał swoje usta językiem.
-Fuj! Jesteś okropny!- walnełam go w ramię i zaczęłam się śmiać.
-To czemu się śmiejesz? - posadził mnie na kanapie, a sam udal się do kuchni po kolacje. Tak było już późno... niestety....

*Dominika*

Zostałam sama z Marco... Kuba i Łuki stwierdzili, że nie ma co czekać, bo Paulina i tak się nie pojawi i udali się do swoich domów.
- Marco idź już. -stwierdziłam,  gdy zauważyłam iż dochodzi 21.
-Ale ja nie chce...
-Marco no proszę... jutro się przecież zobaczymy...
-Wyganiasz mnie?-wstał z kanapy
-Owszem -zaśmiałam się i spojrzałam mu głęboko w te jego piękne oczy.
-Mhm. No dobra... ale jutro się widzimy tak? -zapytał
-Tak. Na 100%. Nie zostawię Pauliny samej.
- Ha ha ha .
-Oj no przyjde się popatrzeć jak sie obijacie na treningu.
-To nie prawda-tupnął nogą, na znak swojego oburzenia
-Oj Marco, Marco... takie bajki to ja, a nie mi. A teraz idź już - pocałowałam go i lekko wypchnęłam za drzwi.
-Do jutra! -krzyknął jeszcze i już go nie było. Zaśmiał się tylko i wyciagnęłam swojego smarfona.

" Poszli już, jeśli chcesz możesz wracać, ale jak mniemam spędzisz ten czas u Mario :*"

Wysłałam SMS-a Paulinie, na którego od razu dostałam odpowiedź. No tak, ona żyje z telefonem w ręku.

"Dobrze myślisz ^^  :* Zobaczymy się rano na treningu  :3  A jak tam z Marco?"

"Bardzo dobrze właśnie wyszedł :)"

"Wyszedł? ^^ hahaha"

"No tak... haha no tak zabrzmiało to troszkę dwuznacznie, ale wiesz o co mi chodzi! "

" Hahaha wiem :3 Ale ty wiesz, że musialam xD"

"Jesteśmy dziwne :8 A ty zamiast tu ze mną /smsować/  za Marianka się tam bierz"

" Jesteśmy :)) Gece grubas bierze prysznic :("

"Bez ciebie? Hahaha"

"Jak widać :/  Taka okazja zmarnowana hahaha "

"Myhy haha :) nie wie co traci xD"

"Dobra dobra, bo wraca ... do jutra. Branoc. Kolollolwych :* ;*"

"Tylko grzecznie mi tam ... haha ... papapap :* Branoc :)"

Tak też zakończyła się ta nasza krótka rozmowa.  My tak moglibyśmy strasznie długo, ale obowiązki wzywają. Jako że miałam wolną chatę, postanowiłam troche odpocząć.  Było trochę przed 22, więc postawiłam na długą kąpiel.  Od razu po niej poszłam spać.

*Paulina*

Po zjedzonej kolacji Mario postanowił wziąć prysznic. Ja w tym czasie popisałam sobie z Dominiką i pooglądalam Top Chefa ( Amerykańską wersję). Był to jeden  moich ulubionych programów.  Dzieki niemu dowiedziałam się, że jest ktoś taki jak Richard czy Marcel których nie lubię, albo Spike Mendelsohn czy Stephani, ktorych uwielbiam! Troszkę byłam uzależniona od tego programu, ale tylko troszeczkę.
-Idziesz do łazienki?  -zapytal ni stąd ni zowąd Mario.
-No pewnie. -uśmiechnęłam się  i ruszyłam w stronę łazienki. Tam wzięłam szybki prysznic (czego swoją drogą nienawidziłam... zdecydowanie wolę wannę! ), przebrałam się w wcześniej kupioną bokserkę, dresy które zabrałam Mario i bluzę , również Mario. Tak też udałam się do sypialni. Na łóżku leżał już Götze. Wiedziałam że nie mam po co się kłócić, bo i tak będzie spać ze mną.
-Przesuń się!-popchnęłam go lekko
-Nie. -leżał tak dalej i się uśmiechał.
-Proszę no!
-Niee -pokiwał przecząco głową -przytul się
-Jeju no! Za jakie grzechy ? - spojrzałam się błagalnie do góry
-Ja tam nie wiem co ty wcześniej robiłaś -poruszył dziwnie brwiami
-Nie to o czy myślisz
-Skąd wiesz o czy myślę?
-Z kątowni - powiedzialam po polsku
-Hmm?
-Nie ważne. .. -machnąłam ręką
-Ważne. ..
-Nie!
-Tak!
-Nie... - w tym moemncie zostałam pociągnięta za rękę i wylądowałam na torsie piłkarza
-Tak...-spojrzał mi prosto w oczy. Czemu one musza być tak hipnotyzujące !? Paulina ogarnij się.

