W pewnym momencie poczułam jednak...
..jak unoszę się nad ziemią.
-Mario porąbało cię do końca?-spytałam widząc osobę, która mnie niesie w kierunku samochodu?
-Cicho! Ja cię ratuje!- słysząc te słowa zauważyłam, że ze stadionu wybiegją wściekli Marco, Kuba i Łukasz. Oj mam przerąbane. Jednak teraz siedziałam już bezpiecznie w samochodzie bruneta.
-Dziekuję. - pocałowałam go w policzek i ruszyliśmy. Śmiać mi się chciało widząc miny chłopaków, kiedy zorientowali się, że odjechałam razem z Mario.
-To gdzie jedziemy? -zapytał mnie mój szofer
- Galeria? Potrzebuje jakieś ciuchy jak mam spać u ciebie, a... wiesz do domu nie mam po co wracać, jeśli chcesz mnie jeszcze dzisiaj zobaczyć - uśmiechnęłam się i wróciłam do ogladania Dortmundu.
*** Dominika***
I tak też zostałam sama z "wkuroznymi" chłopakami. W sumie to się im nie dziwie też nie byłabym zadowolona z takiego obrotu spraw. Ale Paulina to Paulina.
-To co robimy? - zapytałam kiedy skończyli dyskutować
-Jedziemy do was i czekamy na Pauline. -odpowiedział Reus, przytulając mnie przy okazji.
-No, niech wam będzie. -stwierdziłam, choć domyślałam się, że moja przyjaciółka się dzisiaj w domu nie pojawi. Prędzej znaleźli by ją u Mario. Ale uświadamiać im tego nie będę.
-To ruszamy!-odezwał się mój braciszek.
***
Tak też znaleźliśmy się w naszym mieszkaniu. Chłopaki od razu się rozgościli, a ja postanowiłam się przebrać. Wybrałam luźne dresy i białą bokserkę. Powinno mi być wygodnie jeśli popołudnie mam spędzić w towarzystwie Marco, Łukasza i Kuby.
-To co robimy?-spytałam po raz kolejny dzisiejszego dnia.
-Hmm... film? -odparł Reus.
- Reus geniuszu a co innego chcesz robić, jak pada deszcz? - walnełam go w glowe. No tak zapomniałam dodać, że zaczęło lać.
-Na przykład to.? -powiedział i mnie pocałował. Słodkie to było nie powiem.
-Ej nie przy nas!- krzyknął Piszczek
-Ej to gej! -zaśmiałam się
-Czy ty i Paulina musicie zawsze tak samo odpowiadać? - spytał zrezygnowany Błaszczykowski
-No.. emmm...tak?
-Co ja z wami mam. Trzy światy po prostu.
-Sory, taki mamy klimat. - i na tym skończyła się nasza jakże fascynująca konwersacja.
*Paulina*
Dość szybko znaleźliśmy się w Galerii. Bez problemu znalazłam idealne ubranie dla siebie. Kupiłam...a raczej Mario kupił, bo nawet nie pozwolił mi wyciągnąć karty...madoxy, luźną bluzke, bokserkę i bluzę. Oczywiście jak Mario zobaczył co wybrałam, dorzucił jeszcze jedną parę spodni ( takich jak moje) i bez problemu mogliśmy wracać do domu. W samochodzie Götze gadał jak najęty
-Cały czas nie rozumiem po co ci ta bluza. Przecież ja mam takich pełno! Mógłbym ci pożyczyć swoją!-marudził
-Ale zrozum że ja lubie takie bluzy. I to w dodatku za duże na mnie.
-Dobra, dobra, ale dzisiaj chodzisz w mojej!-zarządził
-No ok.-zaśmiałam się pod nosem. Droga do domu Mario minęła bardzo szybko. Nawet nie zauważyłam, kiedy znaleźliśmy się pod posesją
-Wysiadka!- oznajmił Mario otwierając mi drzwi
-Okeeeej...- przeciągnęłam, bo tak na prawdę nie chciało mi się nigdzie iść. Jeszcze te kule....
-Chodź tu kaleko -powiedział i wzial mnie na ręce.
-Wiesz że to słodkie, że mnie tak nosisz? -zapytałam
-Mhm.. bo ja jestem słodki. - oblizał swoje usta językiem.
-Fuj! Jesteś okropny!- walnełam go w ramię i zaczęłam się śmiać.
-To czemu się śmiejesz? - posadził mnie na kanapie, a sam udal się do kuchni po kolacje. Tak było już późno... niestety....
*Dominika*
Zostałam sama z Marco... Kuba i Łuki stwierdzili, że nie ma co czekać, bo Paulina i tak się nie pojawi i udali się do swoich domów.
- Marco idź już. -stwierdziłam, gdy zauważyłam iż dochodzi 21.
-Ale ja nie chce...
-Marco no proszę... jutro się przecież zobaczymy...
-Wyganiasz mnie?-wstał z kanapy
-Owszem -zaśmiałam się i spojrzałam mu głęboko w te jego piękne oczy.
-Mhm. No dobra... ale jutro się widzimy tak? -zapytał
-Tak. Na 100%. Nie zostawię Pauliny samej.
- Ha ha ha .
-Oj no przyjde się popatrzeć jak sie obijacie na treningu.
-To nie prawda-tupnął nogą, na znak swojego oburzenia
-Oj Marco, Marco... takie bajki to ja, a nie mi. A teraz idź już - pocałowałam go i lekko wypchnęłam za drzwi.
-Do jutra! -krzyknął jeszcze i już go nie było. Zaśmiał się tylko i wyciagnęłam swojego smarfona.
" Poszli już, jeśli chcesz możesz wracać, ale jak mniemam spędzisz ten czas u Mario :*"
Wysłałam SMS-a Paulinie, na którego od razu dostałam odpowiedź. No tak, ona żyje z telefonem w ręku.
"Dobrze myślisz ^^ :* Zobaczymy się rano na treningu :3 A jak tam z Marco?"
"Bardzo dobrze właśnie wyszedł :)"
"Wyszedł? ^^ hahaha"
"No tak... haha no tak zabrzmiało to troszkę dwuznacznie, ale wiesz o co mi chodzi! "
" Hahaha wiem :3 Ale ty wiesz, że musialam xD"
"Jesteśmy dziwne :8 A ty zamiast tu ze mną /smsować/ za Marianka się tam bierz"
" Jesteśmy :)) Gece grubas bierze prysznic :("
"Bez ciebie? Hahaha"
"Jak widać :/ Taka okazja zmarnowana hahaha "
"Myhy haha :) nie wie co traci xD"
"Dobra dobra, bo wraca ... do jutra. Branoc. Kolollolwych :* ;*"
"Tylko grzecznie mi tam ... haha ... papapap :* Branoc :)"
Tak też zakończyła się ta nasza krótka rozmowa. My tak moglibyśmy strasznie długo, ale obowiązki wzywają. Jako że miałam wolną chatę, postanowiłam troche odpocząć. Było trochę przed 22, więc postawiłam na długą kąpiel. Od razu po niej poszłam spać.
*Paulina*
Po zjedzonej kolacji Mario postanowił wziąć prysznic. Ja w tym czasie popisałam sobie z Dominiką i pooglądalam Top Chefa ( Amerykańską wersję). Był to jeden moich ulubionych programów. Dzieki niemu dowiedziałam się, że jest ktoś taki jak Richard czy Marcel których nie lubię, albo Spike Mendelsohn czy Stephani, ktorych uwielbiam! Troszkę byłam uzależniona od tego programu, ale tylko troszeczkę.
-Idziesz do łazienki? -zapytal ni stąd ni zowąd Mario.
-No pewnie. -uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę łazienki. Tam wzięłam szybki prysznic (czego swoją drogą nienawidziłam... zdecydowanie wolę wannę! ), przebrałam się w wcześniej kupioną bokserkę, dresy które zabrałam Mario i bluzę , również Mario. Tak też udałam się do sypialni. Na łóżku leżał już Götze. Wiedziałam że nie mam po co się kłócić, bo i tak będzie spać ze mną.
-Przesuń się!-popchnęłam go lekko
-Nie. -leżał tak dalej i się uśmiechał.
-Proszę no!
-Niee -pokiwał przecząco głową -przytul się
-Jeju no! Za jakie grzechy ? - spojrzałam się błagalnie do góry
-Ja tam nie wiem co ty wcześniej robiłaś -poruszył dziwnie brwiami
-Nie to o czy myślisz
-Skąd wiesz o czy myślę?
-Z kątowni - powiedzialam po polsku
-Hmm?
-Nie ważne. .. -machnąłam ręką
-Ważne. ..
-Nie!
-Tak!
-Nie... - w tym moemncie zostałam pociągnięta za rękę i wylądowałam na torsie piłkarza
-Tak...-spojrzał mi prosto w oczy. Czemu one musza być tak hipnotyzujące !? Paulina ogarnij się.
* Narrator*
Jej ciało nie reagowało jednak na polecenia mózgu. Prowadziło je serce, które w głębi duszy tego pragnęło. Ich usta były coraz bliżej. Coraz bliżej było to co nie uniknione. Kiedy dotknęli wzajemnie swoich warg coś wybuchło. Świat zaczął wirować. Wszystko stało się piękniejsze. .. lepsze...ciekawsze... idealne.
-Mówiłem, że prędzej czy później cię pocałuje - wyszeptał jej do ucha Mario..
.
_________________
Taki tam kolejnu rozdział mało wnoszący i troszke krótki(tak wiem, ale to powinno byc w poprzednim :)). Nie powinnam.go dodawać bo mialo byc 9 komentarzy. Prosze o choć 6 pod kolejny. Postem. Blog ma 8 obserwujacych a nikt prócz Natalii nie komentuje (edit .przepraszam nie zauważyłam ze Fanka Borussii skomentowala ) Wielkie dzieki za to!. Proszę was o to, bo to serio motywuje
Pozdrawiam :*