* Narrator*

Jej ciało nie reagowało jednak na polecenia mózgu.  Prowadziło je serce, które w głębi duszy tego pragnęło. Ich usta były coraz bliżej.  Coraz bliżej było to co nie uniknione. Kiedy dotknęli wzajemnie swoich warg coś wybuchło. Świat zaczął wirować. Wszystko stało się piękniejsze. .. lepsze...ciekawsze... idealne.
-Mówiłem,  że prędzej czy później cię pocałuje - wyszeptał jej do ucha Mario..
.

_________________

Taki tam kolejnu rozdział mało wnoszący i troszke krótki(tak wiem, ale to powinno byc w poprzednim :)). Nie powinnam.go dodawać bo mialo byc 9 komentarzy. Prosze o choć 6 pod kolejny. Postem. Blog ma 8 obserwujacych a nikt prócz Natalii nie komentuje (edit .przepraszam nie zauważyłam ze Fanka Borussii skomentowala ) Wielkie dzieki za to!. Proszę was o to, bo to serio motywuje

Pozdrawiam :*

czwartek, 19 czerwca 2014

Elf

*Kolejnego dnia
*Paulina*

Obudziłam się w nie swojej sypialni. Wywnioskowałam, że jest to mieszkanie Mario.Jak? Po prostu leżał wtulony we mnie, obejmując mnie od tyłu. Nie powiem, że mi się to nie podobało, wręcz przeciwnie. Jako, że brunet słodko spał postanowiłam, że sama spróbuję jeszcze zasnąć. Jednak w moim przypadku to chyba niemożliwe. Nigdy nie umiałam zasnąć nad ranem...jak się już obudziłam, to tak już musiało zostać do wieczora. Tak więc po prostu sobie leżałam i napawałam się ciszą. Było idealnie...

*Dominika*

Ja naprawdę to zrobiłam? Spędzilam noc z Marco? Przecież to nieralne. NIENORMALNE. Ale ja i Paulina chyba zawsze takie byłyśmy. Cóż... jednak to ja tu teraz leżę obok przystojnego blondyna. Czy żałuję? Ani trochę. Tak... to była jedna z najlepszych nocy mojego życia. A może najlepsza? Może jak do tej pory. Mam nadzieje, że będzie jeszcze nie jedna taka. I mam nadzieje, że będzie ona spędzona z Reusem. Tak! Mogę to powiedzieć! Jestem dziewczyną Marco Reusa! Najprzystojniejszego, najlepszego, najbardziej kochanego piłkarza, jakiego kiedykolwiek poznałam!
-O czym tak myślisz? -z zamyślenia wyrwał mnie głos Marco.
- O tobie - uśmiechnęłam się i lekko musnęłam jego słodkie usta
- Mhmmm.... i co wymyślilaś? -zapytał łapiąc mnie w pasie.
- Że mam  najprzystojniejszego, najlepszego i najbardziej kochanego chłopaka jakiego mogła bym sobie wyobrazić... choć zastanawiam się czy Bartra nie jest przystojniejszy ...-   postanowiłam się z nim podrażnić.
-Zapewniam cię, że nie... -uśmiechnął się cwaniacko
-Też tak uważam.- zaśmiałam się i wstałam.
-Idziesz ze mną na trening? - zapytal mnie mój kochany chłopak. Czy ja już mówiłam jak bardzi go kocham? Jak nie to powtórzę : Uwielbiam go.
-Yhmm jeśli mnie zabierzesz....
-Ciebie zawsze - pocałował mnie w czoło i zniknął za drzwiami jednej z łazienek.
-Tylko wiesz...- zaczęłam
-Hmm? -odezwał się za drzwi
-Przydałaby się Paulina . - odpowiedział mi śmiechem
-Nie martw się Mario ją zabierze.
-W takim razie ide robić śniadanie. Co byś chciał?
-Cokolwiek zrobisz będzie pyszne.
-Okeeeeej -przeciągnęłam i zastanawiałam się co takiego by przygotować, w końcu to Paulina byla od gotowania. Jedyne co mi pozostaje to do niej zadzwonić.

*Paulina*

Było już trochę po 10,więc wypadałoby wstać. W końcu Borussia niedługo ma trening. Musiałam obudzić Gotze, co było nieodłączne z tym że muszę przekręcić się w jego stronę. Gips który mam na nodze wcale mi tego nie ułatwia. Jednak dałam rade. Bo kto jak nie ja? Teraz leżałam twarzą w twarz z brunetem.
-Mario.. Mario...wstawaj - mówiłam, jednak to nie działało. Trzeba więc bylo działać. Nie chciałam go jednak budzić brutalnie. Tak dziwne. Nie pasuje to do mnie. Ale ten gips wszystko utrudnia. Niech zazna moją dobroć. Zbliżyłam swoją twarz do jego i lekko musnęłam jego policzek, szeptając : Mario wstawaj. O dziwno podziałało! Brunet przetarl lekko oczy i szybko przyciągnął mnie do siebie.
-Mmm... co to za powitanie ? -wychrypiał zaspany
- Zaznam moją dobroć. -zaśmiałam się- A tak naprawdę gips mi wszystko utrudnia i do tego twoje ręce uniemożliwiły mi wstanie i wylanie na ciebie szklanki wody.
-Ależ ty milusia - pokręcił głową
-Wiem.  Wiele osób mi to powtarza - powiedzialam "dumnie".- Możemy wstać?
- Tak mi dobrze. -uśmiechnął się i wtulił się we mnie jeszcze bardziej.
-Mi też, ale masz trening, a jeszcze musisz mnie zawieźć do domu.
-Przecież trening jest na 12 i ty idziesz ze mną -stwierdził
-Nie powiem, że nie chce, ale... gips - spojrzałam się na nogę
-Pomogę ci. A i o ciuchy się nie martw, mam w szafie kilka ciuchów dziewczyn. -spojrzałam na niego pytająco -zostawiły je, aby w czasie imprezy miały się w co przebrać, jednak je tu zostawiły.
-Myślę że nie spodoba im się to że je wezmę.
-Nie martw się one już dawno o nich zapomniały, a po za tym nie ma ich w Dortmundzie, a ty weźmiesz tylko bluzke.-przekonał mnie tym
-No dobrze - zaśmiałam się- A teraz wstajemy!
-Nieee...-jęczał Mario
- Wstaniesz jak ci obiecam, że zostanę u ciebie na noc ?
-Kusząca propozycja. Zgadzam się. Ale śpisz ze mną?
-O tym nie było mowy - wytknęłam mu język i "pokuśtykałam" do drzwi
-I tak będziesz -usłyszałam jak Mario mruknął do siebie. - Czekaj! -Krzyknął i już po chwili schodziłam po schodach na jego rękach. Nie chciało mi sie z nim kłócić, więc się na to zgodziłam. Postawił mnie w salonie i wręczył koszulke, która zaraz znalazla się na mnie. Nie wstydziłam się. Szybko się przebrałam i bez większego problemu poszłam do kuchni podtrzymując się o Götzego. Już się chcialam zabrać za robienie śniadania, gdy usłyszałam:
-Nawet się nie waż. Ty tu sobie posiedzisz ...-znalazłam się na krześle-...a ja zrobie śniadanie.
-Ale...
-Nie ma ale!
-Mario! Ja tak nie mogę! Proszę cie daj mi żyć normalnie! -wkurzyłam się
-Ciii...-cmoknął mnie w usta - spokojnie. Złość piękności szkodzi.
-Mi już nie zaszkodzi - chciałam się odgryźć.
-Oj cicho bądź...- jego usta zbliżały się do moich kiedy usłyszałam mój dzwonek. Oczywiście nic innego jak piosenke Shakiry-Dare. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjecie moje i Dominiki. Bez zastanowienia odebrałam i zauważyłam tylko smutną (?) minę Mario.
-Paulina ratuj!
-Co jest ??
-Wiesz jestem u Marco... -przerwałam jej
- Czy wy ten no wiesz?
-Tak, ale to później. Lepiej mi pomóż.
- Uhuhu....Niegrzeczna Dominika tego się nie spodziewalam. Jak mogę ci pomóc?
-Tsaa bo już widze grzeczna Pauline . Niech zgadne jestes u Mario..?
-Telepatia! No dobra do rzeczy co chcesz?
-Wiesz... śniadanie... brak pomysłu.
-Haha - zaśmiałam się tylko
-Błagam pomóż ! Mam 10 min!
- Okej! Sprawdź czy masz chleb, pomidora, szynke i ser?
-Nom znalazło by się.
-To rób kanapki. To przecież umiesz.
-Dzięki! Nie pomyślałam o tym.
-Od tego masz mnie.
-Już sie tak nie dowartościowuj. To ja jestem ta madrzejsza.
-A ja ta dziwniejsza. Dobra . Jam rozumiem widzimy sie na treningu?
-Tak tak. To pa pa buźiak - na tym jak zwykle skończyła się nasza rozmowa. Odwróciłam się i ujrzałam Mario stojącego i trzymającego palca przy buzi.
-A tobie co? -zapytałam
-Ten...no...nóż mnie zaatakował.-powiedział  po chwili zastanowienia.
-Chodź tu kaleko.-zaśmiałam się
-Odezwała się druga kaleka...-powiedział stojąc już koło mnie
-Mhmm...-powiedziałam i złapałam jego dłoń
-Aua...- "syknął z bólu"
-Oj do wesela się zagoi.
-No nie wiem. Pocałujesz?
-Znaj moją dobroć. - zaśmiałam się i pocałowałam jego palca jak małemu dziecku.
-Mm... tu mnie też boli. -wskazał na usta
- Jak dobrze, że za marzenia nie karają, no nie?
-I tak mnie prędzej czy później pocałujesz - powiedział stawiając przede mną talerz z kanapkami -Proszę.
-Wole później - wytknęłam mu język i zaczęłam konsumować
-Dobre?
-Mhm..

*Dominika*

Tak jak zaproponowała Paulina zabrałam się za przygotowanie kanapke. Szybko mi szło, a efekt był bardzo dobry.Wręcz zadziwiający. Wyciągnęłam jeszcze z lodówki sok pomarańczowy i zasiadłam do stołu czekając na Marco. Dość szybko się zjawił, więc bez problemu mogliśmy zjeść.
- Kiedy idziemy na trening? -zapytałam
-Hmm... tak o 11:15 powinniśmy wyjechać. -stwierdził chowając naczynia do zmywarki
-To chodźmy. Bo już dwadzieścia po. -zaśmiałam się i pociągnęłam go w strone wyjścia. Zabrał jeszcze tylko swoją torbę i ruszyliśmy w stronę Iduny.

Na miejscu byliśmy 10 min później. Całą drogę spędziliśmy jednak śpiewając piosenki. Na miejscu spotkaliśmy Piszczka i mojego kochanego braciszka.
-Siema-chłopacy się przywitali
-Cześć -przywitałam się z nimi całusami
-Gdzie zgubiłaś moją siostrę? -zapytał Łuki
- Przyjedzie z Mario. Ja dzisiaj bylam u Marco -zaśmiałam się i złapałam piłkarza za rękę
-Czy ja o czymś nie wiem? - zapytał tym razem Kuba
- Mhm... Kubusiu ... poznaj mojego chłopaka. - powiedziałam poważnie i pocałowałam blondyna.
-Gratulacje stary, ale skrzywdź ją, a inczej pogadamy - pogroził mu- Tobie siostra też gratki - przytulił mnie i wyszeptał -Zawsze wiedziałem,że go kochasz.
-Cicho.- zaśmiałam się i od razu znalazłam się w ramionach Łukasza
-Szczęścia Domi!A i pamietaj Reus zrobisz coś jej, a ja pomoge Kubie w policzeniu się z tobą - poklepał go po twarzy
-Okej zapamiętam - stwierdził Reus.- O patrzcie kogo moje oczy widzą!
-To ty ślepy nie jesteś? -usłyszeliśmy głos Pauliny
-Pff foch f.o.r.e.v.e.r -przeliterował Marco
-Oj nie gniewaj się blondyneczko - zaśmiała się i go przytuliła
-A tobie co się stało? - zapytałam równo z Łukaszem
-Taki tam wypadek na rolkach - wytłumaczyla Paulina
-Mówiłem, że to się kiedyś tak skończy! - przyznał Piszczek
-Oj cicho. A tak przy okazji jesteście spóźnieni na trening - poinformowała Paulina, po czym nagle wszyscy piłkarze znikneli.

*Paulina*

-To opowiadaj -chcialam wyciągnąć coś z Dominiki, kiedy znalazłyśmy się na ławce.
-Ale co? -udawała, że nie wie o co mi chodzi
-Ty...Marco...jakieś szczegóły?
-No wiesz... było... cudownie
-Awww... Dominika zakochanaa! -przytuliłam ją
-To jaki jest ten twój ....chłopak?
-Tak.Chłopak - uśmiechnęła się-No on jest niesamowity, słodki, taki ogólnie fajny...
-Ideał -zaśmiałam się
-Dokładnie. Patrz zaraz się zacznie. -spojrzałam się na Marco, Mario, Kubę i Piszczka, którzy uparcie tłumaczyli coś Jürgenowi. Postanowiłam, że pomogę, ale...
-Przepraszam trenerze mogłabym coś powiedzieć? -zapytałam kiedy znalazłam się przy nich. Oczywiście w połowie drogi znalazł się przy mnie Mario i mi pomógł. Za chwilę koło nas znalazła się również Dominika.
-Tak. Możesz. -uśmiechnął się do mnie przyjaźnie
-Ja chcialam tylko usprawiedliwić Mario, bo jak pan widzi mam problem z poruszaniem się, a musiałam się jakoś tu dostać, a Mario zaoferował swoją pomocm -wyjaśniłam
-Rozumiem. Mario dołącz do kolegów. A wy -spojrzał się na Reusa, Kubę i Piszczka - 15 kółeczek. -na te słowa tylko się zaśmiałam
-Dziękuję - powiedzial Mario i przytulił się do mnie
-Idż już ćwiczyć. - pogoniłam go
-Nie żyjesz -usłyszałam jeszcze od braci i przyjaciela, jednak nie zwróciłam na to większej uwagi.
-Wiesz że masz przerąbane? -zapytała mnie Dominika
-Wiem. - zaśmiałam i wróciłam do przegladania facebooka.
-Czasami brak mi słów.
-Wiem jestem genialna...
-I skromna -dodała za mnie
-Dokładnie. Robimy zdjęcie?
-Okeeej -tak więc zrobiłyśmy 'selfie' z chłopakami w tle, które po chwili wylądowało na naszych 'Instagramach' i 'facebookach'

Tak się zagadałyśmy, że nawet nie zauważyłyśmy, że trening się skończył. Postanowiłyśmy więc udać się przed stadion. Na miejscu nikogo jeszcze nie było, więc spokojnie kontynuowałyśmy rozmowę. W pewnym momencie jednak poczułam....

________________
Zostawiam was z trochę dłuższym rozdziałem.
Przeprasza za taką nieobecność, ale jakoś nie mam czasu i to jest naprawdę denerwujące bo mam troche pomysłów.

Kolejny rozdział jak będzie 9 komentarzy

Pozdrawiam :*